Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zoo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zoo. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 stycznia 2015

Wrocławski misz-masz, czyli dzień trzeci

Poniedziałek Gui zaplanowała jako dzień rowerowy. Miałam okazję z bliska obejrzeć infrastrukturę rowerowa i porównać ją z szczecińska czy trzebiatowską. No... dużo nam jeszcze do Wrocławia brakuje. A już politechnika jest tak przyjazna rowerzystom, że aż uwierzyć trudno. A piszę o politechnice, bo od niej rozpoczęłyśmy wycieczkę- Gui miała do oddania pracę na zaliczenie, więc poczekałam z nią pod drzwiami wykładowcy. Najważniejszym punktem miało być zoo i Hala Stulecia. Przedtem jednak poszłyśmy na kawę i przedyskutowały plan dnia. Okazało się jednak, ze szybko go zweryfikujemy- tłum przed ogrodem zoologicznym skutecznie nas odstraszył. To w takim razie najpierw pojedziemy tam, stwierdziła Gui, a ja już wiedziałam, że chodzi o sklep i bistro, o którym jakiś czas temu przeczytałam na gazeta.pl. 

środa, 23 października 2013

"Już wrocławianka, czy jeszcze trochę słoik?"



Moja droga do szkoły prowadzi przez skraj dzikiego lasu zamieszkałego przez Niedźwiedzie Brunatne. Nieraz dostrzegam któregoś w oddali, gdy leniwie stąpa po leśnym runie lub moczy pysk w strumieniu. Zaraz obok jest polana zamieszkana przez magoty – jedyne europejskie małpy i muflony. Następnie mijam jezioro, z którego patrzą na mnie Flamingi Różowe, prawdopodobnie doszukując się w moim perłowo-różowym rowerze krewniaka. Ale to przecież Gazella, daleko jej do tych ptaków. A potem… wjeżdżam na Kładkę Zwierzyniecką i oddalam się od wrocławskiego ZOO. 


Wrocław czaruje chwilą. Idąc przez przejście podziemne pod Rondem Regana słyszę dobrze mi znaną melodię z mojego ulubionego filmu. To młody akordeonista dorabia grając La Valse d' Amelie. Chociaż z peronu właśnie odjeżdża mi tramwaj nr 10, zatrzymuję się, opieram o ścianę, zamykam oczy i słucham. Przecież czwórka przyjedzie za 5 minut. 5 minut mnie nie zbawi. Spędzam je w Paryżu.


Wrocław czaruje miejscem. Zwiedzając Ostrów Tumski warto przejść przez Lwią Bramę, aby znaleźć się w ogrodzie Wydziału Teologicznego. Nie sam ogród jest jednak celem wycieczki, a schody znajdujący się w jego lewym, tylnym rogu. Schody te prowadzą do… wody. Odry, konkretnie. Warto usiąść na szczycie tych schodów, zamyślić się i pozwolić, aby wystraszył Cię plusk ryby.
Wrocław czaruje klimatem. O tym nie muszę chyba mówić nikomu, kto we Wrocławiu był. A kto nie był, powinien jak najszybciej to nadrobić i poczuć. Tutaj historia przenika się ze współczesnością. Tutaj można wyruszyć w architektoniczną podróż przez wieki. Zaczynając od gotyckiej zabudowy wcześniej wspomnianego Ostrowa, przez barokowy gmach główny Uniwersytetu Wrocławskiego, modernistyczną Halę Ludową (obecnie Halę Stulecia) po współczesny Sky Tower górujący nad miastem. Zachwyci się ktoś, kto – jak ja – jest fanem mostów. Grunwaldzki, Oławski, Rędziński i wiele, wiele innych perełek – do wyboru, do koloru. Obowiązkowo oczywiście rynek i Plac Solny (koniecznie z zakupem kwiatka!), Panorama Racławicka, spacer po podwalu. Trzeba też po główce pogłaskać chociaż jednego krasnala. Atrakcje miasta można by wymieniać i wymieniać w nieskończoność, ja się jednak ograniczę do prostego: do zobaczenia we Wrocławiu!