Co to jest 140 km na rowerze dla
ultramaratonki? No nic, niedzielny rodzinny spacerek. A samotne 140
km wietrzną majową nocą na bocznych drogach Dolnego Śląska? To
jedno z najbardziej oczyszczających doświadczeń mojego życia. I
najbardziej wymagających – jak się okazało.
Przed Pięknym Zachodem, na którym
czeka mnie ponad 500 km jazdy niemal non stop postanowiłam sprawdzić
sprzęt – nowe lampy, powerbanki, GPS w telefonie, ułożenie tego
wszystkiego na nowym rowerze. Wzięłam wolne w połowie tygodnia,
który zapowiadał się cieplejszy niż pierwsza połowa maja i z
napięciem obserwowałam prognozy pogody, które z dnia na dzień
robiły się coraz gorsze. Przed samym wyjazdem miałam duże
wątpliwości, czy porywać się na to wyzwanie. Niemniej jednak
rower przygotowałam, naładowałam wszystkie baterie i poszłam do
pracy. Po 18 byłam w domu z jeszcze większymi wątpliwościami.
Według prognoz istniała szansa na suchy przejazd trasy.