niedziela, 28 czerwca 2020

Jakie powinny być lektury na lato?


Ciepło, słonecznie, ptaszki śpiewają... Sielanka. Idealne miejsce i czas na czytanie książek. Jak wiecie czytam dużo, ale w zależności od pory roku oraz nastroju, sięgam po różne lektury. Latem wybieram powieści lżejsze, takie na jeden dwa wieczory lub jedno letnie popołudnie. Nie wszystkie spełniły moje czytelnicze oczekiwania, powiem więcej, okazało się, że część wręcz mnie rozczarowała. Zapraszam do lektury.

czwartek, 25 czerwca 2020

Na izerskiej łące- motyle, pszczoły, kleszcze i inne żyjątka


Co roku o tej porze zachwycam się naszą izerską łąką, bo też teraz wygląda ona najpiękniej. Brodzi się w wysokich trawach, podziwia mnogość kwiatów i obserwuje owady. Nie ma dnia, bym z Gringo, a często i z nieodłącznym Riko, nie znikała w zieloności. Zbieramy zioła, grzyby , a także pojawiające się już powoli owoce: poziomki i jagody.

wtorek, 23 czerwca 2020

Deszczowy spacer nad Przecznicki Potok


Weekend był deszczowy i mglisty. Nawet bardzo deszczowy i mglisty. Nasze zwierzaki z nudów nie mogły sobie znaleźć miejsca. To wychodziły przez okno, by po chwili wrócić całe mokre i nieszczęśliwe, poszukując naszego ciepła i opieki. Kozy żałośnie meczały w koziarni, zdegustowane brakiem ruchu i skąpanej w słońcu trawy. Nawet kury wyglądały jak... zmokłe kury. A ja zamiast świętować jakieś kupalnocki, wić wianki i tańczyć przy ognisku, siedziałam w bujanym fotelu z książką. 
Najnieszczęśliwszy był chyba jednak Gringo i to jego smętna mina zmusiła mnie w końcu do wyjścia deszcz. Peleryna, kalosze i mogliśmy iść na spacer.

sobota, 20 czerwca 2020

Rzut oka na remont strychu


Zacznijmy od widoku z okna. Niewiele brakowało, a nie pokazałabym Wam nic, bo dopiero przed chwilą przestało padać i zeszła gęsta mgła. Z tego okna można o poranku podziwiać wschód słońca siedząc na kanapie. I przyznacie, że widok niczego sobie, a jeśli dodam, że do drugiego okna pukają gałązki czereśni, to możemy poczuć się niczym Ania z Zielonego Wzgórza w swoim pokoiku na facjatce. A skoro już wiemy, jaki jest widok to zapraszam do wnętrza. Strych w domu w górach zaprasza.









piątek, 19 czerwca 2020

Szampan bzowy na ochłodę



W Górach Izerskich wszystko zaczyna kwitnąć i dojrzewać nieco później niż w innych regionach Polski, stąd i pyszne dzikie delicje zaczynam robić wtedy, gdy na nizinach sezon jest już w pełni. Tak jest i z dzikim bzem. Od kilku dni facebookowe grupy ziołowe oraz Instagram zapełniały się zdjęciami dzikiego bzu, a u nas ciągle bez był w pączkach. Na szczęście w weekend wreszcie baldachy otworzyły się i zarośla zapachniały mocnym bzowym aromatem.

wtorek, 16 czerwca 2020

Czy dzieci mogą ćwiczyć jogę?



Joga dla najmłodszych
Gui interesuje się jogą. Przez jakiś czas uczestniczyła w zajęciach i była bardzo zadowolona. Gdy w katalogu wydawnictwa Arkady zobaczyła „Jogę dla najmłodszych” zapragnęła mieć książkę, która odpowie na pytanie: czy dzieci mogą ćwiczyć jogę i pozwoli jej wprowadzić jogę do codzienności Małej M. Gdy patrzę na wygibasy mojej wnuczki, wierzę, że pokocha jogę tak, jak jej mama.

środa, 10 czerwca 2020

Kilka myśli ze spaceru po izerskiej łące


Czy ja już pisałam, że kocham swoje życie? Głupie pytanie! Jasne, że pisałam! Bo przecież nie sposób inaczej, gdy żyje się w takim miejscu jak moje.
Wczoraj po południu, gdy wydawało mi się, że jedyne, czego tego dnia już pragnę to usiąść z książką w fotelu, przypomniałam sobie o grzybach. Tak, tak, o tych, o których tak głośno w mediach, ze już są. I zamiast książki (a mam kilka ciekawych tytułów do przeczytania) złapałam kosz i poszłam w łąki.






sobota, 6 czerwca 2020

Zielone naleśniki z serem ricotta i kwiatami


Sezon na zieleninę trwa w najlepsze. Zakwitają coraz to nowe kwiaty, w tym spora ilość jadalnego kwiecia. Wystarczy wyjść na łąkę, by przynieść sobie obiad. Uwielbiam, gdy na talerzu jest kolorowo, stąd kwiaty są podstawą mojej letniej diety. Tym razem zapraszam Was na lekki zielony obiad okraszony jasnota białą, żywokostem, marchewnikiem, fiołkami, bzem i pierwszymi płatkami róż .

wtorek, 2 czerwca 2020

Izerska magia wciaż trwa...


