Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blizbor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blizbor. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 września 2024

Wyciszyć się na izerskich bezdrożach

 


To był jeden z tych spacerów, gdzie przez pierwsze kilkanaście minut masz konkretny cel, chcesz gdzieś dojść, coś zobaczyć. A potem mózg się wyłącza. Myśli meandrują po zakamarkach, których istnienia się nie spodziewało, płyną niekontrolowane i swobodne, wzrok rejestruje mgliste obrazy, skupiony na miejscu stawiania konkretnego kroku.

piątek, 6 sierpnia 2021

Gdy mojej Górze dzieje się krzywda...





Czuję Twój ból, Góro!

Krwawię każdą żywiczną raną.

Gniecie mnie każdy odcisk

opony na Twojej skórze

Opłakuję Was, Siostry, Brzozy.

Nie mam słów, by nazwać

moją wściekła bezsilność.

Cierpię z Tobą...

niedziela, 16 kwietnia 2017

Na spotkanie z Górą

Poranna łuna rozświetlała wschodnie niebo. Pomarańczowiało... zewsząd jednak ciągnęły ciemne deszczowe chmury, które przekonały mnie do pozostania w ciepłej izbie. Przez umyte okna obserwowałam sloneczny spektakl. Chmury podbarwialy się różowo, a później żółto. Cały lekko zamglony świat stał się nagle żółtozłoty, by po chwili zszarzeć i ściemnieć. A potem nagle i niespodziwanie znad wielkiej sinej chmury wystrzeliły słoneczne promienie.
Po śniadaniu ruszyłam przed siebie. Wszak w zaleceniach mam dużo ruchu. Poszłam oczywiście przywitać Górę. Obeszłam ją zachodnim zboczem aż do południowego stoku. To tu pozostawiono ją samej sobie. 

środa, 27 lipca 2016

Cisza na Górze- izerskie slow

Pobyt w wiejskim domu w górach nieuchronnie dobiega końca. Owoce zebrane i zawekowane, zioła ususzone, sprzed domu znikają krzesła ogrodowe, to oznaka, że się pakujemy. Ja jednak idę w odwiedziny do Góry. Jest ciepło, wręcz parno. Za kilka godzin nad Izerami przejdzie nawałnica, na razie jednak upajam się cudowna pogodą. Wdycham gorące żywiczne powietrze. Jego leśny zapach nie ma sobie równych. To połączenie gorzkiego aromatu igliwia i esencjalnej, balsamicznej woni żywicy. Tak pachnie tylko las w upalny dzień. Na mojej ścieżce leży zwalone drzewo, wcześniej więc skręcam w górę do wysokiego lasu. Woła mnie także chęć znalezienia choć kilku grzybów na obiad. Jako niedługo napotykam na pierwszy podgrzybek, jest jednak cały podziurawiony.

sobota, 13 lutego 2016

Tak trudno pożegnać Izery

Lekko oprószona śniegiem ścieżka pnie się do góry. Puchu jest niewiele, nocą spadło odrobinę, ale lutowe ostre słońce sprawia, że biel niknie w oczach. Jak na luty jest ciepło i po pięciu dniach porywistego wiatru nareszcie spokojnie.W przejrzystym powietrzu widać odległe pagórki pokryte lasami, łąki i rozsypane po Pogórzu miejscowości. Idę odwiedzić Górę. Obserwuję zwierzęce tropy- sarny, jelenie i ... pies (mój własny). Bo przecież moją ścieżką rzadko kto podąża.

środa, 1 stycznia 2014

O Domku pod Orzechem


Był sobie dom… wybudowano go na stoku Góry. Wokół wybudowano inne domy, ale z czasem tamte popadły w ruinę. Ten też pewnie zamieniłby się w kupę gruzu, gdyby pewnego zimowego dnia na początku lat siedemdziesiatych ubiegłego wieku mój ojciec nie przyjechał w Góry Izerskie i nie zajrzał do wystawionej na sprzedaż starej chałupy. Nie wiem, czym go ten dom zachwycił. Widokiem sprzed domu? Ciszą? A moze była to jego chwilowa fantazja. Faktem pozostaje, że dom został kupiony przez mojego ojca. I tak rozpoczęła się nasza przygoda z Domkiem pod Orzechem.