
Słońce! Ciepło! Ach jakże przyjemnie wsiada się na rower. W piątek wyskoczyłam na szybką rundkę, akurat tak, by w Niechorzu złapać pomarańczową kulę, chowającą się w wieczorną mgłę. Świat różowiał, nabierał cudownie impresjonistycznych barw i cieni.
Wracałam o zmierzchu- coraz bardziej lubię powroty po szarej godzinie.