Mieszkam w Domku pod Orzechem już od trzech lat, a przyjeżdżam od prawie pięćdziesięciu. Wydawać by się mogło, że to dosyć czasu by przywyknąć, oswoić się, okrzepnąć, a nawet znudzić i znieczulić na codzienne widoki. A jednak jest zupełnie inaczej. Każdego dnia wychodzę przed dom i myślę: jak tu pięknie! Mieszkam w raju. Nawet wtedy, gdy... przed sobą widzę jedynie mleczną lepką mgłę albo szarą ścianę deszczu. 

niedziela, 31 maja 2020

Macierzyńska sztafeta pokoleń


Macierzyństwo to magia nie do opisania. Zaczyna się nim jeszcze zaczyna bić maleńkie serduszko i … nigdy się nie kończy. Bo choć utarło się pokazywać macierzyństwo przez pryzmat młodej kobiety z małym dzieckiem, to przecież nie przestaje się być mamą w dniu, gdy dziecko dorasta. Wręcz przeciwnie, to wtedy gdy dzieci wiją własne gniazda i do rodzinnego domu przyjeżdżają ze swoimi rodzinami macierzyństwo ujawnia się w pełni, bo to właśnie wtedy matka widzi nie tylko proces wychowania i kształtowania swoich dzieci, ale efekty wszystkich trudów macierzyństwa.

piątek, 29 maja 2020

Lawrence Durrell "Mountolive"- powieść, która pozostaje w pamięci


Rozgrzane piaski Sahary, szeroka wstążka Nilu, barwna Aleksandria i rodzące się uczucie. Tyle wystarczyło mi, miłośniczce „W pustyni i w puszczy”, bym niczego nieświadoma sięgnęła po powieść Lawrence Durrella. Czy to był dobry wybór?

środa, 27 maja 2020

Kaskady Czarnego Potoku - Góry Izerskie z dzieckiem

-Mamo, czy wiesz gdzie to jest?- takim pytaniem wysłanym komunikatorem zaskoczyła mnie Gui pewnego dnia. Do wiadomości dołączone było zdjęcie z … wykładu. Przyznam, ze byłam zaskoczona, bo o ile nazwę potoku kojarzyłam z Czerniawy, o tyle miejsce było mi nieznane. Na szczęście mamy Internet. Szybko znalazłam miejsce, sprawdziłam jak tam dojść lub dojechać i zaczęłam planować.

niedziela, 24 maja 2020

Rowerem do Chatki Górzystów


Chatka Górzystów to miejsce kultowe dla całych rzesz sympatyków Gór Izerskich i jazdy na rowerze. W sezonie przez Halę Izerską przewijają się takie tabuny ludzi, że ja, jako miłośnik izerskiej ciszy, omijam ją z daleka. Czasem jednak i mnie zdarza się zatęsknić za fenomenalnymi widokami i niesamowitym klimatem tego miejsca.

czwartek, 21 maja 2020

Zielone roladki z farszem do pierogów


Lipa to drzewo, które na pewno zna każdy z las. Na przełomie wiosny i lata rozkwita milionami maleńkich żółtych kwiatuszków o niezwykle intensywnym cudownym zapachu. To od niej wziął swoją nazwę siódmy miesiąc roku. Lecznicze właściwości kwiatów znane są od wieków i wykorzystywane nieprzerwanie Lipową herbatę pijemy przy przeziębieniu i na rozgrzanie organizmu, najlepiej z dodatkiem malinowego soku. Nie każdy jednak wie, że w kuchni wykorzystać można nie tylko kwiaty lipy, ale także pączki, młode liście a jesienią niewielkie nasionka. Młode liście jada się na surowo w surówkach, podobnie jak pączki, można je tez wykorzystać do mini gołąbków i roladek.

wtorek, 19 maja 2020

Marynowane pączki dzikich rośłin


Chciałoby się, żeby wiosna nigdy się nie kończyła. Wszystko kwitnie, rozwija się, rośnie w najlepsze. W kuchni to czas niezwykle intensywny, bo warto przynajmniej część wiosennych skarbów zachować na zimę. Świetnym sposobem na przechowanie dzikich roślin jest ich marynowanie. Na pewno spotkaliście się z informacja o marynowanych pączkach kwiatowych nasturcji i czosnku niedźwiedziego. Idąc tym tropem postanowiłam poeksperymentować i tak powstały słoiczki z marynowanymi pączkami lipy, mniszka lekarskiego i czosnku niedźwiedziego.

