Ostatnim z obejrzanych przeze
mnie niedawno filmów jest „Deadpool” – kolejna ekranizacja komiksów Marvela ze
świata X-Menów. Tym razem jednak nie otrzymujemy typowego marvelowego filmu o
superbohaterze. Deadpool to postać skrajnie prześmiewcza, antybohater, który
świadom jest tego faktu. Świadom jest też faktu bycia tworzywem popkultury. Z
premedytacją burzy czwartą ścianę i wchodzi w interakcję z widzem w kinie.
Zagaduje, żartuje, opowiada (a nawet upomina, by nie zostawiać syfu w kinie).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krew. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 22 lutego 2016
sobota, 20 lutego 2016
Krew w kinie czy może kina we krwi? cz. 2
Drugim filmem, który obejrzałam jest „Zjawa” meksykańskiego reżysera
Alejandro Gonzáleza Iñárritu. Główną rolę zagrał Leonardo DiCaprio, który do
tej pory zdobył już wszystkie możliwe nagrody za tę kreację i trudno wyobrazić sobie,
że Oskar miałby trafić do kogoś innego w tym roku. Jest to film diametralnie
inny od wcześniej omawianej „Nienawistnej ósemki” Quentina Tarantino. Gdy tamta
w swej brutalności była prześmiewcza i karykaturalna, tak tu skrajny naturalizm
nie pozostawia miejsca na śmiech.
Subskrybuj:
Posty (Atom)