Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pobierowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pobierowo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 października 2014

Kierunek Kamień Pomorski!

W połowie tygodnia Ślubny stwierdził, że jeśli w niedzielę będzie pogoda, to może byśmy się gdzieś rowerem wybrali. No, mnie dwa razy nie trzeba takich rzeczy powtarzać. Od razu zaczęłam planować. Początkowo zadeklarowana odległość wynosiła 50 km - no to może do Rewala? Potem było 60 km - Kołobrzeg?

czwartek, 19 czerwca 2014

Gdzie dobrze zjeść w Pobierowie?- Sesja zdjęciowa poziomki

Poranek. Przyglądam się śpiącej Gui. Znów mam ją przez kilka dni dla siebie. Przytulam ją, powoli wchodzimy w dzień.  Pijemy kawę z pianką, smażę jajko z zieleniną. Koło 10.00 podejmujemy decyzję, że jedziemy na wycieczkę bez względu na pogodę, na przekór wzmagającemu się wiatrowi i wiszącej nad miastem ciemnej chmurze. Ślubny kręci nosem. Miał jechać, ale odechciało mu się. Dostaje zlecenie przygotowania obiadu.

niedziela, 8 września 2013

Co zobaczyłyśmy w Dziwnowie?

Gdzieś na początku września w moje ręce wpadła ulotka, na niej latarnie morskie. Nie zwróciłam na nią większej uwagi, gdyż wydawało mi się, że chodzi o Park Miniatur Latarń Morskich w Niechorzu. Jednak po chwili mój wzrok przykuły znajdujące się na ulotce miniaturowe pociągi. Wtedy okazało się, ze ulotka reklamuje zupełnie inny park miniatur, znajdujący się w Dziwnowie. Stwierdziłam, że należy się tam wybrać, gdy tylko nadarzy się okazja. No i ta znalazła się bardzo szybko- z Chudą szukałyśmy wystarczająco długiej trasy, by potrenować przed maratonem w Świnoujściu.
Pogoda na wycieczkę rowerową była wymarzona (przynajmniej na początku) . Już około jedenastej byłyśmy w Dziwnowie. Zgodnie z wskazówkami zawartymi na ulotce przejechałyśmy przez most, a za nim skręciłyśmy w lewo. Naszym oczom ukazał się Nadmorski Park Miniatur i Kolejek.

Po zakupieniu biletów (12 zł –ulgowy i 14 zł-normalny) znalazłyśmy się wśród latarń morskich. Przy kasie zaproponowano nam skorzystanie z usług przewodnika ( w cenie biletu). Jednak mnie bardziej zależało na tym, aby jeszcze raz przypomnieć sobie swoją zeszłoroczną wyprawę i opowiedzieć o niej Chudej. Zaraz na początku zauważyłam, że latarnie nie są ułożone zgodnie z rozmieszczeniem geograficznym- Ustkę zamieniono miejscami z Darłowem. Trzeba przyznać, że młody przewodnik ze skruchą przyznał, iż mam rację, bo się budowlańcom pomyliło. Część latarń ukryto za stojącym na terenie parku budynkiem gospodarczym, co zaburzało zwiedzanie.


Pośrodku parku umieszczono miniaturowe tory kolejowe ze stacją, mostami i wiaduktami. Po torach jeżdżą równie miniaturowe pociągi. Kolejka cieszyła się ogromnym zainteresowaniem dzieciaków biegających po parku. Dla dzieci przygotowano także nieduży plac zabaw. Po zwiedzaniu można wypić kawę czy herbatę, a także zjeść lody, a nawet gofry ( no nam się nie udało).
W sumie miejsce ciekawe, warto zajrzeć tam, będąc w okolicy. Mnie jednak bardziej przekonuje park w Niechorzu, ze względu na bardziej uporządkowaną ekspozycję.
Na minutę prze 12.00 znalazłyśmy się z powrotem na moście w Dziwnowie ( godzina jest tu wyjątkowo ważna- most jest zwodzony, a nam udało się przejechać przed podniesieniem go) Pół godziny później zameldowałyśmy się w Pobierowie, gdzie byłyśmy umówione ze znajomymi w restauracji „Lemon”. Koleżanka zachwalała podawana tu zupę rybna i postanowiłyśmy z tej propozycji skorzystać- warto było- w zupie pływały wielki kawałki łososia i dorsza. Pychota.
Teraz pozostało nam już tylko dojechać do Trzebiatowa, co jednak wcale nie było takie łatwe ze względu na ilość pochłoniętej przez nas zupy i wiatru, który złośliwie wiał prosto w twarz.

Do domu dojechałyśmy … głodne od zmagania się z pogodą. Zatem przygotowałyśmy sobie kolację na miarę naszych marzeń i zasiadłyśmy do stołu, podsumowując dzień.