niedziela, 17 maja 2020

Tajemnica Pogańskiej Kaplicy w Górach Izerskich


Każdy, kto wystarczająco często przebywa w Górach Izerskich, prędzej lub później trafi na niezwykle intrygującą nazwę „Pogańska Kaplica”. Nazwę tę można znaleźć na niektórych mapach oraz w Słowniku Gór Izerskich. Gorzej, jeśli zacznie się jej szukać w terenie. Sama szukam jej od kilkudziesięciu lat przemierzając Grzbiet Kamienicki w te we wte oraz przeszukując czeluście internetu.

piątek, 15 maja 2020

"Fotografowanie polskiej przyrody" czyli prezent dla mojego dziecka

Przyroda fascynuje mnie od zawsze. Tę fascynację oraz sporą dawkę wiedzy zawdzięczam ojcu, który zabierał nas, dwie smarkule na długie wyprawy i pokazywał nam piękno polskiej przyrody. Pamiętam nasze wycieczki w Beskidy albo do pobliskiego lasu. W każdą niedzielę trzeba było wyjść choć na kilkugodzinny spacer. Jeśli nie dało się wyjechać w góry, wałęsaliśmy się po łąkach, nieużytkach wokół hałd kopalnianych, penetrowaliśmy podmiejskie lasy. Tato robił dziesiątki zdjęć, ale jego interesowali przede wszystkim ludzie i ich emocje. Mamy mnóstwo fotografii z tego okresu.

czwartek, 14 maja 2020

Fermentowana herbata z bzu lilaka

Bez lilak należy do najpiękniejszych heroldów maja. Jego drobne kwiatuszki zbite w duże grona oraz oszałamiający zapach sprawiają, ze trudno przejść obok krzewu bzu obojętnie. Fioletowe i białe kwiaty przyciągają także owady, w słoneczny dzień słychać pod krzewem intensywne bzyczenie oraz widać wzmożony ruch. Na naszym bzie chętnie przysiadają sikory.

W tym roku zdjęcia bzu są jednak inne. Oto pierwszy zimny ogrodnik Pankracy, zwany na Śląsku zmarzłym przyniósł w Góry Izerskie intensywne opady śniegu. I gdy wstałam o poranku kiście bzu uginały się pod czapami białego puchu. Ten niecodzienny widok nieco pokrzyżował mi plany, gdyż chciałam zebrać kwiaty na herbatkę.

środa, 13 maja 2020

Dlaczego ważna jest motywacja czyli weekend z Marysią

Koronawirus daje się we znaki większości z nas. Teraz, gdy powoli pozwala się ludziom podróżować, chodzić po górach i spacerować po lesie, kto może szuka wytchnienia od miejskich problemów. Nie inaczej jest z moimi krewnymi i znajomymi, którzy zaczęli nas znów odwiedzać i rezerwować kolejne terminy, by wypocząć w naszej głuszy.

Ostatni weekend upłynął nam pod hasłem „Co robi Marysia?” Co oznacza, że odwiedził nas brat z rodziną. Pobyt Marysi w Domku pod Orzechem to zawsze mnóstwo zabawy i szukania pomysłów na dziecięce „nudzi mi się”.

Tym razem oprócz niezawodnych kóz, które nadal są największą atrakcją dla Marii, która przyznała, że lubi Domek pod Orzechem, bo... „tu czuje się wolność”, postawiliśmy na rekreację na świeżym powietrzu.

poniedziałek, 11 maja 2020

Jak wykorzystać barszcz zwyczajny w kuchni?

Wiosna w pełni. Nasze łąki wreszcie zazieleniły się, a w opustoszałych ruinach i dzikich sadach rozpanoszyło się pyszne zielsko. Oprócz cudownie pachnącego marchewnika, łanów pokrzywy zwyczajnej, pól podagrycznika i wielu innych smakowitych  ziół rośnie też niezwykle cenny, mięsisty barszcz zwyczajny.

piątek, 8 maja 2020

Początek maja w Domku pod Orzechem

Maj przywitał nas zmienną zaskakującą aurą. Mieliśmy wszystkie możliwe typy pogody od śniegu, deszczu i gradu po nieskazitelnie błękitne niebo i prażące słońce. Kilka bardzo mokrych dni sprawiło, że spragniona deszczu przyroda ożyła nagle i wybuchła całą gamą kolorów. Przeważa oczywiście zielony we wszystkich możliwych odcieniach, nie brakuje jednak i żółtego, białego i fioletowego. W domku pod Orzechem i wokół niego sporo się działo, choć wszystko w swoim powolnym rytmie.

środa, 6 maja 2020

Karminowy szal- kobiece czytadło na wieczór


Joanna M. Chmielewska to autorka, której powieści biorę w ciemno. Po lekturze książki "Sukienka z mgieł" wiedziałam, że chętnie w wolnym czasie sięgnę po kolejne dzieło tej autorki prozy kobiecej. Gdy więc na rynku pojawił się "Karminowy szal" nie wahałam się ani chwili i sięgnęłam po kolejną ksiażkę pisarki. Miejscem wydarzeń "Karminowego szala" jest Piwnica pod Liliowym Kapeluszem, która poznałam już w poprzedniej powieści, to miejsce, gdzie spotykają się ludzie ciekawi i nietuzinkowi. Jedni wpadają na chwilę, inni gdy raz wejdą, zostają na dłużej. Każdy witany jest aromatem dobrej kawy i smakowitym ciastem. Właśnie klimat kawiarni tak bardzo ujął mnie poprzednim razem, że postanowiłam sięgnąć po kolejną powieść autorki. Zapraszam do przeczytania recenzji.


poniedziałek, 4 maja 2020

Jemy chwasty 2020- kolejna edycja mojej akcji kulinarnej na Durszlaku


Maj to cudowny miesiąc dla wszelkich chwastożerców. To właśnie teraz zielsko z łąki jest najbardziej soczyste, aromatyczne i pyszne, a sklepowe nowalijki nadal odstraszająco drogie. Zamiast więc wydawać pieniądze na warzywa, o których pochodzeniu niewiele wiemy, lepiej iść na łąkę, do lasu lub nad rzekę i nazbierać roślin popularnie zwanych chwastami. Można z nich przygotować naprawdę pyszne i ekskluzywne dania, o czym przekonują poprzednie edycje mojej akcji kulinarnej: Podsumowanie akcji 2019, podsumowanie akcji 2018

piątek, 1 maja 2020

Album z twórczością Alfonsa Muchy Wydawnictwa Arkady


Alfons Mucha to jeden z ulubionych malarzy Chudej. Gdy w katalogu Wydawnictwa Arkady zobaczyłam album prac artysty wiedziałam, że zrobię nim Chudej niesamowitą przyjemność.
Książka znalazła się w Domku pod Orzechem i czeka na przyjazd mojej córki, bym mogła wręczyć jej ten nieco już przedawniony prezent na Wielkanoc. W sumie to nawet się cieszę z tego powodu, bo mogę delektować się nie tylko niepowtarzalnymi pracami tego znanego malarza, ale miałam czas, by bliżej zapoznać się z jego barwnym życiorysem.

środa, 29 kwietnia 2020

Grillowana karkówka w marynacie ziołowej


Maj zbliża się wielkimi krokami, a razem z nim czas na majówki i grillowanie na łonie natury. Podejrzewam, że lada chwila większość Polaków ruszy w plener, bo zniesiono kolejne restrykcje. A jak wiadomo prawdziwy polski grill nie obejdzie się bez karkówki. Nie inaczej jest u nas. Na ognisku można zrobić kiełbaskę albo moje popisowe bułki z ogniska, jednak Ślubnemu kiełbaska szybko się nudzi i trzeba marynować mięsko lub przygotowywać rybę. A skoro mamy maj i mnóstwo cudownie młodych ziół, to i karkówka musi być w ziołach.





wtorek, 28 kwietnia 2020

Wino z kwiatów mniszka lekarskiego


Podwórko przed Domkiem pod Orzechem zazieleniło się i zażółciło. Nadszedł upragniony czas mniszka lekarskiego! Nie jest go jakoś oszałamiająco dużo, ale wystarczy, by na bieżąco zjadać w różnych potrawach. O jednej pisałam nablogu ostatnio, nad właściwościami tego cudownego ziela też się już rozwodziłam, więc nie będę się powtarzać. Opowiem zatem o fantastycznym winie, jakie z kwiatów mniszka lekarskiego się robi.
Zapraszam!

niedziela, 26 kwietnia 2020

Pandemia i perypetie z przesyłkami


Dawno temu, bo na początku marca, czyli z perspektywy rozwoju pandemii patrząc, to jakby w innej epoce, ogłosiłam kilka konkursów. 1 kwietnia podałam zwycięzców i stwierdziłam, że z wysyłką nagród poczekam, aż trochę sytuacja pandemiczna okrzepnie. Oj, ja naiwna! Czekaj tatka latka. Czekałam, czekałam, a wieści z frontu walki z coronawirusem wcale nie były lepsze, z dnia na dzień nakładano na nas kolejne ograniczenia w poruszaniu i zaczęłam się zastanawiać, kiedy bezpiecznie będę mogła wysłać paczkę. W końcu nie należało już dłużej zwlekać z wysłaniem nagród i zaczęłam szukać najlepszej i najbezpieczniejszej opcji wysyłki.

piątek, 24 kwietnia 2020

Pasta z sera ricotta na słodko


Nadszedł najcudowniejszy kulinarny czas: cała przyroda obudziła się do życia i można pełnymi garściami czerpać z jej nieprzebranych zasobów. Trzeba to tylko robić świadomie i rozważnie, by nie narazić przyrody i siebie na nieprzyjemności.
W mojej kuchni już od kilku tygodni królują chwasty, ale teraz jest ich prawdziwy wyspy, a to oznacza, że i na blogu będzie teraz więcej kulinarnych postów.
Dziś zapraszam na potrawę z mniszka lekarskiego.

