„Ludzie kupują w sklepach rzeczy gotowe”. Oj kupują:
ubrania, buty, żywność w plastikowych opakowaniach, bibeloty. Bo promocja, bo nowa kolekcja, bo przecena,
wyprzedaż, bo ładne, kolorowe… I jak bezrefleksyjnie kupują, tak potem
porzucają. Zapominają w szafach, schowkach, szufladach, bądź po prosty
wyrzucają. WYRZUCAJĄ. Dobrze, jeśli do śmietnika w odpowiednim kolorze ( no
przecież mamy taką ustawę- śmieciową) albo do kontenera PCK. Gorzej, gdy rzeczy
porzucane są gdziekolwiek. A teraz po zimie widać to boleśniej niż w innych
porach roku.
A ja chodzę po okolicznych
łąkach i nieużytkach z moim psem i ciągle się dziwię, jak ten Mały Książę, którego
fragment zacytowałam na początku.
Zbiory poniższe pochodzą z jednego tylko spaceru.
Najpierw
znalazłam porzucony krokus bez cebulki i tak mi się żal zrobiło tego
zmarnowanego piękna. Zabrałam kwiatek do domu.
Za chwilę na mojej ścieżce
pojawiła się bezgłowa kaczuszka, która już nigdzie nie odleci.
A gdy zauważyłam
dwa buty gotowe do drogi, miałam już gotowy pomysł na wpis i tytuł tego wpisu.
Te opony już nigdzie nie pojadą...
Co to jest? Nie wiem....
Kwiaty same poszły na spacer...
I ślimak porzucił swój domek...Na zawsze i nieodwołanie...







