Mam sentyment do Opola. Tyle studenckich wspomnień, tyle młodzieńczych emocji, marzeń, planów… Ale na te dawne wspomnienia nakładają się już całkiem nowe. Po raz drugi pojechała do Opola na targi książki. Dwa lata temu w upale, cieszyłyśmy się z chłodnej wody w fontannie, a Mała M. miała okazję poznać autorów książek dla dzieci.
W tym roku pojechałam jako autorka.
Spotkanie z Chudą
Z Domku pod Orzechem wyjechałam bladym świtem i po 4 godzinach jazdy pociągiem stanęłam na opolskim dworcu kolejowym. Tu spotkałam się z Chudą, która dojechała rowerem.
Pierwsze kroki skierowałyśmy do naleśnikarni Grabówka, bo to
kultowe miejsce na mapie miasta. Zjadłyśmy francuskie naleśniki, okraszając posiłek
wspomnieniami ze studenckich czasów. Potem szybki rajd po stoiskach, krótkie
rozmowy ze znajomymi wystawcami. Jeden zakup: śląskie tłumaczenie Pratchetta i
Chuda ruszyła w drogę do domu, a ja zaczęłam dyżur autorski na stoisku
wydawnictwa Nie powiem.
Czarownica z Gór Olbrzymich na targach książki w Opolu.
Stoisko wydawnictwa usytuowane było w bardzo dogodnym miejscu, przy głównej alei. Miałą wystarczająco dużo miejsca, by rozłożyć swoje kadzidła, które uwiłam jako prezenty dla swoich czytelników. I tym razem czytelnicy dopisali. Odbyłam sporo ciekawych rozmów, pojawili się znajomi znajomych, którzy pojawili się specjalnie po książkę, by sprezentować ją komuś bliskiemu. Mój strój i wianek ze świeżych kwiatów przyciągał ludzi. Niektórzy po prostu chwalili przebranie, inni skuszeni wizją czarownicy, kupowali książkę. Udzieliłam wywiadu studenckiej telewizji.
W Opolu spędziłam 5 godzin, jak zwykle zabrakło czasu na
spacer po rynku i odwiedziny w miasteczku akademickim. Ale nie da się mieć wszystkiego.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz