Zima odchodzi… Nie można powiedzieć, by wyła długa, śnieżna i zimna. Nie mniej spadło na tyle śniegu, że udało mi się kilka razy wybrać na biegówki i skiturę.
Narty skitourowe stały się bardzo popularne w czasie pierwszego lockdownu, gdy zamknięto stoki i wyciągi narciarskie. Miłośnicy białego szaleństwa zaczęli szukać alternatywy dla narciarstwa zjazdowego, a tę znaleźli właśnie w skitourze.
Niestety turystyka skitourowa nie jest tania. Trzeba się liczyć z wydatkiem przynajmniej 5 tysięcy zło, gdyż cena nart skitourowych waha się od 1500 zł do nawet 5 tysięcy, a przecież potrzebne są także wiązania,buty (kolejne kilkaset złotych), foki, kijki i odpowiedni strój.
Musiałam ogarnąć wszystkie klamry i zapięcia, zrozumieć, co i kiedy przypiąć lub odpiąć. Dosyć szybko opanowałam technikę zakładania i zdejmowania fok, ale z wpinaniem i wypinaniem nart poszło mi nieco gorzej. Gdy już opanowałam podstawowe czynności ruszyłam przed siebie … Oczywiście pod górkę, bo to lubię najbardziej. Ze względu na większy ciężar ekwipunku idzie się trudniej niż na biegówkach, ale tam, gdzie na biegówkach stosowałam już jodełkę teraz dzięki fokom nadal posuwałam się prosto przed siebie!
Skłamałabym, gdybym napisała, że wszystko wyszło perfekcyjnie. Kilka razy wjechałam w zaspę, mijając nielicznych turystów z Leśnego Kurortu, którzy wybrali się na spacer, z daleka informowałam, że mogę nie wyhamować na czas. Do domu przyjechałam cała, niepoobijana i tylko bolały mnie wszystkie mięśnie. Już wiem, że narty skitourowe sprawdzą się w Górach Izerskich, myślę, że są idealne na nasze zasypane ścieżki i bezdroża. Muszę tylko troche poćwiczyć i wypracowąc technikę.
Coś czuję, że polubimy się ze skiturą, ale nie zdradzam jeszcze biegówek, które przecież bardzo lubię.
Ach! Zapomniałabym napisać o spotkaniu dzików na trasie!
Więcej o moich narciarskich wędrówkach po Górach Izerskich:
![]() |
| Ania z Domku pod Orzechem |
Mając zatem w planach zakup nowego swetra, jaki kolor wybrałam? Kto zgadnie?
Pytanie o trasę jest za każdym razem podstawowym problemem zimą, bo ścieżki bywają zasypane i trudno się nimi idzie, brodząc po kolana w puchu albo są zmrożone i nie da się podejść pod górę. Zimą więc nie stawiam sobie ambitnych planów, wychodząc z założenia, że i tak będzie, co będzie, a na długie i wyczerpujące wędrówki będzie czas wiosną i latem. Zimą idzie się, by iść...
Także moja sadzawka nie zamarzła, ale dojście do niej jest utrudnione przez zaspy i … wodę cieknąca pod zaspami.
Gdy doszłam do miejsca, które aż zapraszało do odpoczynku, rozłożyłam koc, wyjęłam termos z herbatą i usiadłam w słońcu.
Zimą musimy liczyć się z różnymi niespodziankami.
![]() |
| Wschód słońca na Kuflu |
| Patrząc na Pogórze |
| Kilka minut po wschodzie słońca |