Zaczął się październik. Miesiąc, który lubię bardziej niż inne. I nieważne, że nagle zrobiło się zimno mokro i szaro. Mimo niesprzyjająćej aury warto wyjść z domu, by pozbierać to, co natura jeszcze dla nas ma: bogactwo grzybów i owoców. Po ostatnich wichurach w dzikich sadach leżą nieprzebrane ilości gruszek i jabłek, ktore aż proszą, by je spożytkować. W mojej kuchni goszczą właśnie gruszki. Wczoraj przygotowałam nasz ulubiony deser, czyli gruszki w gorącej czekoladzie oraz upiekłam gruszkowego murzynka. I właśnie wtedy, gdy dom zapachniał kakao, olśniło mnie: gruszki będą się komponować z goździkami! Dziś zatem przygotowałam kremową zupę gruszkową.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa owocowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupa owocowa. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 3 października 2019
wtorek, 10 lipca 2018
Zupa wiśniowa z miętą
W poprzedniej notce pisałam już o niesamowitym urodzaju owoców i pracy z tym związanej. Obecnie jestem na etapie przetworów z wiśni. Mam ich mnóstwo, bo sąsiadka chyba już nie może patrzeć na wiadra z owocami. Planowałam napisać osobny, wiśniowy post, ale okazało się, że zupełnie przez przypadek przygotowałam nowy smak zupy wiśniowej i chcę się z Wami podzielić przepisem. Nim jednak do tego dojdziemy, dygresja.
sobota, 10 września 2016
Śliwkowa zupa korzenna
Od wielu dni z niepokojem przyglądałam się dojrzewaniu węgierek na ich trzech śliwach. Mnogość owoców z jednej strony cieszy, z drugiej napawa troską. Po pierwsze ciężkie od owoców gałęzie uginają się niebezpiecznie grożąc złamaniem, po drugie, przecież ktoś te wszystkie śliwki musi przerobić!
piątek, 8 lipca 2016
Jak mogłam żyć bez drylownicy?
Gdy kilka dni temu wypestkowałam 3 litry czereśni a w perspektywie miałam kolejne wiadra owoców, stwierdziłam, że potrzebuję drylownicy. Po 40 latach ręcznego wyjmowania pestek z czereśni i wiśni dojrzała we mnie decyzja- muszę mieć drylownicę! Niewiele brakowało, a kolejne czereśnie znów pestkowałabym ręcznie, na szczęście jadąc wczoraj przez miasto zauważyłam przy sklepie napis: drylownice. Niewiele myśląc poszłam do sklepu i owo cudo kupiłam.niedziela, 19 lipca 2015
W niebieskiej kuchni serwujemy zupę czereśniową
W Domku pod Orzechem są dwie kuchnie, o czym wiedzą ci, którzy albo śledzą moje wpisy, albo odwiedzili moje gierczyńskie królestwo. W lecie najczęściej korzystam z tej niebieskiej, tzw. letniej. I do niej Was dzisiaj zapraszam. Jako, że obrałam czereśnie, na obiad serwowałam dziś zupę czereśniową. Nie pamiętam z dzieciństwa zup owocowych, bo się ich na Śląsku nie gotowało. Moja zupa jest zatem całkiem autorska.
Przygotowałam:
kubek wypestkowanych czereśni,
wodę źródlaną (innej u nas nie ma)
1 łyżkę cukru
3 łyżki gęstej kwaśnej śmietany ( moja była swojska)
1 łyżkę mąki
100 g makaronu kokardki
szczyptę soli.
Czereśnie ugotowałam w 1/2 l wody z cukrem. Osobno zgodnie z opisem ugotowałam makaron. Gdy owoce zmiękły, zabieliłam zupę śmietaną wymieszaną z mąką, zagotowałam. Na talerz wyłożyłam makaron, wlałam zupę. Udekorowałam kwiatami prawoślazu.
Moja zupa czereśniowa wyszła kwaskowa, więc jeśli ktoś woli słodkości, powinien ją trochę dosłodzić.
Inne lekkie dania z mojej niebieskiej kuchni to potrawka z kurkami i kurczakiem oraz chłodnik ogórkowy (ostatnia torebka winiarów z akcji rekomenduj.to) Jako zieleniny użyłam ziela burzynka, czyli przetacznika ożankowego.
Przygotowałam:
kubek wypestkowanych czereśni,
wodę źródlaną (innej u nas nie ma)
1 łyżkę cukru
3 łyżki gęstej kwaśnej śmietany ( moja była swojska)
1 łyżkę mąki
100 g makaronu kokardki
szczyptę soli.
Czereśnie ugotowałam w 1/2 l wody z cukrem. Osobno zgodnie z opisem ugotowałam makaron. Gdy owoce zmiękły, zabieliłam zupę śmietaną wymieszaną z mąką, zagotowałam. Na talerz wyłożyłam makaron, wlałam zupę. Udekorowałam kwiatami prawoślazu.
Moja zupa czereśniowa wyszła kwaskowa, więc jeśli ktoś woli słodkości, powinien ją trochę dosłodzić.
Inne lekkie dania z mojej niebieskiej kuchni to potrawka z kurkami i kurczakiem oraz chłodnik ogórkowy (ostatnia torebka winiarów z akcji rekomenduj.to) Jako zieleniny użyłam ziela burzynka, czyli przetacznika ożankowego.
A takie widoki prezentuje mi natura.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




