piątek, 18 września 2020

"Śmierć w lesie deszczowym"

 


Co przychodzi Wam do głowy, gdy czytacie tak intrugujący tytuł? Kryminał? Sensacja? Nic z tych rzeczy! Podtytuł publikacji o tak intrygującym tytule to "Ostatnie spotkanie z kulturą i językiem". I teraz wszystko jasne! Jeśli zastanawiacie się, czy język może umrzeć, to po tę książkę koniecznie sięgnijcie.

czwartek, 17 września 2020

Naturalne domowe batoniki z nasionami

 


Jestem łasuchem, o czym doskonale wiedzą moi bliscy i choć tego po mnie nie widać, pochłaniam naprawdę sporo słodyczy. Najbardziej lubię żelki i czekoladę. A już na wycieczkach potrzebuję całego zapasu różnych batoników, cukierków i kanapek. Co zrobić, by mimo wszystko nie żrec kupnych słodkości z masa sztucznych barwników, ulepszaczy i cukru? No oczywiście zrobić słodycze w domu z dostępnych produktów.

poniedziałek, 14 września 2020

Moje ulubione 500 km, czyli Piękny Zachód 2020

Ten sezon maratonowy dał mi się mocno we znaki. Początkowo planowaliśmy z Krzysiem pięć długich imprez, ostatecznie stanęło na czterech. Przejechaliśmy Pierścień Tysiąca Jezior, Piękny Wschód, Bałtyk-Bieszczady Tour, a w ostatni weekend także mój ulubiony Piękny Zachód. Na trasie tej imprezy przeżyłam dwa lata temu swój debiut w ultramaratonach i stąd mój niemały sentyment do Pięknego Zachodu i trasy wiodącej kilka kilometrów od Domku pod Orzechem. Ale tegoroczna edycja zostawiła mi w głowie jedną zasadniczą refleksję - końcówka lata to nie jest dobry czas na ultra... 


niedziela, 13 września 2020

Kamienica w Górach Izerskich- wyprawa na jagody



Kamienica (973 m.n.p.m) jest najwyższym szczytem Grzbietu Kamienickiego i od dnia, gdy stanęłam na niej pierwszy raz, moim ulubionym izerskim szczytem. Odwiedzam ją przynajmniej raz w roku, a jeśli trafię na kogoś, kto przemierzy ze mną trasę, to i kilka razy. Tym razem odwiedziłam Kamienicę w ramach wyprawy na jagody.

piątek, 11 września 2020

Mała M. na Jelenich Skałach w Górach Izerskich




-Mamo, ale ja bym chciała na skały!.- taki plan na ostatni dzień pobytu w Domku pod Orzechem wymyśliła Gui. Gui sobie zażyczyła, a ty matka kombinuj, gdzie skałki będą blisko, bo to miał być lajcik, z możliwością podjechania wózkiem i do tego, żeby za długo nie jechać samochodem. A... i nie mają to być Skałki Zakochanych, bo tam byłyśmy całkiem niedawno. Miałam kilka typów, ale wyszło na to, że najlepsze są proste rozwiązania. Najbliższe atrakcyjne skały to Jelenie Skały na Tłoczynie! I to tam zabrałam dziewczyny.

niedziela, 6 września 2020

Mała M przy Kamieniu Zofii w Górach Izerskich


 Wycieczka na Stóg Izerski z opcją wjazdu koleją gondolową była pomysłem Gui. Miałyśmy wjechać, pokręcić się po okolicy i zejść asfaltową droga do Świeradowa. Dla mnie pomysł był nie przyjęcia, gdyż schodzenie po stromiźnie z wózkiem wydawało mi się mało przyjemne ( wiem, jak rozpędza się na tej trasie rowerzysta z rowerem, zatem cały czas musiałybyśmy ostro hamować wózek). Zaproponowałam więc alternatywę: wejść w okolice schroniska na Stogu Izerskim, dotrzeć do Kamienia Zofii, zawrócić i zjechać gondolą. Tak też zrobiłyśmy.

czwartek, 3 września 2020

"Mrok we krwi" Pawła Kopijera czyli znane wątki w nowych połączeniach


Nie ma co ukrywać – literatura fantasy to coś, po co sięgam często, a stosunkowo nowe (lub po prostu niedawno nazwane) nurty Young/New Adult nierzadko okazują się źródłem niemałej frajdy z lektury. Wprawdzie kategorię tę rozpatruje się zwykle w odniesieniu do literatury obyczajowej adresowanej do młodego czytelnika (teoretyczne przedziały wiekowe 15-18 oraz 18-25 lat) i poruszającej problematykę przemian życiowych w wieku nastoletnim i w trakcie wchodzenia w dorosłość. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że niemała część powstającej współcześnie fantastyki wpisuje się w owe nurty – odnosi się do problematyki przejścia z wieku dziecięcego w dorosłość, poszukiwania własnej drogi i tożsamości, pierwszych fascynacji, miłosnych zawodów, podejmowania coraz ważniejszych ról życiowych. Nie inaczej sprawa wygląda z „Mrokiem we krwi” Pawła Kopijera.

wtorek, 1 września 2020

Bałtyk-Bieszczady Tour 2020 czyli 1020 km walki z samą sobą

Kiedy dwa lata temu wystartowałam w swoim pierwszym ultramaratonie Piękny Zachód w głowie kiełkowała mi myśl, że to może być dobry początek do realizacji marzenia, jakie od lat stanowił start w Bałtyk-BieszczadyTour 1008 km Non Stop. Już w 2018r. Po bardzo udanym starcie na PZ proponowano mi start w BBT, kolega, który z powodów zdrowotnych nie mógł startować proponował mi odstąpienie swojej miejscówki, ale nie zdecydowałam się na to – chciałam starannie i stopniowo przygotować się do tego wyzwania. W związku z tym roki później poza ulubionym Pięknym Zachodem w moim kalendarzu startów znalazło się również Tour De Pomorze, czyli 700 km wokół województwa zachodniopomorskiego. I tak dokulałam się do 2020 roku, w którym zdecydowałam się wystartować we wszystkich czterech ultramaratonach cyklu Pucharu Polski.