Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pogórze Izerskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pogórze Izerskie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 sierpnia 2023

Kajakiem po Jeziorze Leśniańskim

 


Upał nie odpuszcza, zatem wciąż zasadne jest pytanie, dokąd wybrać się nad wodę na Pogórzu Izerskim. Ostatnio polecałam Wam Jezioro Złotnickie, dziś bliżej przyjrzymy się Jezioru Leśniańskiemu.

niedziela, 16 lipca 2023

Nad wodę w upalne dni- Jezioro Złotnickie


Upały nie odpuszczają, więc poszukiwanie ochłody zda się czynnością codzienną i naturalną. Na Pogórzu Izerskim i w samych górach znajdziemy trochę takich miejsc, gdzie można spędzić przyjemny czas nad wodą. My ostatnio ulubiliśmy sobie Jezioro Złotnickie i o nim dziś słów kilka.

poniedziałek, 20 marca 2023

Wiosenne aktywności

 




Wiosna! Ach nareszcie! Lubię śnieg i zimę, ale zima trochę mnie wymęczyła w tym roku, więc cieplejsze dni, wcześniejsze wschody słońca i pierwsze kwiaty przywitałam z radością.

środa, 11 stycznia 2023

poniedziałek, 16 maja 2022

Randka z mężem- Gryfów Śląski i Jezioro Złotnickie


Wspólnie spędzony czas jest bezcenny i nawet wówczas, gdy mieskza się razem, codziennie pije wspólnie poranną kawę i wydaje się, ze już bardziej razem się nie da, to warto czasem zrobić coś szalonego, odmiennego, by nie popaść w rutynę. Bo powiedzmy sobie szczerze, nic tak skutecznie nie zabija związku jak rutyna, przyzwyczajenie i nuda.

niedziela, 25 kwietnia 2021

Na poszukiwanie fiołków- wycieczka dookoła Gierczyna

 


Wiosna! Dajcie mi wreszcie wiosnę! Tak bardzo jej pragnę, że kolejny raz zamiast iść w góry, zeszłam w doliny. Wiadomo, że na pieszo raczej daleko nie odejdę, więc obeszłam łąki, pola i mokradła wokół Gierczyna, schodziłam się, a czy fiołki znalazłam? Zapraszam.

poniedziałek, 22 lutego 2021

Na izerskim wulkanie - Wygorzel

 

Śląska Fudżijama

Ostatnio media obiegły zdjęcia wybuchającej Etny, chyba najbardziej znanego europejskiego wulkanu. Widok góry wypluwającej szare dymy i rozgrzany do czerwoności kamień robi niesamowite wrażenie. Przy okazji takich erupcji zawsze myślę, że żyjemy w pięknym miejscu, gdzie nie ma czynnych wulkanów. To jednak nie oznacza, że w Polsce wulkanów brak. Wręcz przeciwnie! Jest ich mnóstwo, a ja mam w planach niektóre w tym roku odwiedzić.

Kraina Wygasłych Wulkanów

Czy w Polsce są wulkany? Oczywiście! Najbardziej znane znajdują się na Pogórzu Kaczawskim i tworzą Krainę Wygasłych Wulkanów, którą chcę odwiedzić razem z Małą M. i Gui. Bo , choć Gui jako dziecko odwiedziła dwa najbardziej znane kaczawskie wulkany, to niewiele z tamtych wycieczek pamięta. Któregoś roku zabrałam dzieci na widoczną z naszego Kufla Ostrzycę Proboszczowicką, czyli polską Fudżijamę. To była ekscytująca wycieczka, którą po prostu musimy powtórzyć. Drugim ciekawym miejscem, które też już odwiedzaliśmy są Organy Wielisławskie. Czeka na nas jednak całe mnóstwo atrakcji Geoparku Krainy Wygasłych Wulkanów.

Izerskie wulkany

Mała M. pod wulkanem 

Obok tych jakże ciekawych kaczawskich wulkanów, nasze izerskie wydają się ubogimi krewnymi, co jednak nie oznacza, że nie warto ich zobaczyć. Najciekawsze to m.in. Stożek Perkuna i Słupiec. 
Widok na Gryf oraz kapliczkę Leopolda i Anny 

 W ostatnich latach kilka dawnych stożków wulkanicznych Pogórza Izerskiego już odwiedzić, były to wzgórze z kapliczką Leopolda i Anny w Proszówce oraz Słupiec. Moje relacje i wrażenia oraz zdjęcia znajdziecie w postach:

Słupiec - wycieczka rowerowa

Mała M. u stóp Słupca

Poszukiwanie wiosny na Pogórzu Izerskim- Proszówka

Kopalnie bazaltu na Przedgórzu Rębiszowskim

Kilka miesięcy temu o kamieniołomach w okolicach Proszowej, Rębiszowa i Kłopotnicy zrobiło się głośno z powodu przywozu niemieckich śmieci. Teoretycznie rekultywacja terenów po kopalnianych przebiega prawidłowo, a składowane tam odpady są zgodne z polskimi normami, jednak mieszkańcy pobliskich wiosek są zaniepokojeni.

