wtorek, 25 czerwca 2019

Spacer po Narnii czyli wycieczka do Skalnego Miasta

Sezon turystyczny w pełni, co oznacza także wzmożony ruch w Domku pod Orzechem. Rodzina wali drzwiami i oknami, by choć kilka dni spędzić w sielskim klimacie naszego domu. I choć mam trochę więcej pracy, to korzystam z każdej chwili z bliskimi. Gdy więc Syn zaproponował mi wycieczkę do Skalnego Miasta nie zastanawiałam się ani chwili.

Skalne Miasta

Skalne Miasta w Czeskim Raju to punkty obowiązkowe w czasie urlopu w Sudetach Zachodnich. Pozostają w pamięci długo i zostawiają niezatarte wrażenia. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na zdjęcia. Ale od początku.

Prachowskie Skały

W grocie Rumcajsa (ja sem Hanka!)
Jakieś 20 lat temu w czasie kolejnego pobytu w Gierczynie postanowiliśmy wybrać się z dzieci do Jicina i pokazać im góry, w których mieszkał bajkowy Rumcajs. Najpierw obeszliśmy miasteczko, kupiliśmy pamiątkowe dyplomy dla dzieci i kolorowanki, a następnie wybraliśmy się trasą dziecięcą do Groty Rumcajsa, gdzie nasze pociechy zostawiły swój ślad w postaci wpisu do Księgi Pamiątkowej. Jako że z naszych latorośłi byli wytrawni piechurzy, zdecydowaliśmy się obejrzeć Prachowskie Skały, czyli jedno ze Skalnych Miast. Wówczas nie wiedzieliśmy jeszcze, że jest ich więcej. To było niesamowite przeżycie! Mimo upływu wielu lat, dzieci do dziś wspominają swoje emocje związane z wędrówką między wysokimi skałami.

Adrszpaskie Skały

Wycieczkę do Adrszpachu Piotr planował od dawna i wreszcie doszła ona do skutku, a ja mogłam w niej uczestniczyć. Wyjechaliśmy z Gierczyna przed ósmą i to była dobra decyzja, gdyż w Skalnym Mieście pojawiliśmy się parę minut po dziesiątej i na parkinu było jeszcze sporo wolnego miejsca.
Kupiliśmy bilety wstępu i znaleźliśmy się w Narnii. Tak, tak... to tu kręcono sceny z „Lew, czarownica i stara szafa”.
Na początku zobaczyliśmy spore jezioro, ale to nie ono było naszym celem. Nam marzyło się krążenie po labiryntach między skałami. Prawdę mówiąc na początku poczułam się... rozczarowana! Dlaczego?
 Ano z powodu szerokich duktów, po których można by jeździć samochodem! I choć skały robiły piorunujące wrażenie, to było ono zagłuszone przez tę szeroką aleję, nie tego się spodziewałam! Z drugiej strony rozumiałam, że dzięki temu Skały Adrszpachu dostępne są także dla rodzin z małymi dziećmi oraz niepełnosprawnych na wózkach.
Zgodnie z mapą, jaką dostaliśmy razem z biletami, później, na rozwidleniu dróg, będziemy mogli wybrać wariant trudniejszy, dostępny tylko pieszym o niedużych gabarytach (szczeliny mają 50 cm szerokości). Zadzierając głowy do góry, dotarliśmy do skalnej bramy, a potem do końca zielonego szlaku.
Tu przy niewielkim wodospadzie należało zadecydować , co dalej. My wybraliśmy opcję maksymalną z „rejsem” po jeziorku. Tak dobrze zauważyliście, że rejs jest w cudzysłowie. Bo trudno tak nazwać kilkuminutową przejażdżkę tratwą po niewielkiej rozpadlinie skalnej zalanej wodą. I to tu na żółtym szlaku pierwszy raz poczułam się komfortowo: do jeziorka prowadzi niezliczona ilość schodków, co osoby z lękiem wysokości może przyprawić o zawał. Wreszcie znaleźliśmy się w kotlinie wypełnionej wodą (na zimę wodę z jeziorka po prostu się spuszcza, gdyż akwen został stworzony przez człowieka w dziewiętnastym wieku. Flisakiem? Kapitanem? Górskiej łąjby jest rubaszny Polak pozujący na wilka morskiego. Ma specyficzne poczucie humoru, ale odpowiadające w zupełności kiczowatemu wystrojowi jeziorka.
Na niewielkiej powierzchni poustawiano drewniane rzeźby wodnika i jego żony oraz chińskie plastiki. Są tu złote rybki, krasnoludki, Krecik i Rumcajs, słowem jedna wielka tandeta. Mimo to, te kilka minut w sercu gór pozostaje w pamięci. Po opuszczeniu tratwy znów trzeba pokonać 500 schodków i dopiero wtedy zaczyna się przygoda! Ta część zielonego szlaku prowadzi między skałami to wspinając się, to opadając. Czasem idziemy odkrytym terenem, mając przed oczyma panoramę na najbliższe skały, czasem zagłębiamy się w chłód doliny, przeciskając się skalnymi szczelinami.
To tu zobaczymy Kochanków, zajrzymy do Mysiej Dziury lub ustawimy się do zdjęcia pomiędzy Starostą i Starościną. Pełni wrażeń wyjdziemy na rozsłonecznioną łąkę, a chwilę potem znajdziemy się wśród kramów z pamiątkami.
Stojąc wysoko ponad główną aleją patrzyliśmy na ludzką rzekę, która przelewała się dołem. Nie spodziewaliśmy się aż takich tłumów i gratulowaliśmy sobie, że przyjechaliśmy wcześniej, nim pojawiły się autokary z wycieczkami. Jeśli zatem ceni się spokój, lepiej wybrać się do Adrszpachu poza sezonem.

