czwartek, 31 stycznia 2019

Zima jak z dziecięcych wspomnień


Kilka minut po wschodzie słońca
Czasem, gdy ktoś mnie pyta, czy nie boję się izerskich zim, opowiadam, jak w dzieciństwie przyjeżdżaliśmy do Gierczyna, chaty widać nie było, zamiast drogi dojazdowej do ośrodka kolonijnego był tunel, a gdy wsiadło się na sanki pod Kuflem, to lądowało się przy owczarni. Piękne to były czasy... 

wtorek, 29 stycznia 2019

Jak z Zośką korale robiłyśmy

miejsce pracy dziecka
-Aniu, mam do ciebie gorącą prośbę.- w telefonie usłyszałam głos sąsiadki spod lasu.- Czy mogłabyś zaopiekować się Zośką na jakieś dwie godziny, muszę wyjechać, a nie mogę jej zabrać ze sobą.
-Pewnie, że mogę!
I tak zostałam opiekunką rezolutnej dziewczynki w wieku 2 i 1/2 roku. Z Zośką spędzamy sporo czasu, piekła już z nami pierniki, czytała książki, karmiła kozy. Jednak nigdy nie zostawała pod naszą opieką na tak długo. Należało zapewnić jej ciekawe zajęcia na ten czas.

niedziela, 27 stycznia 2019

Zima w ogrodzie- czas planowania

Mamy drugą połowę stycznia. Za oknem metrowe zaspy, zawieja i zadymka. W miejscu, gdzie jeszcze latem rosły dorodne rzodkiewki, koper czy fasolka, teraz spod śniegu wystają smutne kikuty brukselki i jarmużu. Ale to właśnie teraz mamy najlepszy czas na dokładnie zaplanowanie wiosennych działań i zakupów nasion, sadzonek i narzędzi.

piątek, 25 stycznia 2019

Ale pasztet!

pasztet wieprzowy z domowym chlebem

-Mmm.- z kuchni dobiegło mnie mlaskanie Ślubnego.- ale ten pasztet pachnie. Zrobię sobie z nim kanapkę.
„Pasztet? Pachnie? W lodówce?”- w głowie miałam galopadę myśli, próbując ogarnąć, o jakim pasztecie mówi Ślubny, przecież żadnego pasztetu nie kupowałam! Nagle...

wtorek, 22 stycznia 2019

Ekologicznie, czyli jak? Nasze sprawdzone sposoby na bycie eko

Śmieci na punkcie widokowym

Ekologicznie, czyli jak? Co znaczy żyć w zgodzie z naturą i być eko? Czy tak się w ogóle da?
No właśnie o ekologii najczęściej słyszymy przy okazji Dnia Ziemi w kwietniu, Sprzątania Świata we wrześniu i zimą, gdy miasta przykrywa smog. Przy czym spora część społeczeństwa neguje istnienie tego ostatniego. A i idea Sprzątania Świata jest im obca.

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Teraz albo nigdy czyli jak zostałam morsem


Weekend zaskoczył nas cudowną zimową pogodą, była to kwintesencja zimy: lekki mróz, ostre słońce, brak wiatru i migocący na słońcu zmrożony śnieg. Idealne warunki na wszelką aktywność na świeżym powietrzu. O ile w piątek i sobotę spacerowałyśmy z sąsiadką z domku pod lasem i jej dziećmi, o tyle niedzielę postanowiłam uczcić w sposób wyjątkowy.

piątek, 18 stycznia 2019

Nie tylko ja kocham rowerową włóczęgę po Izerach-M. Dolczewska "Izery. Moja rowerowa przestrzeń"


Każdy, kto choć raz wziął w Izery rower albo nawet tylko chodził po Górach Izerskich wie, że są one idealnym miejscem na rowerowe wycieczki. Dopasowane do swoich potrzeb i umiejętności trasy znajdą tu zarówno miłośnicy szosowych podjazdów i zjazdów, fani mtb i single treaków, a także rowerowi turyści.

środa, 16 stycznia 2019

Mówcie mi Babciu!


Ja to mam szczęście! Prawie jak moja teściowa, której pierwszy wnuk przyszedł na świat dokładnie 21 stycznia, czyniąc ją tym samą babcią w dniu jej święta.
Matyldzie aż tak się nie udało, ale na niecałe dwa tygodnie przed Dniem Babci i ja nią zostałam.
Mamą Matyldy jest moja najmłodsza latorośl, czyli Gui. Obie panie M.M. Czują się dobrze i zażywają rodzinnego szczęścia w domu.

Refleksje młodej babci

Muszę przyznać, że świadomość posiadania wnuczki jest ciekawym doświadczeniem. Z jednej strony czekałam już na ten moment, tęskniąc do małych rączek, nóżek i rozkosznych uśmiechów Maleństwa, jak pamiętacie potrafiłam nawet „pożyczyć” sobie dzieci sąsiadów. Z drugiej strony czując się wciąż młodo, realizując dziecięce i młodzieńcze marzenia, trudno oswoić się z myślą, że oto wstąpiłam do grona babć, czyli nobliwych matron, które gotują wnukom pyszne obiadki i dziergają szaliczki na drutach.
Tak, wiem, taki wizerunek babci można już raczej schować do lamusa, bo przecież nie jestem jedyną żwawą pięćdziesięciolatką, która uważa, ze dopiero po pięćdziesiątce zaczyna się życie.

Matylda urodziła się dwa miesiące po śmierci Cioci Basi, nestorki rodu (i pomyśleć, że zaledwie 2 lata temu świętowaliśmy jej 80 urodziny!). Zatem znów jest nas dziesięcioro potomków Gertrudy i Alfreda - osiem kobiet i dwóch mężczyzn. Niewielką jesteśmy rodziną i tym bardziej liczą się więzi, które nas łączą.