środa, 22 kwietnia 2020

Dziecięca biblioteczka- przegląd nowości


Kwiecień miał być miesiącem pełnym wzruszeń i emocji. W planach były wizyty u wnuczek i pierwsze spotkanie z tą młodszą Małą M. Marzyliśmy o spacerze po Gdańsku, gdzie mieszkają syn z synową i naszą wnuczką. O tym, że z planów nici zapewne się domyślacie. Wiem. I tak jestem szczęściarą, bo mam swój kawałek, a raczej całkiem spory kawał przestrzeni. Ale nie o nim dzisiaj, tylko o książkach dla dzieci. Bo te konsekwentnie gromadzę z myślą o dziewczynkach oraz gościach, którzy kiedyś przecież zawitają do naszego maleńkiego agro.

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Powrót na izerskie ścieżki



O tym, że lasów nie należało zamykać z powodu pandemii pisałam od samego początku. Zazwyczaj nie wypowiadam się na blogu na tematy związane z polityką, jednak tej decyzji nie potrafiłam zrozumieć tak bardzo, że się odezwałam. Z ulgą przyjęłam więc wiadomość, że wycofano zakaz i moje spacery po okolicy znów są w pełni legalne. Bo też w mojej głuszy prędzej złapać można by wirusa ptasiej grypy lub świńskiej niż koronawirusa. A dotyczy to nie tylko izerskiego pustkowia, ale większości polskich lasów.  Poważniejszym zagrożeniem będzie plaga kleszczy, których już jest niesamowicie dużo i trzeba się przed ich ukąszeniem chronić na różne sposoby.\



sobota, 18 kwietnia 2020

Mój pierwszy raz... czyli kogo i dlaczego polecam w ramach Share week


Bloguję od lat. W sumie od tak dawna, że pamiętam blogi na Onecie i kilka innych miejsc w sieci, które już nie istnieją. Prowadziłam blog zanim stało się to modne. Zawsze jednak czułam się blogerką niszową i choć swoje pisanie traktowałam poważnie i serio, to daleko było mi o myśleniu o sobie w kategoriach twórcy internetowego. Ba! Ja nawet nie czytałam (i po prawdzie nadal rzadko zaglądam) blogów topowych. Wolę miejsca niszowe, ale z niepowtarzalnym klimatem. I choć o akcji Share week  Andrzeja Tucholskiego słyszałam już kilka lat temu, to nie przykładałam do niej wagi, właśnie wychodząc z założenia, że są dla wielkich blogerów, a nie dla takich jak ja.
Co się zmieniło? No właśnie! W tym roku olśniło mnie, że o randze blogera nie świadczy ilość czytelników, ale to, czy są oni wierni oraz moja subiektywna ocena. To dlatego w tym roku, rzutem na taśmę pierwszy raz biorę udział w akcji i polecam.

piątek, 17 kwietnia 2020

Kukurydziane naleśniki z mieszanką meksykańską

naleśniki meksykańskie
Zdarza Wam się kupić coś pod wpływem impulsu, a potem zastanawiać, co z tym zrobić? Mnie takie działanie nachodzi rzadko, zazwyczaj kupuję z listą i planem na najbliższe dwa tygodnie. Czasem jednak, gdy nie mam pojęcia, kiedy następnym razem pojawię się w sklepie, kupuję coś spoza listy na zasadzie: „a może coś wymyślę”. Tak właśnie stało się w czasie ostatnich zakupów, które dla przypomnienia miały miejsce 3 tygodnie temu!
W koszu oprócz przewidzianych na świeta półproduktów i wiktuałów świątecznych, w tym puszki groszku i puszki kukurydzy do sałatki jarzynowej, znalazła się... 

czwartek, 16 kwietnia 2020

Czym ugasić pragnienie wiosną?


