Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktywność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktywność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 lipca 2023

O górach, giełdzie i jeziorze, czyli w Domku pod Orzechem nie ma nudy!

 


Czas galopuje. Dopiero co zaczął się czerwiec, a to już początek lipca. Dużo się dzieje. Nasze odludzie zatętniło wakacyjnym życiem. Każdy marzy o odpoczynku w ciszy izerskiej łąki, więc my to zapewniamy. Chciałam stworzyć kilka opowieści o wycieczkach po izerskich bezdrożach, spacerach ziołowych i rajdzie konnym, ale czas tak przyspieszył, że każde kolejne wydarzenie odsuwało w dal poprzednie. Spróbuję jednak o nich opowiedzieć.

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Codzienna aktywność ruchowa pięćdziesięciolatki


Pamiętacie, moje noworoczne postanowienia dotyczące powrotu do jakieś przyzwoitej wagi? Zatem, uwaga! Jest światełko w tunelu, a nawet całe światło, jak to słońce na zdjęciu! W ciągu miesiąca zgubiłam ponad pół kilograma! To zostały jeszcze dwa, by wrócić do wagi sprzed dwóch lat, a przy tym do większej sprawności fizycznej. Właśnie takiej, jaką miałam jeszcze niedawno. No i co tu dużo mówić, nie chciało mi się wierzyć, że po pięćdziesiątce będzie trudniej zrzucić kilogramy, a tu niespodzianka! Jeśli chcę być nadal szczupła i sprawna, to muszę więcej się starać niż przed menopauzą. 

czwartek, 15 stycznia 2015

WOŚP 2015 w Mrzeżynie

Ostatnie kilka dni było dla mnie wyjątkowo intensywne - występy, suknie, projekty, rady, warsztaty, praca, szkoła... Dlatego też wpis na temat tegorocznego finału WOŚP w Mrzeżynie piszę dopiero teraz - gdy mam troszkę więcej czasu, by na spokojnie usiąść i pomyśleć. I podobnie jak rok temu, tak i tym razem zupełnie chciałabym odciąć się od wszelkich ideologicznych dyskusji na temat WOŚP, zamiast tego opowiedzieć chcę o fantastycznym wydarzeniu, które odbyło się w Mrzeżynie. 

czwartek, 10 października 2013

Integracja terenowa, czyli co czeka śmiałka, który odwiedzi Chełm Gryficki

Powiedzieć, że sobotnie popołudnie i wieczór spędziliśmy aktywnie, to zdecydowanie za mało, bo przecież my zazwyczaj aktywnie spędzamy weekendy. Tym razem chyba przeszliśmy sami siebie.
Stowarzyszenie Przyjaciół Dwójki, którego jesteśmy członkami organizowało imprezę integracyjną w Parku Rozrywki Aktywnej na ChełmieGryfickim. Park położony jest zaledwie 2 km od Trzebiatowa, więc stanowi alternatywę dla plaży w pochmurny dzień. Ponieważ już kilkakrotnie zamierzałam odwiedzić to miejsce, nawet się nie zastanawiałam i zgłosiłam rodzinkę do zabawy. Każde z nas trochę inaczej podeszło do tego przedsięwzięcia. Ślubny był w swoim żywiole-na co dzień żołnierz teraz też mógł dowodzić, tylko jego drużyna była chyba mniej zdyscyplinowana. Chuda w Parku pracowała w czasie wakacji, więc teraz miała okazje pobyć uczestnikiem zabawy, a nie jej animatorem.


 Dla mnie była to zupełnie nowa forma aktywności.
Na dobry początek rozdano nam kamizelki maskujące, choć w wypadku naszych rażąco zielonych i niebieskich kurtek na niewiele się owe kamizelki zdały. Potem, nim się obejrzałam i zdążyłam zaprotestować zostałam pomalowana w barwy wojenne, Chuda i reszta uczestników z resztą też.

A potem było już coraz ciekawiej. Wspinaliśmy się po ściance wspinaczkowej na drzewo ( ja i mój lęk przestrzeni mają się teraz znacznie lepiej), właziliśmy po chybotliwej drabince, wciągano nas na drzewo i spuszczano po linie- tzw. kolejka tyrolska (przy czym w moim wypadku współbiesiadnicy postanowili chyba pobić rekord prędkości w wciąganiu człowieka na drzewo i w efekcie mam kilka siniaków i zadrapań po spotkaniu z korą)

Ale doznania w czasie zjazdu- bezcenne.
Kolejną atrakcją był tor przeszkód składający się z tunelu, czołgania pod drutem kolczastym, przeskakiwania przez rów z woda, skakania po oponach i nie wiem z czego jeszcze, bo dużo tego było. Gdy jedni bawili się we współczesne wojsko, inna drużyna wcielała się w średniowiecznych wojów.

Oj, gdy my dotarłyśmy do tego miejsca, było mnóstwo śmiechu, ponieważ animator w stroju woja włożył nam na głowy… hełmofony i… kazał walczyć na kije na równoważni. Stanęłyśmy z Chudą na przeciw siebie i… zaczęłyśmy chichotać- ona z hełmofonem na głowie i ja z takimż samym spadającym na oczy. Łzy nam siekły, składałyśmy się w pól i oczywiście bez potrzeby spychania się z równoważni – z niej pospadałyśmy. Całe towarzystwo tez się z nami rechotało.

Zupełnie innym typem atrakcji był żyroskop. Urządzenie dla kosmonautów. Z zewnątrz wygląda dość groźnie i początkowo brakowało ochotników do wypróbowania machiny. Gdy już jednak znalazł się pierwszy odważny, reszta poszła za nim. Doznania są… mhm… ciekawe. I chociaż bałam się, że będzie mi się kręciło w głowie, lub co gorsza zrobi mi się słabo- nic takiego się nie stało, ubawiłam się tylko i wyśmiałam.

Można by długo jeszcze opowiadać o wszelkich atrakcjach, jakie czekają na spragnionego zabawy człowieka w opisywanym miejscu. Dodam tylko, że właściciele dbają także o nasze podniebienia- szykują wyborne wędliny i potrawy z grilla.

Nasze szkolne dzieciaki wiosna odwiedzają Park i wracają stamtąd niesamowicie podekscytowane, a ich opowieściom nie ma końca. Jest więc to miejsce, gdzie zarówno dzieci , jak i dorośli mogą się rewelacyjnie bawić i ciekawie spędzić czas.