W myśl popularnego porzekadła nie ma złej pogody na rower, są tylko nieodpowiednio ubrani rowerzyści. Wprawdzie znalazłabym parę skrajnych zjawisk atmosferycznych, które jednak wykluczają jazdę rowerem, ale swego czasu do pracy dojeżdżałam niemal przy każdej możliwej aurze. Obecnie trochę się to zmieniło i na rower wychodzę tylko z własnej nieprzymuszonej woli. Oznacza to, że zimą większość czasu spędzam jednak w domu, a rower wprzęgam w trenażer. Niemniej - nawet mi, stworzeniu ciepłolubnemu, czasem kręcenie w domu brzydnie i nogi aż rwą się na dwór. Wówczas jednak niezbędna jest odpowiednia odzież rowerowa.