Pokazywanie postów oznaczonych etykietą legenda o Winecie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą legenda o Winecie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 kwietnia 2015

Nie uratowałam Winety!

Sobotnie prognozy pokazywały, że o świcie powinno być bezwietrznie i pogodnie, zaplanowałam więc, że pomimo notorycznego w tym tygodniu zmęczenia, wstanę wcześnie i pojadę, zanim wiatr się nasili. Zaplanowałam sobie 100 km pętelkę. Przed siódmą ruszyłam w stronę Gryfic. Ruchliwa zazwyczaj szosa o tej porze była pusta. Jadąc, mogłam przysłuchiwać się ptasim trelom. Bo dziś wrażenia dźwiękowe były nieomal ważniejsze od mijanych pejzaży (które przecież doskonale znam). Wydawało się, ze na każdej gałązce siedzi przynajmniej jeden śpiewak, wokół słychać było ćwierkanie, gwizdanie, dzwonienie niezliczonych gatunków ptaków, w powietrzu roznosiło się: ćwirk- ćwirk, czirk-czirk, czik-czik, czikczirik- niczym w "Ptasim radiu" Tuwima.