Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malarstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malarstwo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lutego 2023

Obudzić swoją kreatywność


Mamy już luty, zatem opowiem Wam o jednym z moich postanowień noworocznych. Wiem, wiem, one nic nie warte, a nowy rok to tylko data. Zatem niech będzie, że to rodzaj mojej intencji z okazji nowego roku księżycowego, a i pełnia w Lwie też coś namieszała.

piątek, 1 maja 2020

Album z twórczością Alfonsa Muchy Wydawnictwa Arkady


Alfons Mucha to jeden z ulubionych malarzy Chudej. Gdy w katalogu Wydawnictwa Arkady zobaczyłam album prac artysty wiedziałam, że zrobię nim Chudej niesamowitą przyjemność.
Książka znalazła się w Domku pod Orzechem i czeka na przyjazd mojej córki, bym mogła wręczyć jej ten nieco już przedawniony prezent na Wielkanoc. W sumie to nawet się cieszę z tego powodu, bo mogę delektować się nie tylko niepowtarzalnymi pracami tego znanego malarza, ale miałam czas, by bliżej zapoznać się z jego barwnym życiorysem.

środa, 24 stycznia 2018

Frida.

Tym razem Khalo, nie kot.

Na wystawę „Frida Kahlo i Diego Rivera. Polski kontekst” planowałyśmy wybrać się jak tylko pojawiła się informacja na jej temat. Pierwotnie rozmawiałam z mamą, ostatecznie pojechałam z Marzenką, bo mama nie mogła. Pierwszy z planowanych styczniowych terminów musiałyśmy przesunąć, gdyż bilety internetowe przestały być już dostępne, a nie chciałyśmy jechać w ciemno. I tak na wystawie zjawiłyśmy się na trzy dni przed jej zakończeniem czyli 18 stycznia. Jak się okazało był to chyba najgorszy możliwy termin tej zimy. Bo zima była właśnie wtedy. Pociąg do Poznania miał godzinę opóźnienia i z ulgą odetchnęłyśmy, że wybrałyśmy wcześniejsze połączenie, które dawało nam dwie godziny zapasu, gdyż bilety na wystawę kupowane były na konkretną godzinę wejścia. Historią świata była jednak dopiero podróż powrotna. W pociągu zamiast trzech spędziłyśmy...pięć godzin. I nie można powiedzieć, że pociąg przez te 5 godzin jechał. Z powodu remontu torowiska i opóźnienia złapanego już od początku staliśmy np. 40 minut przed samym Lesznem. Było to o tyle przykre, że w domu byłam przed północą, a o czwartej wstawałam do pracy.

środa, 26 czerwca 2013

Sonia Ruciak i jej obrazy w Trzebiatowskim Ośrodku Kultury

Koniec czerwca to gorący czas w każdej szkole. Zmęczeni są uczniowie i nauczyciele. Wszyscy już chyba marzą o odpoczynku. Razem z Gui postanowiłyśmy chwilę odetchnąć po zajęciach i wybrałyśmy się na wernisaż do Galerii Feiningera mieszczącej się w  trzebiatowskim Pałacu. Tydzień wcześniej dostałyśmy zaproszenie na wystawę obrazów Sonii Ruciak- malarki, absolwentki Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, mieszkanki naszego miasta. Artystka mimo młodego wieku , może już pochwalić się kilkoma osiągnięciami i wystawami w kraju i zagranicą.
Wystawa nosi tytuł „Architektura światła” i tytuł ten oraz reprodukcja na zaproszeniu zmobilizowały Gui, która przecież marzy o architekturze.

                Pierwszy obraz, na który zwróciłyśmy uwagę nosił tytuł „Tajemnicza wyprawa” i przedstawiał… rower na tle szarej ściany. Stałyśmy dłuższą chwilę zafascynowane owym rowerem. Niestety potem zaczęłyśmy się wdawać w szczegóły- budowę, ramy, kierownicy, pedałów. 

Przeszłyśmy zatem dalej, a dalej były schody. Mnóstwo schodów. Tak, jakby artystka chciała pokazać wszystkie klatki schodowe, które kiedykolwiek widziała na jawie lub we śnie.  Cechą wspólną wszystkich obrazów było światło, padające z przodu, z tyłu, boku, przenikające przestrzeń i… pustka. Przytłaczająca. Jeden z obrazów , przestawiający kolejne otwarte drzwi Gui skojarzyła z ruinami pałacu w Dreżewie. Mnie przypomniały się opuszczone poradzieckie bloki w Bornym Sulimowie.


Obejrzałyśmy wystawę, pogawędziły ze znajomymi (zawsze znajdzie się ktoś znajomy, dawno niewidziany, z kim koniecznie trzeba zamienić kilka słów) I zrelaksowane wróciłyśmy do domu.