Pokazywanie postów oznaczonych etykietą park. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą park. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 kwietnia 2016

"Bo Wy jesteście wszędzie"

Od kilku tygodni, gdy tylko na dworze zrobiło się ciut, ciut cieplej, moi uczniowie bombardowali mnie pytaniami o wycieczkę rowerową. Nieodmiennie odpowiadałam: "W kwietniu". Nadszedł kwiecień i trzeba się z obietnicy wywiązać.
Umówiliśmy się jak zwykle przed szkołą. Miałam wątpliwości, czy godz 10.00 jest dobrym pomysłem, gdyż prognozy pogody wspominały coś o przymrozku. Jednak późniejsza godzina nie wchodziła w rachubę, bo... zaplanowałyśmy dodatkowe atrakcje.

wtorek, 27 stycznia 2015

Coś pośrodku niczego i nic pośrodku czegoś, czyli Wrocław dzień drugi

Niedziela miała być dniem spokojnym- nie planowałyśmy zbyt wiele, zakładając, że w razie czego znajdziemy sobie zajęcie. Deszcz za oknem zweryfikował i te nasze plany. Zdecydowałyśmy się na pozostanie w domu, skupienie się na gotowaniu obiadu, potem Gui miała się uczyć a ja czytać. I prawie nam się udało.

niedziela, 23 listopada 2014

Listopadowa szarość

Przeglądając zdjecia uświadomiłam sobie, ze ostatni raz widziałam słońce... 11 listopada, gdy z Gui wybrałam się na spacer. Od tego momentu niebo przybrało jednostajną szarą barwę...
Do dziś. Gdy tylko na chwilkę zza chmur wyjrzało nieśmiało słoneczko, zabrałam psa na spacer po parku.

wtorek, 1 kwietnia 2014

Spacer po trzebiatowskim parku

Zgodnie z obietnicą, dziś zabieram Was do trzebiatowskiego parku. Myślę, że nie ostatni raz. Tym razem bowiem skupię się znów na kwiatkach, listkach i gałązkach. Jest to jednak założenie o tak ciekawej historii, że z pewnością przybliżę Wam ją, gdy tylko zrobię odpowiednie zdjęcia, mogące zilustrować opowieść o Królewskim Gaju. 

W niedzielne przedpołudnie mieliśmy wybrać się ze znajomymi na zbiór podbiału. Niestety znajomi, po sobotnim ognisku, nie wstali, więc podbiał jeszcze poczeka. Natomiast mój pies czekać nie chciał. Wzięłam więc kudłacza, i wyszłam na spacer w towarzystwie T., który nie przegapił okazji do ponabijania się ze mnie, gdy tak latałam od kwiatka do listeczka. 

Na poniższym zdjęciu - dla dociekliwych - ukryła się jaszczurka:









 "Skąd ja wiedziałem, że do tego drzewa też poleziesz?" ;)



 Cóż, moich zachwytów nad stanowiskiem widłaka T. nie umiał zrozumieć. Ani to ładne, ani pachnące, ot zielone.
 Moja fascynacja "drzewami w żółte" plamy też wprawiła go w lekkie zaskoczenie. :)
Na razie zdjęć jeszcze pewnie trochę będzie, póki nie wyjadę w góry, gdyż tam trudno o internet. Ale w maju pewnie zasypię Was górskimi widoczkami i zdjęciami kolejnych roślinek, zwierzątek i innych "niezmiernie ciekawych" obiektów ;)