Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mgła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mgła. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 maja 2019

Nocna podróż do Domku pod Orzechem


Co to jest 140 km na rowerze dla ultramaratonki? No nic, niedzielny rodzinny spacerek. A samotne 140 km wietrzną majową nocą na bocznych drogach Dolnego Śląska? To jedno z najbardziej oczyszczających doświadczeń mojego życia. I najbardziej wymagających – jak się okazało.
Przed Pięknym Zachodem, na którym czeka mnie ponad 500 km jazdy niemal non stop postanowiłam sprawdzić sprzęt – nowe lampy, powerbanki, GPS w telefonie, ułożenie tego wszystkiego na nowym rowerze. Wzięłam wolne w połowie tygodnia, który zapowiadał się cieplejszy niż pierwsza połowa maja i z napięciem obserwowałam prognozy pogody, które z dnia na dzień robiły się coraz gorsze. Przed samym wyjazdem miałam duże wątpliwości, czy porywać się na to wyzwanie. Niemniej jednak rower przygotowałam, naładowałam wszystkie baterie i poszłam do pracy. Po 18 byłam w domu z jeszcze większymi wątpliwościami. Według prognoz istniała szansa na suchy przejazd trasy.

czwartek, 22 listopada 2018

Mgłowe duchy



Gdy jesienią wieczory robią się długie i senne moja sąsiadka Gienia zaczyna snuć swoje niesamowite opowieści. Do większości podchodzimy z przymrużeniem oka, chociaż nie wszystkie jej historie należy wkładać między bajki.

piątek, 11 listopada 2016

W listopadowej mgle


W listopadzie będę pisać książki, gdy mgłowe duchy otulą dom, wcisną się szczelinami do wnętrza, zawirują w rozgrzanym powietrzu nad blachą kaflowego pieca. W białej ciszy słychać będzie ich szepty, podpowiedzi. Opowieść napisze się sama z gry cieni na białych ścianach, z chrobotów w zakamarkach, z ledwo słyszalnych szelestów. ..

środa, 25 maja 2016

Nad szary Bałtyk

Mgła nadciąga powoli, niezauważalnie. Na początku jawi się jako ledwo widoczna ciemniejsza smuga na horyzoncie. Do miasta dociera w postaci wysokich postrzępionych,rzadkich, sinych chmur, które nie maja wpływu na temperaturę powietrza.

wtorek, 29 grudnia 2015

Między mgłą a szadzią

Noc długo nie chciała się skończyć. Wydawało się, że na dobre rozpanoszyła się nad Izerami, że oto słońce skapitulowało i będziemy mieli noc polarną. Wreszcie po niewiarygodnie długim czasie ciemność powoli łagodniała, ale na wschodzie nie pojawiła się charakterystyczna łuna wschodu, tylko gęsta szarość stawała się coraz jaśniejsza aż zbielała całkowicie, ukazując widzowi tylko najbliższe elementy pejzażu- drzewo, krzew, kawałek łąki. Resztę spowiła gęsta niczym wiejska śmietana mgła. Z różnym natężeniem mgła utrzymywała się cały dzień, dzięki czemu mogłam wczesnym popołudniem wyjść na swoją Górę.