Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czekoladowa Lokomotywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czekoladowa Lokomotywa. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 czerwca 2013

Weekendowo- rowerowo

Czwartkowe przedpołudnie- początek długiego weekendu. Planujemy wyjazd do Gryfic. Z Chudą zastanawiamy się, o której wyjechać, bo poranek nie najciekawszy. Z pokoju wychodzi jakaś niewyraźna Gui.
- A ty co, taka smutna?- pytam.
- Bo mnie nie zapytałaś, czy jadę z Tobą.
- Nie zapytałam, bo byłam pewna, że jedziesz…
I tak już rozchmurzona dołączyła do dyskusji o rowerowych planach i wtedy jakoś tak niechcąco zapytałam Ślubnego, czy nie ma ochoty się z nami wybrać i… o dziwo- miał.  Od słowa do słowa do babskiego teamu dołączył jeszcze K. Chudej i tak do Gryfic ruszyliśmy w pięcioro. Jechało się rewelacyjnie mimo wiatru. W Gryficach obowiązkowy postój na rynku i słodkości w „Czekoladowej Lokomotywie”. Guitarowa nawet nie chciała słyszeć o innej kawiarni!

Zostawiliśmy zatem rowery przypięte do stojaka- cały stojak nasz! I rozsiedliśmy się w „Czekoladowej”. Lody, mrożona kawa, czekolada z truskawką. A na koniec … lody o smaku gumy do żucia. Było dużo śmiechu, wspomnień z dzieciństwa i przekomarzania się. W drodze powrotnej zastanawiałyśmy się, czy zawsze musimy zrobić coś takiego, by zapaść innym w pamięć i wyszło na to, że inaczej nie potrafimy…
Po prostu takie jesteśmy- emanujemy radością życia i nią zarażamy innych.
W piątek znów byłyśmy na rowerach , ale mnie intensywnie, raczej bardzo lajtowo- na wycieczkach szkolnych.
Od piątku w domu było hałaśliwie i radośnie, bo gościliśmy trzy dodatkowe kobietki. Jedną starszą- naszą maratonową koleżankę, dwie młodsze- mamę i córkę, które przyjechały nawdychać się jodu.
Sobota była maratonowo- sabatowa.

Najpierw uczestniczyłyśmy we cztery w X Gryfickim Maratonie Rowerowym w Niechorzu, gdzie każda osiągnęła to, co zamierzała, a wieczorem w domu zaparzyłam kwitnącą herbatę w dzbanku, otworzyłam wino i rozmawiałyśmy do późna o tym, co dla nas najważniejsze. O ludziach, pasjach, marzeniach. 

sobota, 10 listopada 2012

Czekoladowa Lokomotywa w Gryficach


         Listopad skłania do melancholii i popadania w zadumę, czy wręcz chandrę. Aby tego uniknąć, ciągle szukamy sobie zajęcia. Sobota była na tyle pogodna, że można było wsiąść na rower i pognać przed siebie. Pognać to może trochę za dużo powiedziane zwłaszcza, gdy przez 20 km silny wiatr wieje w twarz. Nie mniej jednak na wycieczkę pojechałyśmy. Pretekstem stały się zakupy w Lidlu, gdzie w tym tygodniu można było kupić ubrania narciarskie, a ponieważ u nas nie myśli się o zimowych rowerzystach, wiec większość z nas w zimie korzysta ze strojów narciarskich;) Bluzy polarowe, ciepłe skarpety, rajstopy przydadzą się na pewno.