Prezenty na Dzień Babci

Skoro już babcią jestem, to mogę rozglądać się za prezentami dla siebie i myśleć, co innym babciom przypadłoby do gustu. Oczywiście najpiękniejszym prezentem jest oczywiście sam fakt istnienia wnuczki i pewnie gdy trochę podrośnie to najcenniejsze będą własnoręcznie przygotowane laurki i inne cudeńka (a o tym, jakie prezenty można zrobić z dzieckiem napiszę za kilka dni)
Zatem: po pierwsze zawsze na topie są kosmetyki- ja przygotowałam na tę okazję ziołowy zestaw: mydełko z nawłocią i zioła do kąpieli w lnianym woreczku.
Po drugie dla takiej babci jak ja najlepszym prezentem jest oczywiście świeżo palona arabica.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Babka ziemniaczana na bogato


Danie zwane babką ziemniaczaną to typowe bida jedzenie. W najuboższej wersji składa się z ziemniaków ze słoniną i przyprawami. Pewnie, że wystarczy ugotować kartofle i okrasić je słoniną, ale ileż można jeść to samo? A jeśli ziemniaki się zetrze na tarce, słoninę drobno pokroi, wszystko doprawi do smaku i zapiecze w formie? Niby to samo a zupełnie inaczej.

czwartek, 10 stycznia 2019

Zwykły zimowy dzień w górach

Z okna w niebieskiej kuchni widać już tylko zaspę.

Budzi mnie zaskakująca jasność za oknem. Wstaję z przeświadczeniem, że jest już stosunkowo późno. Jeszcze zaspana wchodzę do kotłowni sprawdzić ogień w piecu i zmienić ustawienia temperatury. W korytarzu stoją już wszystkie domowe zwierzęta. 4 pary oczy wpatrują się we mnie z niemą prośbą (no nie zupełnie niemą, bo Frida swoje niezadowolenie z braku śniadania wyraża głośnym miauczeniem). Do wszystkich miseczek wkładam porcję jedzenia. Koty na zmianę mruczą, miauczą i warczą, wyrywając sobie co lepsze kąski.

środa, 9 stycznia 2019

Pomidorowa całkiem od nowa


Za oknem wichura ze śnieżycą, zadymka taka, że za oknem tylko biel widać. W sumie cieszę się, że nie muszę już nosa z domu wychylać, tylko oddać się gotowaniu na moim ulubionym kaflowym piecu w izbie. Przyznacie, że w takie dni przydaje się pyszne rozgrzewające danie. A cóż rozgrzeje lepiej niż zupa?
Mam dla Was dzisiaj przepis dla tych, którzy hołdują zasadzie, że z rosołu, który został z niedzielnego obiadu należy przygotować pomidorową z makaronem, a jednocześnie mają dosyć tradycyjnej pomidorówki. Ciekawi potrawy? No to zaczynamy.

poniedziałek, 7 stycznia 2019

U źródeł Czarnotki w Górach Izerskich


Kufel i panorama Pogórza Izerskiego
Niebo pokryte było ciemnymi gęstymi chmurami, zarysy wzgórz na widnokręgu siniały i szarzały na zmianę. Hen nad Niemcami widać było tumany mgły bądź śnieżycy. Ale tu na stoku Blizbora panowała idealna cisza, której nie przerywał nawet szelest wiatru w gałązkach.

sobota, 5 stycznia 2019

Świeżo palone ziarna kawy


Za oknem ciągle jeszcze czai się ciemność. Choć ziemię okrywa gruba śnieżna pierzynka, to dopiero ok. siódmej zaczyna robić się widno. A ja przecież wstaję wcześniej. Mój zimowy poranek znacznie różni się od letniego, gdy dzień zaczynam od karmienia zwierząt, a dopiero później mam czas na kawę. Zimą ten poranny czas dla mnie jest dłuższy i pozwala mi na celebrowanie porannej kawy. Nim zrobi się jasno mam przynajmniej dwie godziny na przygotowanie i spokojne wypicie ulubionego napoju.

czwartek, 3 stycznia 2019

"Pozytywka" Agnieszki Lis


Pozytywkę wypożyczałam z biblioteki w tym roku dwukrotnie. Za pierwszym razem zabrakło mi na nią czasu, zwłaszcza, że zakładałam prostą historię miłosną. Po raz drugi złapałam tę pozycję w czasie ostatniej wizyty w mirskiej bibliotece, szukając lektury na święta. Czy powieść Agnieszki Lis jest tym, czym mi się wydawała?

wtorek, 1 stycznia 2019

Sylwestrowa wędrówka szlakiem zapomnianych izerskich atrakcji


Choć prognozy pogody pokazywały przejaśnienia w ostatnim dniu roku, to poranek obudził się pochmurny i trochę przymglony. Temperatura oscylowała w granicach zera, ale odczuwalnie była wyższa ze względu na całkowity bezruch. Zgodnie z ułożonym dzień wcześniej planem, jeszcze przed świtem wstawiłam pranie, nakarmiłam zwierzaki i wypiłam kawę. Chciałam z wszystkimi obowiązkami uporać się do dziewiątej, by przed dziesiątą wyjść w góry. Tradycyjnie to 1 stycznia spędzam na wycieczce, ale to co pokazywały mapy pogodowe nie wróżyło niczego dobrego, więc postanowiłam swoją wycieczkę podsumowująco-planującą przyspieszyć.