czwartek, 2 lipca 2020

Kremowa zupa z kurkami


Sezon na kurki mogę uważać za otwarty. Wystarczy wyjść z domu i przejść kilkaset metrów po łące, by znaleźć się w prawdziwie grzybnym królestwie. A że uwielbiam, te pomarańczowe, kruche grzyby, których całe kępy właśnie wychodzą spod ziemi, zatem biegam co kilka dni, by przynieść świeża porcję złocistych skarbów lasu.

niedziela, 28 czerwca 2020

Jakie powinny być lektury na lato?


Ciepło, słonecznie, ptaszki śpiewają... Sielanka. Idealne miejsce i czas na czytanie książek. Jak wiecie czytam dużo, ale w zależności od pory roku oraz nastroju, sięgam po różne lektury. Latem wybieram powieści lżejsze, takie na jeden dwa wieczory lub jedno letnie popołudnie. Nie wszystkie spełniły moje czytelnicze oczekiwania, powiem więcej, okazało się, że część wręcz mnie rozczarowała. Zapraszam do lektury.

czwartek, 25 czerwca 2020

Na izerskiej łące- motyle, pszczoły, kleszcze i inne żyjątka


Co roku o tej porze zachwycam się naszą izerską łąką, bo też teraz wygląda ona najpiękniej. Brodzi się w wysokich trawach, podziwia mnogość kwiatów i obserwuje owady. Nie ma dnia, bym z Gringo, a często i z nieodłącznym Riko, nie znikała w zieloności. Zbieramy zioła, grzyby , a także pojawiające się już powoli owoce: poziomki i jagody.

wtorek, 23 czerwca 2020

Deszczowy spacer nad Przecznicki Potok


Weekend był deszczowy i mglisty. Nawet bardzo deszczowy i mglisty. Nasze zwierzaki z nudów nie mogły sobie znaleźć miejsca. To wychodziły przez okno, by po chwili wrócić całe mokre i nieszczęśliwe, poszukując naszego ciepła i opieki. Kozy żałośnie meczały w koziarni, zdegustowane brakiem ruchu i skąpanej w słońcu trawy. Nawet kury wyglądały jak... zmokłe kury. A ja zamiast świętować jakieś kupalnocki, wić wianki i tańczyć przy ognisku, siedziałam w bujanym fotelu z książką. 
Najnieszczęśliwszy był chyba jednak Gringo i to jego smętna mina zmusiła mnie w końcu do wyjścia deszcz. Peleryna, kalosze i mogliśmy iść na spacer.

sobota, 20 czerwca 2020

Rzut oka na remont strychu


Zacznijmy od widoku z okna. Niewiele brakowało, a nie pokazałabym Wam nic, bo dopiero przed chwilą przestało padać i zeszła gęsta mgła. Z tego okna można o poranku podziwiać wschód słońca siedząc na kanapie. I przyznacie, że widok niczego sobie, a jeśli dodam, że do drugiego okna pukają gałązki czereśni, to możemy poczuć się niczym Ania z Zielonego Wzgórza w swoim pokoiku na facjatce. A skoro już wiemy, jaki jest widok to zapraszam do wnętrza. Strych w domu w górach zaprasza.