piątek, 3 kwietnia 2020

"Wielka księga gier w bajkowym świecie" Wydawnictwo Arkady


Jak to leciało? „W czasie deszczu dzieci się nudzą...” Teraz słowa trzeba by przerobić na „W czas pandemii dzieci się nudzą, to ogólnie znana jest rzecz...” Na szczęście na pomoc rodzicom takich nudzących się dzieci przychodzą liczne poradniki„Jak bawić się kreatywnie”, "Co robić z dzieckiem w domu” itp. Nie bez znaczenia jest też ogromny wybór pomocy w postaci zabawek, gier i książek. I o książce dziś będzie, ale nie takiej zwykłej pozycji dla dzieci, lecz o książce z grami w środku.
Zapraszam.

środa, 1 kwietnia 2020

Tam, gdzie nie ma nikogo


Wschód słońca na Kuflu
Odkąd mieszkam w górach śnieg w kwietniu mnie nie dziwi. Ale przyznać trzeba, że jego świeży opad o grubości 20 cm leżący sobie kolejny dzień to nowość. O poranku wymyśliłam, że tak cudowny zimowo-wiosenny dzień idealnie nadaje się na spokojne wędrowanie po naszej pustej i cichej izerskiej krainie. Za cel wycieczki wybrałam najbliższy ze szczytów z dalekimi widokami od Karkonoszy przez Kaczawskie aż po Pogórze Kaczawskie, Izerskie i hen na Łużyce.
Gdzie są takie widoki? Oczywiście na Wysokiej w pasmie Kamienickiego Grzbietu.

poniedziałek, 30 marca 2020

Kokosowe kulki niczym rafaello - z cyklu domowe słodycze

Filiżanka z kawą i kokosowe kulki na talerzyku
Kulki kokosowe do kawy
Domowe słodycze z dwóch składników i bez cukru? czy to w ogóle możliwe? Tak! A jeśli smakowały największemu łasuchowi w okolicy, czyli Ślubnemu, to znaczy, że są ok. O czym mowa? O słodyczach, które można nazwać fit kulki kokosowe z dwóch składników.

piątek, 27 marca 2020

Życie na wsi kontra koronawirus


Pandemia, koronawirus, #zostańwdomu, to pierwsze hasła, jakie rzucają się człowiekowi w zalepione ropą oczy o 5.40, gdy po pierwszych łykach kawy stwierdza, że to dobry czas, by zacząć dzień. Wizja świata, jaką kreują media i moi znajomi z socialmediów sprawiła, że przez wiele dni biłam się z myślami, czy to już jest ten moment, gdy muszę jechać na zakupy, czy dam radę jeszcze coś ugotować z maoich zdało się niezliczonych się zapasów. W końcujednak  decyzja zapadła, gdy wyjedliśmy zapomniane kawałki czekolady z zajączkiem z zeszłego roku, zagubionej gdzieś pod ostatnią paczką mąki babuni. Trzeba było uzupełnić braki w czekoladzie, a przy okazji dokupić innych niezbędnych do życia produktów, typu warzywa, bo Ślubny nie chciał już jeść trawy i pokrzyw wykopywanych z zasp śniegowych (wszak u nas jeszcze wczoraj leżał śnieg!).

wtorek, 24 marca 2020

Skarby kartografii- spacerując palcem po mapie


Siedzę w domu. Zimno,śnieg spadł, wiatr wieje, wyjść się nie chce. Z ludzikiem google przeszłam się to tu, to tam, obejrzałam teren nie tylko w mapach on-line, papierowych, ale i na geoportalu. Ba, nawet z mapą dziewiętnastowieczną on-line się zaprzyjaźniłam na dobre. Co mi pozostało?
A jak Wam się wydaje?

niedziela, 22 marca 2020

Miłość, muzyka i góry


Buty turystyczne
Znacie to uczucie, gdy czytając jakiś opis przedmiotu, doskonale wiecie jak wygląda wyobrażacie go sobie, ba macie wrażenie, ze idealnie pasuje do czegoś w Waszym otoczeniu? A zdarzyło się, ze wiedzieliście iż opisywany przedmiot to ten, który macie? Pamiętam, z jaką przyjemnością czytałam opis butów turystycznych w niepoprawionej jeszcze, wygrzebanej z szuflady wersji powieści Krzysztofa Gduli. Wiedziałam, o jakie buty chodzi, bo... dostałam je kiedyś od Krzysia w prezencie. Przyznam, że to sprawiło, iż ten fragment tekstu jest mi szczególnie bliski, bo odbieram go bardzo osobiście. Mam przecież coś, co należało do bohaterki książki!
Ale może po kolei?

