Ostatni tydzień był zwariowany. Decyzję o wyjeździe nad morze podjęłam spontanicznie, bo też dłużej nie było sensu zwlekać z odwiedzinami u teściów i załatwieniem kilku urzędowych spraw. Należało wykorzystać ostatnie ciepłe dni tej jesieni. Dzięki temu wyjechałam z Gierczyna w jesiennej kurtce, nie martwiąc się o zimowe stroje, które w ubiegłych latach były już o tej porze koniecznością.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bałtyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bałtyk. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 12 listopada 2018
czwartek, 8 lutego 2018
Olaboga, co ja robię?!
Osoby, które śledzą mnie na facebooku widziały ostatnio kilka zaskakujących fotek z Wybrzeża. Jakoż faktycznie, spędziłam kilka dni w Trzebiatowie z racji odwożenia Wojtka do domu po feriach (czekajcie cierpliwie, pisze się historyjka z pobytu nastolatka w Domku pod Orzechem).
środa, 9 sierpnia 2017
Posiedzieć nad Bałtykiem
Kilka dni na działce i w kuchni sprawiło, że zatęskniłam za rowerem. Patrząc na cuedne słońce za oknem wyyśliłam sobie, że pojadę do Międzyzdrojów obejrzeć żaglowce żegnające polskie wybrzeże po Tall Ship Races. No. Spakowałam ręcznik i koc, żeby posiedzieć przy tym na plazy i pojechałam... Ta... Tylko nie wzięłam pod uwagę, że zamiast treka mam do dyspozycji tylko crossa, którym raz przejechałam 100 km w ciągu dnia...Ale po kolei.
niedziela, 26 marca 2017
sobota, 11 marca 2017
Miała być wiosna, czyli jak mi się nie chce!
Już pierwsze otwarcie oczu wywołało u mnie nieprzyjemny dreszcz, po którym pojawił się bunt: "jest niedziela! Nie wstaję". ... Ta... mogę się buntować... Koki najpierw ostrożnie polizał mnie po ręce, by po chwili już mniej delikatnie pacnąć mnie łapą w twarz... Koniec buntu. Pies chce wyjść, więc Pańcia nie masz nic do gadania. Zwlokłam się z materaca, odziałam i wyszłam... Brrr.... zimno! Gdzie ta wiosna?!
Szaro, buro... nic się nie chce... powoli piłam kawę i szykowałam śniadanie z zielonym jarmużem. Niech choć na talerzu będzie zielono.
- Idziesz na rower?- zapytała mnie Chuda na powitanie.
- No, idę.- mruknęłam bez entuzjazmu. Sezon tuż tuż, a forma sama się nie zrobi.
Szaro, buro... nic się nie chce... powoli piłam kawę i szykowałam śniadanie z zielonym jarmużem. Niech choć na talerzu będzie zielono.
- Idziesz na rower?- zapytała mnie Chuda na powitanie.
- No, idę.- mruknęłam bez entuzjazmu. Sezon tuż tuż, a forma sama się nie zrobi.
niedziela, 25 września 2016
Bałtyk na powitanie jesieni
Pierwszy jesienny weekend rozpieścił nas słońcem i ciepłem. O ile sobotę poświęciłam na pracę na działce i przetworzenie kolejnych wiader śliwek i jabłek, o tyle w niedzielę wsiadłam na rower. Wycieczka nie był daleka, ot do Pogorzelicy i dalej ścieżką rowerową do Mrzeżyna.
Jechałam niezbyt szybko, rozkoszując się piękną pogodą. W okolicach Włodarki spotkałam znajomych z grupy rowerowej- spieszyli na Zlot Gwieździsty do Kołobrzegu. Nawet proponowali, bym się przyłączyła, ale ja nie miałam całej niedzieli wolnej, a tylko kilka porannych godzin.
poniedziałek, 20 czerwca 2016
Gdzie rosną poziomki i przytulia
Poziomki!Na działce pojawiły się poziomki- czyli najwyższy czas wybrać się do lasu. Po kilku bardzo pracowitych dniach postanowiłam trochę odpocząć i wybrać się na niespieszna rowerową wycieczkę. Kierunek mógł być tylko jeden- Pobierowo. To na trasie ze Świerzna do Pobierowa na 100% rosną poziomki! Tam dwa dokładnie dwa lata temu zbierałyśmy je z Gui, a ja dowiedziałam się czym jest Instagram! Miałam trochę obaw o stan nawierzchni za Cerkwicą, bo jeszcze niedawno trwały tam roboty drogowe. Okazało się jednak, że na drodze leży nowiutki, gładziutki asfalt Teraz między Cerkwicą a Świerznem pozostało już tylko kilkaset metrów dziur.