Nie o tym chciałam dziś pisać, a o jednym wzgórzu, które odwiedziłam w czasie pierwszej w tym roku wycieczce rowerowej.

Wygorzel na Przedgórzu Rębiszowskim

Piękna słoneczna pogoda wygoniła mnie z domu. Wiedziałam, że po zimie nie mam co wierzyć w jakąś formę, więc nie zaplanowałam trasy rowerowej eskapady. Pojechałam po prostu „gdzieś”.


Zjechałam do wsi, skręciłam w prawo i jechałam przed siebie. Minęłam Przecznicę i pojechałam w kierunku Kłopotnicy.  Zatrzymałam się na chwilę przy ulubionej kapliczce, minęłam dom znajomych, a potem zamiast jednak jak zwykle skręcić w lewo do Grudzy, skręciłam w obiecująco wyglądającą drogę w prawo. Nim się obejrzałam dojechałam do... Kwieciszowic. Pokręciłam się po wiosce i skierowałam się w stronę Proszowej. Miałam w planie i po tej wsi się pokręcić, ale po prawej stronie, między drzewami mignęło mi wyrobisko nieczynnej kopalni bazaltu i piękna wstążka asfaltu. Trochę pobłądziłam, szukając wjazdu na tę boczną drogę do Kłopotnicy, wjeżdżając prawie komuś na podwórko. Ale już za drugim razem znalazłam odpowiednią drogę.
Las hobbitów 

Miałam nadzieję, że od strony tej drogi znajdę jakąś ścieżkę prowadzącą na szczyt górki Wygorzel (531 m.npm), najwyższego wzgórza na Przedgórzu Rębiszowskim (choć ponoć wg niektórych Wygorzel należy jeszcze do Gór Izerskich , a nie do Pogórza). Ścieżki nie było. Wjechałam więc w las, rower zostawiłam u podnóża i bez ścieżki wspięłam się te kilkadziesiąt metrów po niesamowitym północno-wschodnim zboczu. Wyobraźcie sobie spore obłe głazy, które wyglądają niczym porozrzucane przez jakieś olbrzymy w czasie walki. Niesamowitego pejzażu dopełniają bezlistne o tej porze drzewa oraz mchy. Przez chwilę czułam się niczym tolkienowscy hobbici (wzrost by się zgadzał). Stanęłam na szczycie i... góra się skończyła. Dosłownie! Pode mną ziała wielka dziura wypełniona lodem! Niesamowity widok.

Na szczycie Izerskiego wulkanu 

Latem wypełniona wodą niecka cieszy się sporą popularnością miejscowych, jednak teraz wszędzie było cicho i pusto. Przed chwilę zastanawiałam się, czy objechać górę dookoła i dotrzeć do kamieniołomu, ale pomyślałam, ze zostawię to sobie na inną wycieczkę, bo teraz słońce zaczynało się już przechylać w stronę, a ja miałam na sobie lekki strój rowerowy. W południe temperatura podskoczyła do prawie 20 stopni, jednak w popołudniowym cieniu szybko robiło się chłodno, wszak nadal mamy luty.

Nieczynny kamieniołom w Rębiszowie 

Rowerem przejechałam jakieś 25 km, nie był to zatem żaden wyczyn, jednak po kilkumiesięcznej przerwie taki dystans był w sam raz.


piątek, 20 marca 2020

Słupiec - rowerowa wycieczka do samotnej skały na Pogórzu Izerskim


Wydawało mi się, że znam Pogórze Izerskie dosyć dobrze, wszak zjeździłam je rowerem przez ostatnie lata w te i we wte Okazuje się jednak, że ciągle odkrywam ciekawe miejsca, gdzie mnie jeszcze nie było. Tym razem korzystając z wiosennej wreszcie aury wybrałam się w kierunku Giebułtowa, bo zobaczyć bazaltowe skały położone powyżej wsi. Zapraszam na wirtualną wycieczkę.

niedziela, 23 czerwca 2019

Hobbit czyli tam i z powrotem kulinarnie i po naszemu


Pamiętacie ekranizację Hobbita? Według mnie streszczenie zawiera się w czterech słowach: jedli, śpiewali, szli i bili się i tak przez trzy części filmu! My podobnie spędziliśmy pewien dzień, ale nim o nim opowiem, zadam Wam pytanie: czy potraficie wymienić potrawy serwowane przez Bilbo? Jeśli nie, to zajrzyjcie na koniec posta. A jak wyglądała nasza wycieczka rodem z ekranizacji?
Zaplanowanie wycieczki nie było proste, bo Ślubny miał swoje wymagania: spacer nie więcej niż 10 km, obiad z piwem, a więc ja wracam samochodem, no i koniecznie trzeba zabrać psa.