piątek, 20 marca 2020

Słupiec - rowerowa wycieczka do samotnej skały na Pogórzu Izerskim


Wydawało mi się, że znam Pogórze Izerskie dosyć dobrze, wszak zjeździłam je rowerem przez ostatnie lata w te i we wte Okazuje się jednak, że ciągle odkrywam ciekawe miejsca, gdzie mnie jeszcze nie było. Tym razem korzystając z wiosennej wreszcie aury wybrałam się w kierunku Giebułtowa, bo zobaczyć bazaltowe skały położone powyżej wsi. Zapraszam na wirtualną wycieczkę.

środa, 18 marca 2020

Marcowe wieści z ogrodu


Marzec podarował nam kilka dni cudownie ciepłej pogody, dzięki czemu nasze wiejskie życie nabiera jeszcze lepszych kolorów. Nie tylko poranną kawę pije się teraz obserwując rozkwitające żonkile, ale całe domowe życie przenosi się przed dom. Prace wokół obejścia i w Domku pod Orzechem idą zatem pełną parą. Remont strychu ma się coraz lepiej (całe poddasze mamy już ocieplone), a i ogród nabiera rumieńców. 

poniedziałek, 16 marca 2020

"Nasze życie" Marie-Helene Lafon


W czasach, gdy jeździłyśmy z Chudą na maratony, w czasie podróży nieraz tworzyłyśmy ludziom alternatywne życiorysy. Wymyślałyśmy, kim są i dokąd jadą pasażerowie  tego czy innego auta. Teraz też czasem zdarza mi się tworzyć wyimaginowaną historię czyjegoś życia. W tej czynności przypominam trochę bohaterkę powieśći Marie-Helene Lafon "Nasze życie".  Zapraszam na recenzję książki wydanej nakładem Wydawnictwa Literackiego.

niedziela, 15 marca 2020

Wegańska pasta z czerwonej soczewicy


Pasty do chleba są tematem, o który mnie prosiliście po publikacji poprzedniego przepisu. Zatem dziś przedstawiam bliską kuzynkę pasty z zielonej soczewicy, bo i tym razem bohaterką przepisu będzie soczewica, ale czerwona. Jeśli zastanawiacie, się, czym oprócz koloru różnią się te dwa gatunki soczewicy, to zaraz to wyjaśnię. Zapraszam!

piątek, 13 marca 2020

Rodzinne spotkanie, rowery miejskie i koronawirus



  Na spotkanie z rodziną Gui szykowałam się od dawna. I gdy wreszcie wszystko zostało ustalone niewiele brakowało, a nie zobaczyłabym się z bliskimi, bo pewnie jeden dzień zwłoki i nie wyjechałabym, tylko wiedziona rozsądkiem została w Domku pod Orzechem. Z drugiej strony, nie zobaczyłabym życia w mieście z groźbą epidemii. Zapraszam na opowieść o wizycie we Wrocławiu i przygodach transportowych.

wtorek, 10 marca 2020

Spacer z dreszczykiem


Dzień budził się pochmurny i wietrzny. Na szczęście nie padało. Jak zwykle o poranku  pobiegłam do sąsiadów po Jasia i poszliśmy na długi, trzygodzinny spacer po Górach Izerskich. Wtoczyłam wózek na górny asfalt. Spojrzałam w prawo, spojrzałam w lewo. Ostatnio dosyć często przemierzałam trasę w kierunku Sępiej Góry, czy to z wózkiem, czy na nartach. Ileż można! Wybrałam więc lewy wariant. Na asfalcie leżał śnieg z pojedynczymi śladami kół samochodowych. W tę stronę zdecydowanie rzadziej cokolwiek jeździ i nikt o tej porze roku nie chodzi. Oprócz moich śladów widać było jedynie tropy zwierzyny. Lisy, sarny, jelenie, dziki, psy. Nagle dostrzegłam kilkudniowy spory ślad łap. Właśnie łap! Nie raciczek, nie kopytek, tylko wielkich łap. Ślady były znacznie większe od tych, które zostawia mój pies. Rozejrzałam się za śladem ludzkich butów. NIE BYŁO! Czyżby to nie były psie łapy tylko... Wilk???