Ożywczy napój pokrzywowy ze słomką
No i wreszcie nadeszła! Zazieleniła się, rozkwitła i zapachniała tak, jak tylko ona, wiosna potrafi. Całymi godzinami można siedzieć na łące albo przed swoją wiejską chatą i patrzeć przed siebie, chłonąc piękno budzącej się do życia przyrody i wdychając wonie rozkwitłych drzewek owocowych: mirabelek, wczesnych wiśni, jabłoni i czereśni. Chce się też biec bez celu albo zatracić się w pracach ogrodowych. Tak, tak nie bez przyczyny napisałam zatracić, bo ja w tym zatraceniu zapominam o wielu innych ważnych rzeczach, w tym o nawodnieniu organizmu.
Zimą jest jakoś łatwiej. Zawsze mam dzbanek gorącej aromatycznej herbaty. Latem organizm sam woła o zimne napoje, a wiosną mam problem. Nie ma jeszcze owoców, by wycisnąć świeży sok, a przechowywane w piwnicy warzywa i jabłka utraciły już sporą część wody i aromatu. Czym zatem ugasić pragnienie?

wtorek, 14 kwietnia 2020

Huśtawka brazylijska DIY


Ładna pogoda skłania do aktywności przed domem. Praktycznie całe nasze wiejskie życie przeniosło się na podwórze. Tu pijemy poranną kawę na tarasiku, który kilka dni temu skończyliśmy robić. Tu piszę posty, recenzje i obrabiam filmy. I siedząc tak w tej mojej zielonej przestrzeni, mam coraz to nowe i bardziej szalone pomysły dotyczące zagospodarowania najbliższej okolicy. Póki co wymyśliłam dwie różne huśtawki, do przygotowania których potrzeba tylko tego, co mam w domu, trochę pracy i sporo wyobraźni. Jeden z pomysłów już wcieliłam w życie, drugim musi zająć się Ślubny, bo ja nie potrafię spawać ;)

sobota, 11 kwietnia 2020

Świątecznie w Domku pod Orzechem


Uwielbiam ten moment, gdy w całym domu unosi się zapach drożdżowej baby, którą przed chwilą wyjęłam z piekarnika. Jeszcze tylko ostatnie przygotowania. Podłogę zamieść, obrus rozłożyć i można usiąść z kieliszkiem wina.
Tegoroczne święta są inne. Spędzimy je we dwoje. Na dzisiejszy wieczór zaplanowaliśmy jednak tak, jak w poprzednich latach ognisko. Ogień w Wielką Sobotę musi być.
Na śniadanie wielkanocne przygotowałam stół przed domem, zapowiada się bowiem ciepły i przyjemny poranek. Szkoda byłoby siedzieć przy kuchennym stole.
Potraw będzie niewiele. Żur z białą kiełbasą, jajka w kminku, dla mnie drobiowe galaretki, a dla Ślubnego sałatka jarzynowa.
Ze słodkości Ślubny zażyczył sobie baby drożdżowej, nie będzie więc sernika.
Dom udekorowałam kwieciem i gałązkami, a na krzewie bzu zawisły wydmuszki w szydełkowych koszulkach.
To będzie czas w ciszy, wsłuchamy się w śpiew ptaków i będziemy odpoczywać.

piątek, 10 kwietnia 2020

Świąteczne porządki, czyli mydło z oleju po frytkach


Świata coraz bliżej, więc zdałoby się zabrać za jakieś porządki. Przyznam, że nie mam do nich w tym roku serca, tym bardziej, że remont trwa i z sufitu co i rusz coś mi się sypie na głowę. Okien nie umyję, bo musiałabym zdjąć zewnętrzne okna, a pogoda jeszcze niepewna i nie chcę ryzykować, że będzie mi po izbie wiatr hulał. Zatem skończy się pewnie na jakimś pobieżnym zamiataniu, umyciu podłóg, bo przecież po pierwsze będziemy sami na święta, a po drugie, jeśli będzie tak jak dziś, to nawet śniadanie wielkanocne zjemy przed domem. A podłogi umyję w tym roku ekologicznym mydłem, com je sama w połowie lutego zrobiła i o tym będzie ten post.

środa, 8 kwietnia 2020

Różowa pełnia, różowy zachód słońca i spotkania z poezją


Pełnia Księżyca zawsze powoduje u nas senne komplikacje, ale mimo tych niedogodności bardzo ja lubię, zwłaszcza przy bezchmurnym niebie, gdy można siedzieć na dworze i obserwować to niesamowite zjawisko. Mieszkanie w domku na wsi pozwala delektować się urokami ładnej pogody nawet w czasie epidemii koronawirusa. Korzystając z takiej właśnie cudownej wiosennej aury, pobiegłam na Kufel z aparatem fotograficznym.