środa, 25 maja 2016
Nad szary Bałtyk
Mgła nadciąga powoli, niezauważalnie. Na początku jawi się jako ledwo widoczna ciemniejsza smuga na horyzoncie. Do miasta dociera w postaci wysokich postrzępionych,rzadkich, sinych chmur, które nie maja wpływu na temperaturę powietrza.
wtorek, 29 marca 2016
Ptaki budzą wiosnę
Gdy w Lany Poniedziałek otworzyłam oczy, wiedziałam, że to będzie piękny dzień. Wiatr praktycznie ustał, a słońce leniwie wychodziło zza oddalających się chmur. Zjadłam śniadanie, przygotowałam kawę w termosie. Do kieszeni koszulki wrzuciłam trochę czekoladowych jajek i drożdżową babeczkę. Nim ktokolwiek się w domu obudził, siedziałam już na rowerowym siodełku. Wyjechałam po za miasto, słońce nieśmiało przebłyskiwało między drzewami, a setki ptaków urządzało poranny koncert. Prym wiodły kosy i szpaki okupujące przydrożne pola, mnóstwo było wróbli, które na Śląsku zwane są cilipami ze względu na dźwięki, jakie wydają. Nad łąkami dzwoniły skowronki, a w zaroślach piekliły się dzwońce. Nad głową słyszałam daleki klangor gęsi i bliższy skrzek mew i gruchanie gołębi. Nie obyło się i bez bliskiego spotkania z ... żurawiami, które dostojnie przeszły przez ulicę tuż przed kołem mojego roweru.
poniedziałek, 28 marca 2016
Bałtyk świąteczny
Wiem, że przyzwyczaiłyśmy Was do słów. Zazwyczaj piszemy sporo, ale tym razem zostawiamy Was z pięknem wiosennego Bałtyku w okolicach Trzęsacza i Rewala. Było tak cudnie, że pozwoliłam sobie na takie małe szaleństwo i sprawdziłam temperaturę wody w morzu- zimna. Zdjęcia są autorstwa Chudej, która ogromnym zaangażowaniem fotografowała morze, roślinki a nawet świąteczną dekorację w Rewalu (no tu już bez zaangażowania) .
niedziela, 28 lutego 2016
Sezon rowerowy czas zacząć
Wiem, przewrotny tytuł, zwłaszcza, gdy za każdym razem podkreślam, ze sezon rowerowy się nie kończy. No tak... Wszak rower był używany codziennie na dojazdy do pracy, ale co innego dojazdy do pracy, a co innego kilkugodzinne eskapady. Jeśli nie liczyć dwóch wypadów rowerowych w górach, to okaże się, ze zima tego roku była licha w rowerowe wycieczki- chyba z powodu silnych wiatrów, które skutecznie zniechęcały mnie do jeżdżenia (z cegłami w kieszeniach jeździć nie będę- a przecież konserwator w mojej szkole takowe mi raz proponował, gdy zobaczył mnie wychodzącą w wichurę).
piątek, 25 grudnia 2015
Leniwie i światecznie
Ostatnie tygodnie spędziłyśmy niesamowicie pracowicie. Ciągle coś się działo, byłyśmy wiecznie w biegu. Święta zdecydowałyśmy spędzić leniwie. Nawet bardzo leniwie.
Ale nim o tym leniuchowaniu opowiem, muszę wspomnieć o wydarzeniu, w którym wzięłyśmy udział 23 grudnia- wspólnie z naszymi wolontariuszami malowałyśmy słonia w ramach programu Trzebiatoff. Fajna akcja aktywująca młodych ludzi.