niedziela, 8 marca 2020

Wieża widokowa na Czerniawskiej Kopie


Czerniawska Kopa to niewysoki szczyt (776 m.npm) górujący nad Czerniawą Zdrojem u podnóża Gór Izerskich. Przez lata niczym się nie wyróżniała i pewnie rzadko była odwiedzana. Zmiana nastąpiła, gdy jej strome zalesione zbocza odkryli rowerzyści. Najpierw pojawiły się single treki, które rozsławiły tę część Gór Izerskich,  a w zeszłym roku na szczycie stanęła wieża widokowa i to na nią Was dziś zapraszam.

piątek, 6 marca 2020

O zapachu wiosny

Tego dnia wyszłam z pracy punktualnie - parę minut po 18. Słońce już zaszło, ale niebo na zachodzie wciąż jeszcze było poznaczone barwną łuną. Na wschodzie natomiast łuną roztaczało się oświetlenie niedalekich szklarni. Ruszyłam do domu drogą pomiędzy kolejnymi wsiami. Ptaki jeszcze nie dawały koncertów, ale od czasu do czasu rozbrzmiewały już pierwsze trele. Niebo było lekko przymglone, a księżyc świecił przez tę cienką warstwę chmur dość jasno. Powietrze pachniało...

wtorek, 3 marca 2020

Ósme urodziny bloga. Zapraszam na konkurs


Co roku o tej porze zadaję sobie to samo pytanie: To już tyle czasu? I co roku z równym zdziwieniem stwierdzam, że nasz blog jest o rok starszy. 8 lat temu 3 marca 2012 roku napisałyśmy pierwszy post.

niedziela, 1 marca 2020

Niedzielne wędrowanie po lesie


Dzień obudził się zupełnie odmienny od poprzednich. Wiatr wreszcie ucichł, a zza chmur wyglądało słońce. Wstałam, nakarmiłam zwierzęta i wyprowadziłam kozy. Po dwóch dniach nudzenia się w koziarni wreszcie mogły pohasać po pastwisku. Wypiłam kawę, zjadłam śniadanie. Ot zwykły wiejski poranek w Domku pod Orzechem. A potem założyłam buty z czerwonymi sznurówkami i poszłam w las...


sobota, 29 lutego 2020

"Skrzywdzeni i poniżeni" Fiodora Dostojewskiego- czyli trochę literatury XIXw.



Literatura rosyjska
 Fiodor Dostojewski to pisarz, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Każdy, kto przygotowywał się do matury zna albo znać powinien przynajmniej fragmenty najpopularniejszego utworu tego rosyjskiego pisarza, czyli powieść„Zbrodnia i kara”. Najczęściej jednak na tym znajomość twórczości Dostojewskiego się kończy. Prawdę mówiać, wcale mnie to nie dziwi, bo jakoś nigdy nie miałam serca do tej powieści, a omawianie jej na lekcjach w licem dla mnie samej było katuszą. I, wstyd się przyznać, jakoś z tego powodu nie ciągnęło mnie do innych utworów pisarza. 
Na szczęście  Wydawnictwo MG, sięgając po dzieła rosyjskiego realisty, próbuje zmienić nastawienie czytelników do tej prozy. Skorzystałam z tej okazji i sięgnęłam po nieznaną mi powieść „Skrzywdzeni i poniżeni”. Mając w pamięci sceny ze „Zbrodni i kary” spodziewałam się ciężkiej, naładowanej naturalizmem prozy. Czy tak było? Zapraszam na recenzję

środa, 26 lutego 2020

Wegańska pasta z soczewicy do smarowania pieczywa


Im bliżej wiosny, tym bardziej mam ochotę na zielone dania. Sklepowe nowalijki mnie nie przekonują, choć nie ukrywam, że zielone ogórki i pomidory kupuję, bo coś jeść trzeba. Swoją dietę wzbogacam w różny sposób. Przed przyjazdem Chudej, która nie używa masła ani margaryny do smarowania pieczywa musiałam wymyślić inne smarowidło. Czasem wykorzystuje do tego twaróg, lubi też smalec ze skwareczkami. Tym razem jednak przygotowałam wegańską pastę, która z powodzeniem zastąpi masło lub inne smarowidło. Zapraszam po przepis.