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Depresja i spacery po lesie


Należę do osób, które trudno wyprowadzić z równowagi, zawsze uchodziłam za oazę spokoju, nawet wówczas, gdy pracowałam z trudnymi dziećmi. A odkąd zamieszkałam na wsi, zapomniałam w ogóle czym jest stres. Wychodzę z założenia, że nie przejmuję się tym, na co nie mam wpływu, a z tym na co wpływ mam, zawsze jakoś sobie poradzę. Ta zasada sprawia, że naprawdę żyje mi się spokojnie. Ostatnio jednak dotknęło mnie bardziej niż powinno coś zewnętrznego. Mowa o zakazie wstępu do lasu z powodu epidemii koronowirusa.

piątek, 3 kwietnia 2020

"Wielka księga gier w bajkowym świecie" Wydawnictwo Arkady


Jak to leciało? „W czasie deszczu dzieci się nudzą...” Teraz słowa trzeba by przerobić na „W czas pandemii dzieci się nudzą, to ogólnie znana jest rzecz...” Na szczęście na pomoc rodzicom takich nudzących się dzieci przychodzą liczne poradniki„Jak bawić się kreatywnie”, "Co robić z dzieckiem w domu” itp. Nie bez znaczenia jest też ogromny wybór pomocy w postaci zabawek, gier i książek. I o książce dziś będzie, ale nie takiej zwykłej pozycji dla dzieci, lecz o książce z grami w środku.
Zapraszam.

środa, 1 kwietnia 2020

Tam, gdzie nie ma nikogo


Wschód słońca na Kuflu
Odkąd mieszkam w górach śnieg w kwietniu mnie nie dziwi. Ale przyznać trzeba, że jego świeży opad o grubości 20 cm leżący sobie kolejny dzień to nowość. O poranku wymyśliłam, że tak cudowny zimowo-wiosenny dzień idealnie nadaje się na spokojne wędrowanie po naszej pustej i cichej izerskiej krainie. Za cel wycieczki wybrałam najbliższy ze szczytów z dalekimi widokami od Karkonoszy przez Kaczawskie aż po Pogórze Kaczawskie, Izerskie i hen na Łużyce.
Gdzie są takie widoki? Oczywiście na Wysokiej w pasmie Kamienickiego Grzbietu.

poniedziałek, 30 marca 2020

Kokosowe kulki niczym rafaello - z cyklu domowe słodycze

Filiżanka z kawą i kokosowe kulki na talerzyku
Kulki kokosowe do kawy
Domowe słodycze z dwóch składników i bez cukru? czy to w ogóle możliwe? Tak! A jeśli smakowały największemu łasuchowi w okolicy, czyli Ślubnemu, to znaczy, że są ok. O czym mowa? O słodyczach, które można nazwać fit kulki kokosowe z dwóch składników.

piątek, 27 marca 2020

Życie na wsi kontra koronawirus


Pandemia, koronawirus, #zostańwdomu, to pierwsze hasła, jakie rzucają się człowiekowi w zalepione ropą oczy o 5.40, gdy po pierwszych łykach kawy stwierdza, że to dobry czas, by zacząć dzień. Wizja świata, jaką kreują media i moi znajomi z socialmediów sprawiła, że przez wiele dni biłam się z myślami, czy to już jest ten moment, gdy muszę jechać na zakupy, czy dam radę jeszcze coś ugotować z maoich zdało się niezliczonych się zapasów. W końcujednak  decyzja zapadła, gdy wyjedliśmy zapomniane kawałki czekolady z zajączkiem z zeszłego roku, zagubionej gdzieś pod ostatnią paczką mąki babuni. Trzeba było uzupełnić braki w czekoladzie, a przy okazji dokupić innych niezbędnych do życia produktów, typu warzywa, bo Ślubny nie chciał już jeść trawy i pokrzyw wykopywanych z zasp śniegowych (wszak u nas jeszcze wczoraj leżał śnieg!).

wtorek, 24 marca 2020

Skarby kartografii- spacerując palcem po mapie


Siedzę w domu. Zimno,śnieg spadł, wiatr wieje, wyjść się nie chce. Z ludzikiem google przeszłam się to tu, to tam, obejrzałam teren nie tylko w mapach on-line, papierowych, ale i na geoportalu. Ba, nawet z mapą dziewiętnastowieczną on-line się zaprzyjaźniłam na dobre. Co mi pozostało?
A jak Wam się wydaje?

niedziela, 22 marca 2020

Miłość, muzyka i góry


Buty turystyczne
Znacie to uczucie, gdy czytając jakiś opis przedmiotu, doskonale wiecie jak wygląda wyobrażacie go sobie, ba macie wrażenie, ze idealnie pasuje do czegoś w Waszym otoczeniu? A zdarzyło się, ze wiedzieliście iż opisywany przedmiot to ten, który macie? Pamiętam, z jaką przyjemnością czytałam opis butów turystycznych w niepoprawionej jeszcze, wygrzebanej z szuflady wersji powieści Krzysztofa Gduli. Wiedziałam, o jakie buty chodzi, bo... dostałam je kiedyś od Krzysia w prezencie. Przyznam, że to sprawiło, iż ten fragment tekstu jest mi szczególnie bliski, bo odbieram go bardzo osobiście. Mam przecież coś, co należało do bohaterki książki!
Ale może po kolei?

piątek, 20 marca 2020

Słupiec - rowerowa wycieczka do samotnej skały na Pogórzu Izerskim


Wydawało mi się, że znam Pogórze Izerskie dosyć dobrze, wszak zjeździłam je rowerem przez ostatnie lata w te i we wte Okazuje się jednak, że ciągle odkrywam ciekawe miejsca, gdzie mnie jeszcze nie było. Tym razem korzystając z wiosennej wreszcie aury wybrałam się w kierunku Giebułtowa, bo zobaczyć bazaltowe skały położone powyżej wsi. Zapraszam na wirtualną wycieczkę.

