Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maraton rowerowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maraton rowerowy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 sierpnia 2021

Gravmageddon 2021 - górski wpierd*l na własne życzenie

Gdy niemal rok temu kończyłam ostatnią ultrę w sezonie 2020 wiedziałam, że potrzebuję dłuższej przerwy od takich wyzwań. Czułam też, że chciałabym spróbować czegoś nowego. I wówczas moim oczom ukazała się informacja o terenowym ultramaratonie rowerowym, którego trasa przebiegać będzie przez moje ukochane Góry Izerskie. 

wtorek, 11 sierpnia 2020

Piękny Wschód 2020

Są takie wpisy, które muszą w głowie swoje odczekać, ułożyć się odpowiednio, przeleżeć. I takim właśnie jest relacja z Ultramaratonu Piękny Wschód 510 km non stop. Parczewska impreza wg informacji ze strony trwała tylko trzy dni – od piątku do niedzieli, ale wraz z Krzysiem postanowiliśmy ją sobie nieco wydłużyć...

Fot: Anna M.



środa, 31 lipca 2019

Tour de Pomorze 2019, czyli jak przejeżdża się 700 km rowerem

https://ewyspiarz.eu/ruszyla-iii-edycja-ultramaratonu-kolarskiego-tour-de-pomorze/

Mój plan zawierał się w jednym słowie „przejechać”. I gdyby był to normalny wyścig lub maraton, to byłoby to założenie skromne i niewymagające. Ale przy trasie długości 725 km już owo „przejechać” było ambitne. Krzyś poprosił mnie jednak w czasie jednej z rozmów o uszczegółowienie, podanie jakiejś granicy czasu. „Przejechać w 35 godzin” - to plan ambitny, ale zupełnie realny, biorąc pod uwagę dotychczasowe jazdy. „Przecież spokojnie zrobisz to w 30” uznał mój chłopak. Owo „30 godzin” umieszczałam w sferze marzeń – realnych i możliwych do spełnienia, ale jednak marzeń. Długa trasa, brak snu, niepokój o kolano – to wszystko kazało mi poczynić założenia bezpieczne. 35 godzin było ok. Bardzo ok.

wtorek, 4 września 2018

XIII Choszczeński Maraton Rowerowy

Tego lata miałam dwa urlopy - 4 dni na przełomie czerwca i lipca, gdy pojechaliśmy do Wisły oraz kolejne 4 dni na przełomie sierpnia i września przeznaczone na maraton w Choszcznie. Już w czwartek po południu zjawiam się więc w Krotoszynie, skąd następnego dnia mamy ruszyć na północ. Wieczorem jeszcze chwila na basenie i spać. W piątek od rana przygotowuję kanapki na drogę i makaron na kolację, robię śniadaniowe zakupy, wychodzę na spacer. Sporo czasu spędzam przy wolierze w krotoszyńskim parku przy Pałacu Gałeckich. Dostrzegam nowego pawia o dziwnym ubarwieniu, robię parę zdjęć. 

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Maraton Szosowy Kargula i Pawlaka w Lubomierzu

Kocięta mamy w butach Krzysia. Ach! te sznurówki!
Że na maraton do Lubomierza pojedziemy, wiedzieliśmy od dawna. Że skorzystamy przy tej okazji z gościnności moim rodziców - też. Że jak zawsze będzie za mało czasu - niekoniecznie...

poniedziałek, 28 maja 2018

IX Klasyk Radkowski

Sympatyczny drobiazg od Pawła :)
Pobudka o 4:30 nie jest dla mnie już niczym niezwykłym - wstaję tak dość często do pracy, więc budzik w wolną sobotę nie był niczym strasznym. Szybkie śniadanie, pakowanie rowerów i ruszamy z Krzysiem. Naszym celem jest Radków. 
Dojeżdżamy po niecałych dwóch godzinach, meldujemy się w bazie, odbieramy pakiety - jak zwykle pełne - czekolada, napój, skarpetki. I brak bonu na obiad - tutaj są niepotrzebne - Orgowie nakarmią każdego, najchętniej z trzema dokładkami. Ale i chętnych nie brakuje, bo tradycyjna potrawka z ryżem jest OBŁĘDNA.