Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 lutego 2025

Wedrowanie po Górach Izerskich na nartach skitourowych

 


Zima odchodzi… Nie można powiedzieć, by wyła długa, śnieżna i zimna. Nie mniej spadło na tyle śniegu, że udało mi się kilka razy wybrać na biegówki i skiturę.

czwartek, 2 stycznia 2025

Sezon narciarski w Górach Izerskich czas zacząć!


 Śnieg spadł, aczkolwiek nie wiadomo, jak długo poleży. Wykorzystać trzeba moment, gdy można pobiegać na nartach. Jasne, można pojechać samochodem do Jakuszyc i biegać po Polanie Jakuszyckiej, ale ja wolę swój Kamienicki Grzbiet. Tegoroczny sezon zaczęłam więc w zaraz po świętach, wiedząc, że mam niewiele czasu nim śnieg stopnieje.

poniedziałek, 27 listopada 2023

Pierwszy atak zimy w górach

 


Spadł śnieg. Niby nic nadzwyczajnego, bo przecież pada co roku. Jednak w ubiegłych latach pierwszy śnieg pojawiał się pod koniec grudnia, w sam raz na Boże Narodzenie. Tym razem prawdziwa zima przyszła stosunkowo wcześnie.

niedziela, 5 lutego 2023

poniedziałek, 14 lutego 2022

Czy narty skitourowe sprawdzą się w Górach Izerskich?


 O nartach skitourowych (lub skiturowych, bo nazw póki co używa się zamiennie) marzyłam od zeszłego roku, gdy izerska zima trwała prawie nieprzerwanie od Bożego Narodzenia do Wielkanocy. Przemierzanie Modrzewiowej Drogi na biegówkach przestało mi wystarczać, a piesze wędrówki kończyły się nim na dobre się zaczynały, bo tonęłam w śniegu. Odwlekałam jednak decyzję ze względu na cenę nart do wędrowania. Wreszcie jednak nadszedł ten dzień....

Narty nartom nierówne

Narty skiturowe w śniegu

Nim wreszcie kupiłam komplet do skitoury, sprawdziłam dokładnie czego potrzebuję, bo przecież turystyka narciarska wymaga zupełnie innego sprzętu niż bieganie na nartach czy zjazd. Narty skitourowe są dużo szersze od biegówek, bardziej przypominają narty zjazdowe, ale są od nich krótsze. Najwięcej różnic znajdziemy w wiązaniach. Te w nartach zjazdowych są sztywne, natomiast wiązania skitourowe mają mnóstwo zamków, które pozwalają na bezpieczne wędrowanie po zaśnieżonych bezdrożach, a potem zjazd bez szlaku. Buty są nieco lżejsze od zjazdowych, ale znacznie masywniejsze od biegowych. Ciekawostka jet fakt, że inaczej zapina się je na podchodzenie, a inaczej na zjazd. Najciekawszym elementem ekwipunku są foki, czyli dwa pasy sztucznego futerka lub weluru pokrytego klejem. Foki nakleja się na spody nart, dzięki czemu wygodnie i bezpiecznie można pokonywać na nich nawet spore podejścia.

Narty skitourowe stały się bardzo popularne w czasie pierwszego lockdownu, gdy zamknięto stoki i wyciągi narciarskie. Miłośnicy białego szaleństwa zaczęli szukać alternatywy dla narciarstwa zjazdowego, a tę znaleźli właśnie w skitourze.

 


Ile kosztuje ekwipunek skitourowy?

Niestety turystyka skitourowa nie jest tania. Trzeba się liczyć z wydatkiem przynajmniej 5 tysięcy zło, gdyż cena nart skitourowych  waha się  od 1500 zł do nawet 5 tysięcy, a przecież potrzebne są także wiązania,buty (kolejne kilkaset złotych), foki, kijki i odpowiedni strój.


 Na szczęście obecnie można już kupić sprzęt z drugiej ręki, a ten jest znacznie tańszy. Moje używane narty tourowe razem z wiązaniami i butami oraz komplet nowych fok kosztowały 1500 zł na Allegro.pl Kijków używam tych samych, co przy biegówkach, natomiast strój to... połączenie używanych od kilku lat spodni narciarskich z bluzą rowerową. Czeka mnie pewnie jeszcze zakup kasku, ale to dopiero wówczas, gdy zacznę wypuszczać się na trudniejsze trasy.

Moje pierwsze doświadczenia na nartach skiturowych


Zacznijmy od tego, że nigdy nie miałam na nogach nart zjazdowych! Od 40 lat korzystam z nart biegowych, zatem założenie dużo cięższego sprzętu narciarskiego było dla mnie swoistym szokiem.

Musiałam ogarnąć wszystkie klamry i zapięcia, zrozumieć, co i kiedy przypiąć lub odpiąć. Dosyć szybko opanowałam technikę zakładania i zdejmowania fok, ale z wpinaniem i wypinaniem nart poszło mi nieco gorzej. Gdy już opanowałam podstawowe czynności ruszyłam przed siebie … Oczywiście pod górkę, bo to lubię najbardziej. Ze względu na większy ciężar ekwipunku idzie się trudniej niż na biegówkach, ale tam, gdzie na biegówkach stosowałam już jodełkę teraz dzięki fokom nadal posuwałam się prosto przed siebie!