poniedziałek, 27 maja 2019

Wieże Pogórza Izerskiego- pomysł na rowerową wycieczkę

kobieta w kasku
Zdjęcie w rzepaku
Rower szosowy przewisiał zimę na strychu. Długo czekał, bym znów go użyła. Ostatnio raczej korzystałam z zieleninki. Prognozy pogody pokazywały, że piątek będzie najładniejszym dniem tygodnia. Postanowiłam go więc wykorzystać na wycieczkę po asfaltach. Nie planowałam jakiegoś super wyczerpującego szlaku, wiedząc, że po zimie nie jestem jeszcze w szczytowej formie (te kilka kilogramów z zimy robi jednak swoje) Plan był taki jak zazwyczaj: przed siebie.

wtorek, 19 lutego 2019

Pierwsza rowerowa wycieczka w poszukiwaniu wiosny


Niedziela wstawała powolutku, nigdzie się nie spiesząc. Tak jakby wiedziała, że jest dniem wolnym, więc jej zadaniem, ba wręcz obowiązkiem jest płynąć leniwym nurtem nizinnej rzeki, a nie wartko jak górski strumień.
Tylko słońce wstało nagle i ostrymi promieniami błyskającymi znad lasu oznajmiło, że dzień będzie ciepły i prawie wiosenny. 

czwartek, 5 kwietnia 2018

Rower znaczy wolność

Wiem,wiem... tytuł banalny do bólu zębów. Mogłabym napisać: "Kółko wokół Rębiszowa", ale: po pierwsze, kto wie, gdzie leży Rębiszów? (Zaraz się odezwie Inkwi, że znów jej nie odwiedziłam i Paweł, że wie i że był, no i to by było na tyle.) Po drugie,ileż można pisać o tym, że zjechało się z górki w stronę Mlądza, i dalej do Rębiszowa? . No właśnie. Dlatego mamy tytuł,jaki mamy.

niedziela, 11 marca 2018

Poszukiwanie wiosny na Pogórzu Izerskim

Weekendowe prognozy wskazywały, że w niedzielę wreszcie przestanie dmuchać. No może nie od świtu, ale w południe już miało nie wiać. A skoro Ślubny i tak wyjechał, więc obiadu nie trzeba gotować, to zaplanowałam wyjazd na wycieczkę rowerową. Trasę zaplanowałam nie najdłuższą, bo na "setki" będzie czas, gdy zdejmę z haka szosówkę, ale dosyć malowniczą i ciekawą.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Rowerem na Targ rolny w Siedlęcinie

Od przynajmniej kilku miesięcy wybierałam się, aby odwiedzić targ rolny w Siedlęcinie (facebookowy fanpage), ale że impreza odbywa się w soboty, to ciągle było mi nie po drodze. Wreszcie W Trzech Króli wszystkie elementy układanki złożyły się w całość: była piękna , bezwietrzna pogoda, sobota -święto, więc nie robi się zakupów, świąteczny obiad przygotowany wcześniej. Mogłam więc spokojnie wsiąść na rower i ruszyć przed siebie.

piątek, 25 sierpnia 2017

Trójstyk - kilka refleksji o granicach

Granica między noca a dniem, niebem a ziemią
Granice... pierwsze skojarzenia? Granica państwa, granica wytrzymałości, wyznaczyć granice. Już te pierwsze myśli pokazują, jak różnie można te granicę postrzegać.

środa, 22 lipca 2015

Na rozstaju dróg, gdzie przydrożny Chrystus stał... Popielówek.

O  poranku oglądam skąpane w świcie Pogórze. Jest  jak ogromna mapa. Mapa coraz mi bliższa, coraz mniej na niej miejsc, których nie znam, w których nie byłam... Dzisiaj kolejny fragment mojej mapy Pogórza przestał być dla mnie tajemnicą. Ilekroć spoglądałam na wyrysowane na papierze drogi, miejscowości, poziomice, mój wzrok zatrzymywał się na małej wiosce Popielówek. Niby nic szczególnego, podrzędna droga, kilka kwadracików wskazujących zabudowania, przystanek autobusowy, kościół i... małe czarne kropeczki z krzyżem- kapliczki. Mnóstwo kapliczek, zda się jeszcze więcej niż w mojej ulubionej Grudzy.

poniedziałek, 20 lipca 2015

Pławna - arka rozmaitości

Kilka lat temu wracaliśmy z Lwóweckiego Lata Agatowego przez Radoniów, bo tylko ten wyjazd z miasta nie był zakorkowany. W pewnej chwili naszym oczom ukazał się dziwaczny widok: oto przy samej drodze stał niewielkich rozmiarów bajkowy zamek, a po przeciwnej stronie majaczyły jakieś rzeźby. Niepewnie zasugerowałam Ślubnemu, żebyśmy się zatrzymali, bo dzieci chętnie zwiedziłyby to miejsce. Ten jednak już naburmuszony po pobycie w tłumie zwiedzających w Lwówku nie zgodził się, a my nie mieliśmy takiej siły przebicia jak teraz, więc zwiesiliśmy nosy na kwintę i milcząco dojechali do Domku pod Orzechem.