poniedziałek, 24 lutego 2020

Sekrety ogrodu. Rozważania o książce i ogrodziew przedwiosennej aurze


Przedwiosenna aura sprawia, że choć mamy dopiero drugą połowę lutego, coraz częściej myślę o ogrodzie. Patrząc na rozkwitłe przebiśniegi i prymulkę zastanawiam się nad nowa koncepcją mojego zielonego obejścia, a kilka inspiracji z blogów oraz z książek zamierzam wprowadzić w życie. Marzę, by mój dom na wsi wyglądał pięknie i oryginalnie.

piątek, 21 lutego 2020

"Stary Hotel" Katarzyny Pylak, rozważania o marzeniach, książce oraz self publishingu


Marzenia... któż ich nie ma? A ilu z nas udaje się marzenia zamienić na plany , a plany w rzeczywistość? Podejrzewam, że większość z Was ma na sumieniu nigdy niespełnione marzenie, które leży gdzieś zapomniane na dnie serca. Tym bardziej godne podziwu są osoby, które swoje marzenia spełniają. Opowiem Wam dziś o pewnym marzeniu i jego właścicielce.

środa, 19 lutego 2020

Pączki serowe bez mąki pszennej


Karnawał ma się ku końcowi. My w sobotę wybieramy się na zabawę ostatkową do Leśnego Kurortu, nim to jednak nastąpi trzeba jeszcze nacieszyć się karnawałowymi słodkościami. W tym roku kilka razy mieliśmy faworki i pączki serowe. Tradycyjne pączki smażę dopiero w tłusty czwartek, ale dziś naszło mnie na pączusie bez mąki pszennej.

wtorek, 18 lutego 2020

Lutowy przekładaniec pogodowy i zielona zupa


Ostatnie dni przynoszą nam pogodowy kalejdoskop na zmianę pojawiają się intensywne opady śniegu, lekki mróz, by dwa dni później kusić wiosennym słońcem. W ciągu jednego dnia możemy mieć śnieżycę, gradobicie, tęczę, błękitne niebo. A wszystkim tym zjawiskom towarzyszy silny, czasem huraganowy wiatr.
Zamiast więc wędrować po górach, spędzam czas w domu, wybierając się jedynie na krótkie spacery po najbliższej okolicy. A wiejski dom żyje swoim życiem...

niedziela, 16 lutego 2020

Koty w naszym wiejskim domu

Dom bez kota to głupota mówi przysłowie. I coś w tym jest. Gdy wyprowadzaliśmy się na wieś, wiedzieliśmy, że kot na pewno się pojawi. Nie planowaliśmy jednak takiej kociej gromadki. Ślubny uważał, że jeden kot wystarczy, ja koniecznie chciałam, aby były to dwa koty, a raczej dwie kotki trikolorki.  Bo przecież dom na wsi to myszy, które potrafią wleźć wszędzie i sporo krwi napsuć. Najlepszym odstraszaczem dla myszy są oczywiście koty, więc na nie postawiliśmy. A ile ich mamy, wiedzą wszyscy, którzy śledzą nasze posty albo choć raz odwiedzili Domek pod Orzechem.

piątek, 14 lutego 2020

Z miłości do... (walentynkowo, ale przewrotnie)

Miłość niejedno ma imię. Kochać można platonicznie i zmysłowo. Miłość bywa małżeńska, matczyna, synowska, braterska (tak jak u moich kotów). Kochamy nie tylko bliskich, ale także swoje zwierzęta, czekoladę, kawę, góry. 
I choć Walentynki kojarzą się przede wszystkim z romantycznym wieczorem we dwoje, to ja tym razem przewrotnie napiszę o miłości do planety. Pretekstem niech będą moje ostatnie domowe aktywności. Wichura Sabina unieruchomiła mnie kompletnie. Ciężko było wyjść z domu. Niosąc wiadro z mlekiem zastanawiałam się, czy nie zrobi się w nim fala ;) Z tego też powodu najpierw nieco uporządkowałam swoją pracownię, a potem zaczęłam szyć. I o tym dziś będzie.