Ale nim o tym leniuchowaniu opowiem, muszę wspomnieć o wydarzeniu, w którym wzięłyśmy udział 23 grudnia- wspólnie z naszymi wolontariuszami malowałyśmy słonia w ramach programu Trzebiatoff. Fajna akcja aktywująca młodych ludzi.
niedziela, 1 listopada 2015
Pamięci tych, o których niewielu pamięta...
I podobnie jak rok temu, korzystając z dogodnej aury wsiadam na rower. Kieruję się nad Bałtyk. Nosi mnie Ciągną morskie fale. Obiecałam sobie, że w tym roku zapale znicz na plaży dla Tomka- mojego znajomego, którego zabrał zazdrosny Bałtyk- pisałam o tym w sierpniu.
niedziela, 14 czerwca 2015
Popołudnie pełne wrażeń-
Piątkowe popołudnie zaplanowali nam Chuda i Robert, zapraszając na swój ślub. To była bardzo kameralna uroczystość- Nowożeńcy i świadkowie. Po uroczystości w Zamku Książąt Pomorskich przeszliśmy na nową starówkę, do mieszczącej się tam restauracji Haga. Miejsce ciekawe i godne polecenia- restauracja utrzymana jest w stylu malarzy holenderskich- Veermera i Bruegla. Serwowane w niej dania to przede wszystkim naleśniki, a raczej skrzyżowanie naleśników z pizzą, ponieważ na naleśnikowe ciasto nakładane są najróżniejsze dodatki i całość zapiekana jest w piecu. Efekt- rewelacja!
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Bałtyk świąteczny...
Jadąc rowerem, mam czas na refleksję, na wsłuchiwanie się w siebie, odczuwanie całą sobą, odbieranie świata wszystkimi zmysłami. To między innymi dlatego ciągnie mnie wciąż dalej i dalej...
sobota, 14 lutego 2015
Słonecznie nad Bałtykiem
Jaskrawe słońce i brak wiatru było zaproszeniem na rowerowa wycieczkę nad Bałtyk. Nie będzie słów. Będzie morze :
czwartek, 11 grudnia 2014
W mrzeżyńskim porcie
Mrzeżyno pięknieje. Z zaciekawieniem obserwuję postęp prac przy remoncie oraz rozbudowie nabrzeża portowego i przystani. Wygląda coraz ciekawiej.
W czasie niedzielnej wycieczki zrobiłam kilka zdjęć i nakręciłam film. Niestety, ciągle brakuje mi czasu, żeby ten film złożyć. Póki co zostawiam Was z portem:
W czasie niedzielnej wycieczki zrobiłam kilka zdjęć i nakręciłam film. Niestety, ciągle brakuje mi czasu, żeby ten film złożyć. Póki co zostawiam Was z portem:
sobota, 1 listopada 2014
Pomiędzy światami....
![]() |
| Zdjęcia z facebookowej strony Radlina |
Z Tatą na cmentarz chodziło się wieczorem. W zamglonym powietrzu unosił się zapach topionego wosku, mgła mieszała się z dymem zniczy... Stawaliśmy przy grobie Mamy, wpatrywaliśmy się światełka świec i zdjęcie na nagrobku. Ze zdjęcia patrzyła na nas młoda lekko uśmiechnięta kobieta. Taką ją zapamiętałam.
niedziela, 19 października 2014
Opowieść o wschodzie słońca
Potem wypiłam pyszną latte z mojego nowego ekspresu i zjadłam śniadanie. Za oknem zaczynało świtać. Założyłam mocne lampki do roweru i ruszyłam nad Bałtyk. Miałam nadzieję na fajerwerki wschodzącego słońca, feerię barw. Już na trasie wiedziałam, że nic z tego - na wschodzie zebrały się chmury i słońce wstawało blado... Żadnych dramatycznych czerwieni i fioletów, żadnych ostrych pomarańczy i popieli....
niedziela, 5 października 2014
Kierunek Kamień Pomorski!
W połowie tygodnia Ślubny stwierdził, że jeśli w niedzielę będzie pogoda, to może byśmy się gdzieś rowerem wybrali. No, mnie dwa razy nie trzeba takich rzeczy powtarzać. Od razu zaczęłam planować. Początkowo zadeklarowana odległość wynosiła 50 km - no to może do Rewala? Potem było 60 km - Kołobrzeg?
Subskrybuj:
Posty (Atom)











