Ledwo słońce zaczęło przygrzewać, a spod łach zbitego śniegu zaczęły wyłaniać się zszarzałe resztki zeszłorocznych traw, poczułam, że muszę iść. Tak po prostu iść przed siebie i niczym jaszczurka wygrzać się na słońcu. Nie miałam zbyt wiele czasu, więc wybór padł na pobliskie łąki z cienką strużką strugi płynącej dnem naszej doliny.