środa, 12 lutego 2020

Płatki jaglane z mlekiem i kisielem owocowym


Poranek to taki czas, gdy lubię spokojnie wypić kawę i przygotować sycące, ale lekkie śniadanie. Zdążyliście już pewnie zauważyć, że jestem fanką takich potraw na śniadanie jak owsianka, jaglanka i inne zupy mleczne, które pozwalają mi dobrze zacząć dzień. Ponieważ wybieraliśmy się do Jeleniej Góry, potrzebowałam posiłku, dzięki któremu nie zgłodnieję nim znajdziemy lokal, w którym zjemy obiad. Zapraszam zatem po przepis na jaglankę z domowym kisielem owocowym. (A o tym, co zjedliśmy na obiad napiszę na końcu)

niedziela, 9 lutego 2020

Tam, gdzie zimą leży śnieg


Wydawać by się mogło, że jest zima i musi być zimno. Okazuje się, że niekoniecznie. Tegoroczna zima jest tak kapryśna, że nawet u nas w górach śnieg pojawił się późno i zgodnie z prognozami, długo nie poleży. Na szczęście póki co, napadało go w Górach Izerskich sporo, więc korzystamy z dobrodziejstw zimy, ile się da. Narty, sanki, kąpiele w zimnej potokowej wodzie, sauna z możliwością wytarzania się w miękkim śnieżnym puchu, to atrakcje, których można doświadczać spędzając czas w Górach Izerskich.

czwartek, 6 lutego 2020

"Kafelek mistrza Alojzego" czyli czy da się zrozumieć tych z Sosnowca?

Jestem Ślązaczką z urodzenia i z serca. Przyszłam na świat w rodzinie, gdzie mówiło się po śląsku i żywe były zarówno wspomnienia powstańcze, wojenne, jak i dawne wierzenia. Z perspektywy lat, doświadczeń i odległości inaczej patrzę na swoje śląskie korzenie, a historie rodzinne, których nie rozumiałam, stały się jasne i zrozumiałe. Dotyczy to także wszelkiego rodzaju dowcipów, w tym tych o Sosnowcu, czy sąsiadujących z Wodzisławiem Marklowicach.
Gdy zobaczyłam książkę o Sosnowcu z początków XX w. pomyślałam, że warto po nią siegnąć. Czy miałam rację? Zapraszam na recenzję powieści Zbigniewa Białasa "Kafelek mistrza Alojzego".

poniedziałek, 3 lutego 2020

Daj włos! Jak pomóc innym?


4 lutego obchodzimy Międzynarodowy Dzień Walki z Rakiem. Tak się jakoś poskładało, że to właśnie w tym czasie tradycyjnie od kilku lat bierzemy udział w akcji „Daj włos” Fundacji Rak&roll. Celem akcji jest pozyskanie włosów na naturalnie wygladające peruki dla kobiet po chemioterapii. Nie inaczej było w tym roku. A że dosyć często pytacie mnie o szczegóły oddawania włosów na peruki, opowiem dokładnie, jak się do tego przygotować. Zapraszam.

sobota, 1 lutego 2020

Blaski i cienie klimakterium


Nasze cotygodniowe warsztaty w Starej Kuźni to nie tylko lepienie z gliny i szkliwienie, ale także, a może przede wszystkim wielogodzinne rozmowy o babskich sprawach. Bo też zadbałyśmy o to, by te nasze środowe spotkania odbywały się w ścisłym kobiecym gronie, gdzie można pogadać o tym, co nie jest przeznaczone dla męskich lub dziecięcych uszu. I prawdę mówiąc, to sobie najbardziej w naszych spotkaniach cenię. A że jesteśmy paniami w średnim wieku to i temat  klimakterium wypływa. Stąd też pomyślałam, że choć sporo się o tym naturalnym stanie pisze i mówi, to pozostaje on straszakiem na młode kobiety, które się menopauzy po prostu boją. Czy jest się czego bać? Zapraszam na moje rozważania,o tym, czy należy bać się menopauzy.

czwartek, 30 stycznia 2020

Rogaliki drożdżowe na Dzień Rogalika

30 stycznia mamy w kalendarzu Dzień Rogalika. Dla mnie od kilku lat to świetna okazja, by przygotować ten drożdżowy przysmak. Tym razem dodatkowym impulsem był fakt, że Ślubny jutro wyjeżdża, więc dostanie rogale na drogę, a na weekend przyjeżdża Chuda i Kris i już im ślinka cieknie. Zastanawiałam się, czym napełnić moje ciastka, żeby było oryginalnie i smacznie. Postawiłam na dwa różne nadzienia: makowo-powidłowe oraz serowo-kokosowe. Pierwsze są wilgotne i lekko kwaskowe, drugie słodkie. Ciekawi, jaki jest przepis na te rumiane wypieki? Zapraszam!

