środa, 15 sierpnia 2018

Jak urządzę mój strych?- pomysł nr 1

"Tu na razie jest ściernisko, ale będzie..." - nucę sobie za każdym razem, gdy wchodzę na mój strych, by powiesić pęczek ziół albo w jednym z tysiąca kartonów poszukać drobiazgu, którego właśnie teraz potrzebuję. Potrafię tam stać kilkanaście minut, gapiąc się jeden punkt, a oczami wyobraźni widzę wnętrze inspirowane dopiero co zamkniętą stroną internetową o tematyce wnętrzarskiej lub sklepem z meblami. I za każdym razem mam inny pomysł na urządzenie tych kilkudziesięciu metrów kwadratowych powierzchni. 
Pomyślałam, że zacznę te pomysły spisywać i Wam pokazywać, może coś doradzicie? 
Ostatnio przyszło mi do głowy, by każdy pokój urządzić w innym stylu: alpejskim, prowansalskim, skandynawskim, ludowym, peerelowskim. 

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Maraton Szosowy Kargula i Pawlaka w Lubomierzu

Kocięta mamy w butach Krzysia. Ach! te sznurówki!
Że na maraton do Lubomierza pojedziemy, wiedzieliśmy od dawna. Że skorzystamy przy tej okazji z gościnności moim rodziców - też. Że jak zawsze będzie za mało czasu - niekoniecznie...

piątek, 10 sierpnia 2018

Owoce w słoikach dla Maluszka

Bycie babcią zobowiązuje. Z niecierpliwością oczekuję dnia, gdy moje wnuczątko pojawi się na świecie, a ja będę mogła przywitać kolejne pokolenie. Nim to jednak nastąpi, trzeba jakoś przygotować się mentalnie i logistycznie. Ślubny już planuje remont na poddaszu, by to nowe pokolenie miało jak najlepsze warunki w czasie pobytu u dziadków. Ja zajęłam się przygotowywaniem tego, co umiem najlepiej, czyli słoiczków z przetworami.
Wyliczyłam, że Maleństwo będzie gotowe do zmiany diety akurat wtedy, gdy nie uświadczysz świeżych warzyw i owoców, bo to co pojawia się wiosną w sklepach albo jest pryskane chemikaliami, albo sztucznie pędzone, albo sprowadzane nie wiadomo skąd.
Powiedzmy sobie szczerze, jedynie owoce i warzywa ze sprawdzonego źródła są dobre. A sprawdzone źródło to własny ogród, sad i dzikie owoce na miedzach i w lesie. Nikt nie wmówi mi, że te piękne, okrągłe jak od linijki jabłka nie zostały niczym opryskane, a marchew w pęczku kupowana w maju też jest naturalna! Pewnie, można kupić gotowe słoiczki z przecierem. Tylko po co, skoro te przygotowane w domu będą pewniejsze, zdrowsze i dużo tańsze?
Co zatem pozostaje? Stanąć przy kuchni i przygotować własne słoiczki.
Od czasu, gdy moje dzieci były niemowlętami minęło sporo czasu, postanowiłam więc sprawdzić, co zmieniło się w filozofii żywienia niemowląt. Przejrzałam sporo różnych stron internetowych, forów, blogów i... złapałam się za głowę! Co artykuł to inne wytyczne!
Postanowiłam więc połączyć tę nową wiedzę ze swoim doświadczeniem i kierując się zdrowym rozsądkiem zabrałam się do pracy.
Najwięcej powstało słoiczków z musem jabłkowym, bo tu wszyscy są zgodni. Pierwszym owocem podawanym niemowlakowi ( niektóre źródła podają, że od piątego, inne że od szóstego miesiąca) są jabłka. Zatem mamy mus jabłkowy z papierówek- nadają się idealnie, bo nie są zbyt wyraziste w smaku i mają dużo miąższu. gotującej się wodzie ok. 30 minut.
Początkowo myślałam, że będę je dusić w garnku, jednak przypomniałam sobie o istnieniu wyciskarki wolnoobrotowej i to ona sprawiła, ze praca idzie mi szybko. Z tego urządzenia wychodzi idealna papka do słoików! Nie doprawiam jej, tylko przelewam do wyparzonych słoiczków po keczupie i pasteryzuję we wrzącej wodzie ok. 30 minut.
Kolejne słoiczki są z przecierem jabłkowo-porzeczkowym, bo czerwona porzeczka też pojawia się jako ten owoc, który maluch może zjeść ok. 6-7 miesiąca.
Dalej są musy jabłkowo-malinowe, jabłkowo- gruszkowe, gruszkowo-malinowe, jabłkowo-cukiniowe. W przyszłym tygodniu pojawią się słoiczki gruszka-jagoda,  jabłko-jagoda. Dzięki takim zapasom Maluszek spokojnie przetrwa do marchewki, pietruszki i pasternaka i innych warzyw z mojego ogrodu oraz owoców sezonowych.
P.S. Zajrzałam do piwnicy... zdaje się, że nakarmię nie tylko Dzidzię Gui ale i dzieci sąsiadów!




wtorek, 7 sierpnia 2018

AliEkspressowe zdobycze dla Gringo

Zapewne pamiętacie, jak jakiś czas temu zastanawiałam się nad tym, co kupić swojemu nowemu wówczas psu? Przejrzałam wówczas mnóstwo różnych ofert, korzystając z dostępnych w internecie sklepów zoologicznych. Ponieważ postanowiłam pójść za Waszymi podpowiedziami i kupić szelki, szukałam takich, które spodobają mi się, będą mocne i nie wydrenują mojego portfela. Okazało się, ze mam spore wymagania, bo albo kolor albo krój albo cena mi nie odpowiadały.

niedziela, 5 sierpnia 2018

Wędrówka w starym stylu- Kamienica

Przed nami majestatyczna Kamienica
Kamienica- najwyższy szczyt mojej części Gór Izerskich (973m.n.p.m) rozpalała moją wyobraźnię już od dłuższego czasu. Wiosną niewiele brakowało, bym dotarła na sam szczyt, wówczas jednak miałam ze sobą rower i noszenie go po skałach byłoby absurdem. Ale to wówczas, gdy poczułam zapach nagrzanych słońcem kamieni, przypomniałam sobie dawne wędrówki z plecakiem samotnie lub z ojcem. Te dziesiątki kilometrów pokonywanych równym miarowym tempem w czasie jednodniowych wycieczek lub wielodniowych wypraw. Tak.

piątek, 3 sierpnia 2018

Malinowe impresje

Jest taka piosenka Urszuli, która męczy mnie ilekroć idę z wiaderkiem zbierać maliny. Podejrzewam, że pokolenie dorastające w latach osiemdziesiątych już wie, że nucę wtedy "Malinowego króla".  I nieważne, że tekst z podtekstem i w sumie infantylny, i jakiś taki podejrzany,choć przecież o miłości. Melodia jednak zapada w pamięć i już.

czwartek, 2 sierpnia 2018

Dzień dobrych wiadomości

Przyjazd Gui do Domku pod Orzechem jest dobrym momentem na ogłoszenie "Dnia dobrych wiadomości". A jest ich sporo i prawdę mówiąc nie wiem, od której zacząć? Od najważniejszej? A odwrotnie, by na końcu było wielkie BUM!
I może tak zrobię...