Siedziałyśmy na schodach opuszczonej chaty, patrzyłyśmy sobie w oczy. Nagle Chuda westchnęła:
-tak jak wtedy... tylko Gui nam brakuje.
Przez tę magiczną chwilę byłyśmy tylko my, nasze myśli, wspomnienia poprzedniej słowiańskiej sesji i nasza miłość. Fotograf stojący po pas w pokrzywach mógł tylko patrzeć w obiektyw i czekać na odpowiednie ujęcie...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowianki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słowianki. Pokaż wszystkie posty
sobota, 14 września 2019
środa, 21 marca 2018
I poszła zima z dymem (oby)
Wstałam, otworzyłam drzwi wejściowe, a tam...świeży, bielusieńki śnieg...całkiem sporo nowego puchu. Górą, znad Blizbora ciągnęła mgła, dekorując drzewa szadzią jak lukrem. Pogórze ukryte było pod warstwą smogu. Czy to aby na pewno 21 marca? Przygotowałam pachnącą, aromatyczną mkcafe i śniadanie. Zasiadłyśmy z Chudą przy stole. Rozmawiałyśmy sobie wesoło, żartując z pogody za oknem.
niedziela, 25 czerwca 2017
Trzebiatowskie Sąsiady po raz dwudziesty!
"Sąsiady" to jedna z tych imprez, które w kalendarzu wydarzeń trzebiatowskich niesamowicie lubię, ponieważ pokazuje ona wielokulturowość naszego miasta z jednej, a stopień integracji z drugiej strony. Pamiętam początki tej imprezy z korowodem zespołów folklorystycznych- bardziej festiwal niż festyn, gdzie muzyka była najważniejsza. Z czasem formuła się zmieniała, tak, by trafić w gusta uczstników i widzów.
niedziela, 5 czerwca 2016
Niedziela w stajni "Pestka"
Gdy kilka tygodni temu właścicielka stajni "Pestka" w Mrzeżynie zaproponowała nam miejsce na słowiański obóz w czasie zawodów jeździeckich, nie zastanawiałyśmy się długo nad decyzją i na niedzielny poranek umówiłyśmy się z naszymi wolontariuszami.
Trochę było zamieszania z przygotowaniami, bo Chuda początek weekendu spędzała w Lublinie, więc spora część przygotowań spadła na mnie. Na szczęście już sam wyjazd był wspólny.
O 8.30 umówiłyśmy się z dziećmi pod Basztą. Nieco zrzedły nam miny, gdy okazało się, że czekają na nas tylko trzy dziewczynki! Chwilę później okazało się jednak, że pozostałe trzy też zaraz będą. Zapakowałyśmy nasz majdan do dwóch samochodów i pojechałyśmy do Mrzeżyna.
Zapowiadał się piękny, słoneczny dzień... I taki był.
Na terenie stajni kolejni jeźdźcy pokonywali parkur, a my rozkładałyśmy obozowisko i nasz kolorowy kram.
Trochę było zamieszania z przygotowaniami, bo Chuda początek weekendu spędzała w Lublinie, więc spora część przygotowań spadła na mnie. Na szczęście już sam wyjazd był wspólny.
O 8.30 umówiłyśmy się z dziećmi pod Basztą. Nieco zrzedły nam miny, gdy okazało się, że czekają na nas tylko trzy dziewczynki! Chwilę później okazało się jednak, że pozostałe trzy też zaraz będą. Zapakowałyśmy nasz majdan do dwóch samochodów i pojechałyśmy do Mrzeżyna.
Zapowiadał się piękny, słoneczny dzień... I taki był.
Na terenie stajni kolejni jeźdźcy pokonywali parkur, a my rozkładałyśmy obozowisko i nasz kolorowy kram.
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Słowianki w Gąbinie
18 kwietnia był dla mnie dość pracowitym dniem - przed południem otwarłam po raz pierwszy w tym roku Basztę Kaszaną. Pojawiło się kilkoro znanych mi już dzieciaków i jedna nowa twarz, chętna by dołączyć do składu w czasie wakacji. Baszta została pozamiatana i wywietrzona, jest gotowa do przyjmowania zwiedzających w weekend majowy.
Późnym popołudniem natomiast wsiadłam z mamą do auta - naszym celem była leżąca kilka km od Trzebiatowa wioseczka Gąbin. Jest to miejsce z przebogatą historią, zaczynającą się już...ok. 3500 lat temu! Wówczas bowiem powstały groby kurhanowe w gąbińskim lesie.
Do Gąbina jechałyśmy jednak nie po to, by szukać w lesie kurhanów, tylko żeby poprowadzić zajęcia w Stajni Fuzja. Stajnia prowadzona jest przez przesympatyczną Kasię Kolasińską, z którą, jak się okazało mamy sporo wspólnego. Nie mam tu jednak na myśli wielokrotnego udziału w konkursach recytatorskich. Kasia, podobnie jak my, stara się zmieniać swoje otoczenie pozytywistyczną pracą u podstaw - na wielokrotnie słyszane "W Gąbinie nie ma gdzie iść." odpowiedziała "To chodźcie do mnie!". I tym sposobem zebrała sobie całkiem pokaźne grono entuzjastów jazdy konnej i wszystkiego co odbywa się w Stajni Fuzja.
niedziela, 15 lutego 2015
Organizacja czasu, czyli kiedy Ty to wszystko robisz?
-Kiedy Ty to wszystko robisz?- takie pytanie kilkakrotnie zostało mi zadane w ten weekend. No właśnie co ja niby takiego robię? Pracuję w szkole po osiem lub więcej godzin dziennie, rozmawiam z bliskimi, spotykam się z przyjaciółmi, codziennie maluję jeden pastel, jeżdżę rowerem, czytam, szyję, maluję, wyszywam, wychodzę z psem, fotografuję. Tak mam i tyle. Opowiem Wam o mojej organizacji czasu. Zapraszam.
sobota, 6 grudnia 2014
O tym, jak słowiańską suknię szyłam...
- Pani Aniu, jak to
się stało, że pani też została Słowianką? - takim pytaniem
przywitał mnie mój dawny wychowanek ( jeden z tych, którzy
sprawiają, że kocham swój zawód).
- Widzisz, czasem jest
tak, że przekazujemy swoje pasje dzieciom, ale czasem trzeba zrobić
odwrotnie- jeśli chce się mieć bliski kontakt z dziećmi,
uczestniczyć w ich życiu, trzeba też mieć udział w ich pasjach.
Tak właśnie jest ze mną . Zazwyczaj to dzieci podążają za
rodzicami, czasem jednak to rodzice idą za dziećmi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