środa, 29 stycznia 2020

Tajemnice Zamkowej Góry


Zamkowa Góra to jedno z najbardziej tajemniczych miejsc w okolicy. Każdy spacer na to niewysokie wzniesienie w Górach Izerskich, górujące nad wsią Kotlina, na większości map oznaczone mało poetycką nazwą Kocioł, niesie za sobą nowe odkrycia i niesamowite doznania. Po niedzielnej wycieczce nie spodziewałam się jednak wielkich rewelacji. Ot, zwykły spacer na punkt widokowy i z powrotem. Bardzo się jednak pomyliłam! A to co odkryłam sprawia, że Zamkowa stała się jeszcze bardziej tajemnicza. Zaciekawiłam Was? W takim razie zaparzcie sobie filiżankę kawy bądź herbaty zapraszam do czytania.

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Codzienna aktywność ruchowa pięćdziesięciolatki


Pamiętacie, moje noworoczne postanowienia dotyczące powrotu do jakieś przyzwoitej wagi? Zatem, uwaga! Jest światełko w tunelu, a nawet całe światło, jak to słońce na zdjęciu! W ciągu miesiąca zgubiłam ponad pół kilograma! To zostały jeszcze dwa, by wrócić do wagi sprzed dwóch lat, a przy tym do większej sprawności fizycznej. Właśnie takiej, jaką miałam jeszcze niedawno. No i co tu dużo mówić, nie chciało mi się wierzyć, że po pięćdziesiątce będzie trudniej zrzucić kilogramy, a tu niespodzianka! Jeśli chcę być nadal szczupła i sprawna, to muszę więcej się starać niż przed menopauzą. 

sobota, 25 stycznia 2020

Naleśniki z ricottą na słono

Ricotta to bardzo delikatny biały ser wytwarzany z serwatki z dodatkiem mleka. Wydaje się być idealnym składnikiem nadzienia do naleśników i w tej wersji chcę Wam go dzisiaj przedstawić. Nie byłabym jednak sobą, gdybym w swoim daniu nie uwzględniła sezonowych chwastów. Tym razem będzie to gwiazdnica, chwast ten wytrzymuje dosyć niskie temperatury i szybko się odradza. Moja rośnie bujnie w nasłonecznionych miejscach obfitujących w wilgoć i dobrze nawożonych, dzięki temu ma spore liście. Zazwyczaj gwiazdnica ma listeczki wielkości ok. 0,5 cm, więc zbieranie jej na obiad bywa żmudne. Ciekawi, jak połączyłam te dwa składniki? Zapraszam po przepis na naleśniki z ricottą i gwiazdnicą.

środa, 22 stycznia 2020

"Ludzie i krowy" oraz inne nowości wydawnicze o zwierzętach


Odkąd mieszkam na wsi i opiekuję się całkiem pokaźnym stadkiem zwierzaków, częściej niż wcześniej sięgam po książki ze zwierzęcymi bohaterami. I przyznam, że czytanie ich przynosi mi niekłamaną przyjemność. Po jakie książki sięgnęłam ostatnio? Zapraszam na recenzje!

poniedziałek, 20 stycznia 2020

Blue Monday- przytul się do brzozy

Trzeci poniedziałek roku ma złą sławę bycia najbardziej depresyjnym dniem w roku. To właśnie wtedy dochodzi do największej ilości prób samobójczych oraz ujawniają się pesymistyczne myśli. Pogoda styczniowa bywa byle jaka, portfel zieje pustką, a na koncie widać niepokojący debet po nierozważnych świąteczno-noworocznych szaleństwach. Do tego trzy tygodnie to dosyć, by zapomnieć o postanowieniach noworocznych i uświadomienie sobie, że znów się nie uda. No masakra jakaś. Tyle teoria przypisywana blue monday.

czwartek, 16 stycznia 2020

O postanowieniach noworocznych, ekologii i zmianach klimatu

Zimowy zachód słońca oglądany z łąki
Mamy połowę miesiąca, to dobry czas, by przyjrzeć się temu, jak realizowane są postanowienia noworoczne. Nie podchodzę do nich całkiem poważnie, nie mniej mam kilka planów do zrealizowania w 2020 roku, a z nimi wiąże się konsekwencją w działaniu i podjęcie pewnych kroków. O czym myślę? Zapraszam do lektury.

