Jestem społecznikiem. Takim się człowiek chyba po prostu rodzi. Ma to w genach albo od najmłodszych lat przesiąka atmosferą domową. Nie odkryłam tu Ameryki i każdy, kto czasem zagląda na blog doskonale wie, jak funkcjonujemy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aviva. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aviva. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 kwietnia 2016
środa, 15 października 2014
To dla mnie ważne!
Tegoroczne wakacje, podobnie jak te w 2013 i 2012 roku spędziłam, jako wolontariuszka w Baszcie Kaszanej w Trzebiatowie. Po raz pierwszy jednak byłam "na swoim" - Baszta oddana została w użyczenie nowo powstałemu Stowarzyszeniu Historyczny Trzebiatów - Chąśba. Ze względu na przeróżne koleje losu w tym roku zostałam z Basztą na swojej głowie, postanowiłam więc znaleźć pomoc. Wrzuciłam na basztowy facebook informację, że poszukuję wolontariuszy, wystawiam umowy, mogę napisać opinię. Bardzo szybko pojawiła się odpowiedź od dziewczynek mieszkających nieopodal. I tak do basztowej "załogi" trafiły najpierw Klaudia, Marysia, Kinga i Gabi, a za nimi Oskar, Kacper, Michał i Bartek. Czasem zjawiał się również Sławek. Na ile mogłam, starałam się organizować dzieciakom czas wykorzystując np. pieniądze z napiwków, jakie otrzymywaliśmy za oprowadzanie po Baszcie. W czasie wakacji lepiliśmy więc z masy solnej, poznawaliśmy tajniki techniki decoupage, tkaliśmy krajki, szyliśmy sakiewki, koszule i...wiatę, pod którą później pieczone były podpłomyki - wakacje były więc niezwykle aktywne. Ponadto przytrafiły się nam warsztaty w Trzebiatowskim Ośrodku Kultury, podczas których młodzi wolontariusze okazali się niezwykle pomocni. Później mieliśmy okazję uczestniczyć w pikniku sportowym, gdzie piekliśmy podpłomyki i dobrze się bawiliśmy. Nadszedł kres wakacji. Przeliczyliśmy naszą skarbonkę i po odliczeniu wydatków niezbędnych na utrzymanie Baszty w dobrej kondycji, okazało się, że możemy pozwolić sobie jeszcze na uszycie strojów naszym wolontariuszom. Ostatnio więc spotkaliśmy się, by rozdać przygotowanie do zszycia kawałki lnu i...oprowadzić kolejną wycieczkę - klucz od Baszty jest w moim posiadaniu i w razie potrzeby mogę ją otworzyć, po uprzednim umówieniu - dzięki temu zabytek przestał być zamknięty na głucho nawet poza sezonem letnim.
Po tym przydługim wstępie przejdę do meritum sprawy. Szkoda mi się zrobiło moich "osieroconych" po wakacjach wolontariuszy i postanowiłam za wszelką cenę zdobyć środki na organizację zajęć, w których będą mogli brać udział. Startuję do projektów unijnych i próbuję w konkursach organizowanych przez różnego rodzaju przedsiębiorstwa. Jak na razie za każdym razem jestem o włos od otrzymania pieniędzy na zajęcia. Tym razem startuję w konkursie Fundacji Aviva - To dla mnie ważne. Abym mogła mieć szansę na otrzymanie środków na zajęcia nie tylko historyczne, ale i rowerowe, potrzebuję głosów - to nie wybory prezydenckie - tu naprawdę każdy jeden głos ma niebagatelne znaczenie, mogąc odmienić wyniki i pomóc zakwalifikować się nam do finału.Wraz z Rudą będziemy prowadziły zajęcia z dzieciakami jako wolontariuszki, mając z nich przede wszystkim ogromną satysfakcję i świadomość robienia czegoś naprawdę dobrego i na skalę naszego miasteczka - dużego.
Głosować można TU i będę naprawdę bardzo wdzięczna za każdy głosik.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


