Wstałam, otworzyłam drzwi wejściowe, a tam...świeży, bielusieńki śnieg...całkiem sporo nowego puchu. Górą, znad Blizbora ciągnęła mgła, dekorując drzewa szadzią jak lukrem. Pogórze ukryte było pod warstwą smogu. Czy to aby na pewno 21 marca? Przygotowałam pachnącą, aromatyczną mkcafe i śniadanie. Zasiadłyśmy z Chudą przy stole. Rozmawiałyśmy sobie wesoło, żartując z pogody za oknem.