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Pstrąg na kamieniu- nietypowe danie ogniskowe

Ostatnia Wigilia wymagała ode mnie nowego spojrzenia na potrawy z ogniska, gdyż jak zapewne pamiętacie, spędziliśmy ten czas bardzo oryginalnie, przenosząc wieczerzę wigilijną z murów domu do ogrodu, gdzie dawno temu urządziliśmy krąg ogniskowy ułożony z łupka. Gdy płonie ognisko, kamienie nagrzewają się, pozwalając na wykorzystanie ich do podgrzania lub przyrządzenia  potraw. To na tych kamieniach ułożyliśmy podstawowe wigilijne dania, czyli rybę. Ciekawi, jak przygotowałam tę potrawę? Zapraszam.

piątek, 10 stycznia 2020

Podróże z kawą- Tanzania


Wieje, pada, brr.. mógłby już znowu leżeć śnieg, aby cieszyć się jego urokiem lub niechby było ciepło! I choć nawet przy takiej pogodzie wychodzę, by zażyć ruchu, to dziś jest wyjątkowo trudno przekonac się do wyjścia. Na razie usiadłam z aromatyczną kawą i rozłożyłam mapy, albumy... Poszukam miejsc, gdzie jeszcze nie byłam w swoich marzeniach o podróży z kawą. Bo przecież w taki szaro-bury dzień najlepiej marzy się o ciepłych, egzotycznych krajach.

środa, 8 stycznia 2020

'Sprawa pechowca"- kolejny retro kryminał na mojej czytelniczej liście


"Kroniki Klary Schulz" Nadii Szagdaj, choć należą do kryminałów, po które sięgam rzadko, od samego początku wciągnęły mnie i zauroczyły. Atmosfera niemieckiego Wrocławia z początków XX w., budząca się świadomość kobiet, barwny świat klasy średniej i półświatka sprawiają, że chce się po te powieści sięgać. Swoją znajomość z młodą panią detektyw rozpoczęłam nie od pierwszej części a od "Bella Donny" z serii "Nowe śledztwa Klary Schulz". Tym razem poprawiłam się i przeczytałam pierwszą część kronik, czyli "Sprawę pechowca". Zapraszam na recenzję.

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Spacer na Wysoką w śniegu


Pod nogami skrzypi śnieg. Tu, zaledwie 200 m powyżej Domku pod Orzechem leży kilkucentymetrowa warstwa świeżego puchu. Rozkoszuję się jego nowością i bielą. Ten pierwszy prawdziwy śnieg zawsze wywołuje radość, zwłaszcza teraz, gdy jego obecność zimą wcale nie jest tak oczywista, jak jeszcze 20 lat temu. Idę raźnie pod górę, obserwując chmury, w których ukrywa się Sępia Góra i płaski szczyt Dłużca. Pogoda trochę mnie rozczarowała, bo zapowiadano bezwietrzny i słoneczny dzień. To jednak nie przeszkodzi mi w wędrówce po zboczach Kamienickiego Grzbietu.

sobota, 4 stycznia 2020

Prezenty na Dzień Babci

https://mygiftdna.pl/Deski-Obrotowe

„U babci jest słodko, świat pachnie szarlotką”. Pamiętacie taką piosenkę z przedszkola lub szkoły? Ja zawsze bardzo ją lubiłam, a moja babcia piekła pyszne ciasta. Jednak od czasów mojego dzieciństwa wiele się zmieniło. Przede wszystkim w podejściu do cukru. Żeby zrobić ciasto, które z przyjemnością zje Gui i poczęstuje nim Małą M. musiałam wiele się nagłowić. Stanęło na murzynku bez cukru z polewą czekoladową. Ale nie o cieście dziś będzie, a o prezentach na Dzień Babci, który zbliża się wielkimi krokami.