środa, 18 marca 2020

Marcowe wieści z ogrodu


Marzec podarował nam kilka dni cudownie ciepłej pogody, dzięki czemu nasze wiejskie życie nabiera jeszcze lepszych kolorów. Nie tylko poranną kawę pije się teraz obserwując rozkwitające żonkile, ale całe domowe życie przenosi się przed dom. Prace wokół obejścia i w Domku pod Orzechem idą zatem pełną parą. Remont strychu ma się coraz lepiej (całe poddasze mamy już ocieplone), a i ogród nabiera rumieńców. 

poniedziałek, 16 marca 2020

"Nasze życie" Marie-Helene Lafon


W czasach, gdy jeździłyśmy z Chudą na maratony, w czasie podróży nieraz tworzyłyśmy ludziom alternatywne życiorysy. Wymyślałyśmy, kim są i dokąd jadą pasażerowie  tego czy innego auta. Teraz też czasem zdarza mi się tworzyć wyimaginowaną historię czyjegoś życia. W tej czynności przypominam trochę bohaterkę powieśći Marie-Helene Lafon "Nasze życie".  Zapraszam na recenzję książki wydanej nakładem Wydawnictwa Literackiego.

niedziela, 15 marca 2020

Wegańska pasta z czerwonej soczewicy


Pasty do chleba są tematem, o który mnie prosiliście po publikacji poprzedniego przepisu. Zatem dziś przedstawiam bliską kuzynkę pasty z zielonej soczewicy, bo i tym razem bohaterką przepisu będzie soczewica, ale czerwona. Jeśli zastanawiacie, się, czym oprócz koloru różnią się te dwa gatunki soczewicy, to zaraz to wyjaśnię. Zapraszam!

piątek, 13 marca 2020

Rodzinne spotkanie, rowery miejskie i koronawirus



  Na spotkanie z rodziną Gui szykowałam się od dawna. I gdy wreszcie wszystko zostało ustalone niewiele brakowało, a nie zobaczyłabym się z bliskimi, bo pewnie jeden dzień zwłoki i nie wyjechałabym, tylko wiedziona rozsądkiem została w Domku pod Orzechem. Z drugiej strony, nie zobaczyłabym życia w mieście z groźbą epidemii. Zapraszam na opowieść o wizycie we Wrocławiu i przygodach transportowych.

wtorek, 10 marca 2020

Spacer z dreszczykiem


Dzień budził się pochmurny i wietrzny. Na szczęście nie padało. Jak zwykle o poranku  pobiegłam do sąsiadów po Jasia i poszliśmy na długi, trzygodzinny spacer po Górach Izerskich. Wtoczyłam wózek na górny asfalt. Spojrzałam w prawo, spojrzałam w lewo. Ostatnio dosyć często przemierzałam trasę w kierunku Sępiej Góry, czy to z wózkiem, czy na nartach. Ileż można! Wybrałam więc lewy wariant. Na asfalcie leżał śnieg z pojedynczymi śladami kół samochodowych. W tę stronę zdecydowanie rzadziej cokolwiek jeździ i nikt o tej porze roku nie chodzi. Oprócz moich śladów widać było jedynie tropy zwierzyny. Lisy, sarny, jelenie, dziki, psy. Nagle dostrzegłam kilkudniowy spory ślad łap. Właśnie łap! Nie raciczek, nie kopytek, tylko wielkich łap. Ślady były znacznie większe od tych, które zostawia mój pies. Rozejrzałam się za śladem ludzkich butów. NIE BYŁO! Czyżby to nie były psie łapy tylko... Wilk???

niedziela, 8 marca 2020

Wieża widokowa na Czerniawskiej Kopie


Czerniawska Kopa to niewysoki szczyt (776 m.npm) górujący nad Czerniawą Zdrojem u podnóża Gór Izerskich. Przez lata niczym się nie wyróżniała i pewnie rzadko była odwiedzana. Zmiana nastąpiła, gdy jej strome zalesione zbocza odkryli rowerzyści. Najpierw pojawiły się single treki, które rozsławiły tę część Gór Izerskich,  a w zeszłym roku na szczycie stanęła wieża widokowa i to na nią Was dziś zapraszam.