Gdy o świcie ( a raczej przed świtem) otworzyłam oczy, uświadomiłam sobie, że czeka mnie bardzo pracowity dzień. Z tyłu głowy kołatało się pytanie" Kto mnie tak urządził?" Odpowiedź była jednak boleśnie prosta- ja sama. Bo przecież nie kto inny jak ja wspólnie z Chudą wymyśliłyśmy spotkanie wolontariuszy w ramach Tygodnia Wolontariatu i jakoś dziwnym trafem na ten sam dzień umówiłyśmy się na Świetlistą Masę Krytyczną, której byłam współorganizatorem!
Mimo ciemności należało wstać, by przed "najazdem" dzieciaków trochę ogarnąć mieszkanie, przygotować materiały do dzisiejszego spotkania i ugotować obiad.