Wnuki najlepszym prezentem dla dziadków

Nikogo nie trzeba przekonywać, że najlepszym prezentem dla dziadków jest obecność wnuków. My bardzo dbaliśmy, aby w tym szczególnym dniu odwiedzić dziadków mojego męża (moi nie żyją od wielu lat) oraz zawieźć dzieci do teściów. Jedynie do mojego taty dzieci w tym dniu dzwoniły.
Teraz sami jesteśmy dziadkami i możliwość przytulenia wnuczek jest najpiękniejszym uczuciem, jakie możemy sobie wyobrazić. Gui była u nas z małą M. na Sylwestra, uciekając od miejskiego zgiełku, zatem przez kilka dni cieszyliśmy się obecnością starszej wnuczki. Do młodszej lada moment się wybierzemy, tylko trzeba wszystko dobrze zaplanować.

Jaki prezent zrobić babci?

Jeśli nie można dziadków odwiedzić, to najlepszym prezentem może okazać się wizerunek wnuka, pewnie dlatego taką popularnością cieszą się wszelkie wydruki zdjęć. Sama zastanawiałam się nad zamówieniem zdjęcia na płótnie z wizerunkami moich wnuczek, ale a razie dostaliśmy cudne zdjęcia, które włożyliśmy w ramki i postawiliśmy w sypialni tak, że w każdej chwili możemy sobie na wnusie popatrzeć.

Prezenty spersonalizowane

https://mygiftdna.pl/koc/babcia
Myślę, że każdy lubi być traktowany w szczególny sposób i dostawać prezenty dostosowane do swoich marzeń. Takie, które pokazują że osoba obdarowująca włożyła pracę w znalezienie odpowiedniego przedmiotu lub przygotowanie prezentu. Zawsze mile widziane są laurki i inne dziecięce rękodzieło, ale czasem rodzice mają potrzebę dołożyć coś do takiego dziełka albo wnuki uważają się za dorosłe na takie tworzenie podarków. Co wtedy? Wtedy na pomoc przychodzi sklep internetowy MygiftDNA. Z okazji Dnia Babci sklep przygotował bardzo ciekawą ofertę prezentów skierowanych do wnuków. Moje serce skradły wszelkie produkty tekstylne z tekstem o babci, w tym taki uroczy koc z nadrukiem.


Babcia w kuchni

https://mygiftdna.pl/chlebaki
Wiecie, że nie lubię gotować, ale jak już działam w kuchni, to robię to z przytupem, tworząc dania niebanalne i pełne zaskakujących składników. Takie potrawy potrzebują odpowiedniej oprawy. Od dawna marzyłam o dużym obrotowym talerzu, takim, na którym można podać pizzę, ciasto lub skomponować tzw deskę serów.
Drugim produktem, który ułatwia mi dbanie o dietę bliskich jest chlebak. Dotąd pieczony w domu chleb, bo przecież u nas nie kupuje się pieczywa, tylko piecze, trzymałam w lodówce. Teraz mam przemyślną metalową puszkę z drewnianym wieczkiem pełniącym jednocześnie funkcję deski.
Przyznam, że nie spodziewałam się, aby w takim chlebaku pieczywo lepiej się trzymało, zatem z zaskoczeniem wyjmuję chleby pieczone przed Bożym Narodzeniem, które nadal są miękkie i pachnące. A sam chlebak z grawerowanym napisem na desce prezentuje się genialnie.

A Wy jakie macie pomysły na Dzień Babci? Może skorzystacie z oferty na prezenty od serca


czwartek, 2 stycznia 2020

2019 w liczbach- blogowe podsumowanie roku


Gdy na zegarze wybiła 00.00, a tu i ówdzie wystrzeliły w niebo fajerwerki i korki od szampanów, nagle zrobiło mi się dziwnie smutno i melancholijnie: do historii przeszedł niezwykle pasjonujący rok. Czas emocji, wzruszeń i wielu dobrych chwil. Rok, jakiego mogłabym życzyć każdemu, bo trudno mi znaleźć jakieś znaczące minusy, słabsze momenty w tym niekończącym się festiwalu radosnego przeżywania każdej chwili.
Nad sferą osobistą nie będę się rozwodziła, bo przecież nic nie przebije narodzin dwóch pięknych wnuczek jednego roku. Skupię się więc na życiu blogowym, co oznacza rok 2019 w liczbach.
Zapraszam na podsumowanie.