Przydatne informacje:
cena biletu: 120 koron (ulgowy 70);
parking płatny: 100 koron na 4 godziny;
rejs po jeziorku: 50 koron;
toalety bezpłatne przed wejściem (na terenie parku brak)
bary szybkiej obsługi przed wejściem
dojazd:
samochodem przez przejście graniczne w Mieroszowie, Golińsku lub Lubawce;
pociągiem, stacja kolejowa przed samą bramą;
rowerem, stojaki przed wejściem.


Autorem zdjęć jest Syn :)



24 komentarze:

  1. Fantastyczne miejsce - byłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne zdjęcia, ja nie byłam :D Kocham Narnię, znam wszystkie książki i filmy. Wszystkie! widoki rzeczywiście przypominają te opisywane w książkach oraz w filmach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawe miejsce, chętnie bym je odwiedziła. Jestem też pod wrażeniem zdjęć - fajnie mieć podręcznego fotografa przy sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry fotograf to podstawa :) A miejsce to prawdziwy przebój!

      Usuń
  4. byłam tam kilka razy i na pewni jeszcze kiedyś tam wrócę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja następnym razem pewnie wybiore Teplickie Skały, żeby sie nie powtarzać.

      Usuń
  5. Całkiem niedaleko od nas, muszę się kiedyś wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Ale jeśłi masz możliwośc, to wybierz termin poza sezonem.

      Usuń
  6. Aniu, czemu ja tam jeszcze nie byłem?
    Niesamowite skały. Te wąskie przejścia przypominają podobne pod szczytem Szczelińca.
    Moje męskie oko odnotowało ładną dziewoję w ciemnej czapce na pierwszym i ostatnim zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, przypominaja Szczeliniec. Tylko my mamy jedno Skalne Miasto na szczycie góry, a oni maja ich kilka łatwo dostępnych! A dziewoja w czapce... w takim słońcu bez czapeczki ani rusz :)

      Usuń
  7. Piękne miejsce! Będę musiała tam się wybrać 😊

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój dziś 35 letni syn , bardzo lubił oglądać dobranocki z Rumcajsem. Może i to miejsce by mu się spodobało. Bardzo ciekawy post. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamtą pierwszą wycieczkę do JIczina zaplanowaliśmy chyba bardziej z sentymentu do własnego dzieciństwa niż spełniając marzenia swoich dzieci. ALe podobało się wszystkim!

      Usuń
  9. Pamiętam jakby byłam jako dziecko w Skalnym Mieście. Robi wrażenie nadal!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SKały nie zmieniły się, tylko pewnie ludzi przybyło i możliwe, ze ścieżki wytyczone są inaczej.

      Usuń
  10. Miło wspominam, pojechałabym jeszcze raz, choć to tak daleko od nas.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurcze, ale tam fajnie! chętnie bym się wybrała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To jest naprawdę fantastyczne miejsce, warto się tam wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fantastyczne zdjęcia, ależ tam jest pięknie :)

    OdpowiedzUsuń