Zwalone drzewo zasypane śniegiem

Dotarłam do najwyższego miejsca, do którego udało mi się dojść (na trasie do Rozdroża 5 Dróg pojawiła się przeszkoda w postaci drzewa), z pewnymi komplikacjami zdjęłam foki i wpięłam z powrotem buty w narty (okazało się, że po wypięciu nart zapadłam się w śnieg tak głęboko, że miałam problem, by się wygrzebać) Mogłam zjeżdżać … i nagle okazało się, że cała moja wiedza dotycząca utrzymania się na nartach, ta sama, która zupełnie nie przekładała się na moje wyczyny na biegówkach, teraz przechodziła dosyć płynnie w praktykę! Zjeżdżałam, nie przewracając się, udawało mi się balansować ciałem, hamować układając narty pług. Nareszcie jechałam tam, gdzie ja chciałam, a nie tam, gdzie prowadziły narty!

Skłamałabym, gdybym napisała, że wszystko wyszło perfekcyjnie. Kilka razy wjechałam w zaspę, mijając nielicznych turystów z Leśnego Kurortu, którzy wybrali się na spacer, z daleka informowałam, że mogę nie wyhamować na czas. Do domu przyjechałam cała, niepoobijana i tylko bolały mnie wszystkie mięśnie.  Już wiem, że narty skitourowe sprawdzą się w Górach Izerskich, myślę, że są idealne na nasze zasypane ścieżki i bezdroża.  Muszę  tylko troche poćwiczyć i wypracowąc technikę. 


Coś czuję, że polubimy się ze skiturą, ale nie zdradzam jeszcze biegówek, które przecież bardzo lubię.

 Ach! Zapomniałabym napisać o spotkaniu dzików na trasie! 


Więcej o moich narciarskich wędrówkach po Górach Izerskich:

Góry Izerskie na biegówkach

Nocą na nartach w Górach Izerskich

środa, 22 grudnia 2021

Witajcie w izerskiej Narnii


 Jeśli przyjąć, że przesilenie zimowe to czas końca i początku roku słonecznego, to koniecznie trzeba to uczcić. W najdłuższą noc roku otworzyliśmy wino z dzikiej czereśni i świętowaliśmy, zaś nastały po nocy dzień uczciłam po swojemu, idąc w góry.

poniedziałek, 13 grudnia 2021

Wycieczka na powitanie zimy

 


Zima pojawiła się w tym roku, dokładnie wtedy, gdy powinna przyjść. Żadnych przymrozków we wrześniu, żadnego śniegu w październiku. Nawet listopad był ciepły i jesienny. Gdy jednak w grudniu wreszcie spadł pierwszy śnieg, to zima rozpoczęła się z prawdziwym przytupem. Na Modrzewiowej Drodze pojawił się już przetarty przez sąsiadów ślad dla biegówek, a tu i ówdzie stanęły bałwanki. Ja nie zdążyłam przypiąć nart, co nie znaczy, ze zimy nie przywitałam. Zrobiłam to jednak po swojemu. Jak?

środa, 10 lutego 2021

Nowy sweter- mała rzecz, a cieszy

Ania z Domku pod Orzechem

Zieleń z wszystkimi jej odcieniami jest moją ulubioną barwą, co widać nawet na elewacji Domku pod Orzechem. Kto mnie zna, wie, że w szafie mam sukienki w kolorze zielonym, zielonym, czarnym i w kwiatki. Podobnie jest z innymi elementami garderoby. Jeśli widzicie mnie na zdjęciach w strojach innej barwy, to oznacza, że... należały pierwotnie do moich córek :)

Mając zatem w planach zakup nowego swetra, jaki kolor wybrałam? Kto zgadnie?

piątek, 5 lutego 2021

W pogoni za zimowym słońcem


Zima jest ok. zwłaszcza zima górach ze śniegiem. Nawet jeśli trwa już ponad półtora miesiąca. Jest tylko jedno ale... coraz bardziej brakuje mi słońca. Gdy więc prognozy przewidują słoneczny dzień, planuje czas tak, by spędzić go na świeżym powietrzu i łapać promienie słońca. Czasem pogoda ze mnie zakpi i zamiast słońca jest mgła, a ja właśnie zaplanowałam pranie i wieszanie tego prania na sznurkach oraz sprzątanie u kóz. Czasem jednak wszystko wygląda idealnie. Tak było w niedzielę.

Dokąd iść w słoneczny dzień?

Pytanie o trasę jest za każdym razem podstawowym problemem zimą, bo ścieżki bywają zasypane i trudno się nimi idzie, brodząc po kolana w puchu albo są zmrożone i nie da się podejść pod górę. Zimą więc nie stawiam sobie ambitnych planów, wychodząc z założenia, że i tak będzie, co będzie, a na długie i wyczerpujące wędrówki będzie czas wiosną i latem. Zimą idzie się, by iść...


W niedzielę jednak wymyśliłam, że będę się włóczyć po łąkach tak, by nie wchodzić w cień i cieszyć się cały czas słońcem. Stąd też wędrowałam zygzakami po zboczach Dłużca powyżej Przecznicy i Radoszkowa.



Zima śnieżna i łagodna


Dzień był idealny. Dokładnie taki, na jaki czekałam od początku zimy. Lekki mróz, dużo skrzącego się śniegu, bezchmurne niebo z mocnym słońcem i zero powiewów wiatru. Jeśli do tego dodamy, że nocą po górach snuła się mgła i zostawiła po sobie szadź, to wiadomo, że pejzaże będą zapierały dech w piersiach.


Z Domku pod Orzechem wyszłam wcześnie, by nie uronić niczego z owego idealnego dnia. Szadź pokrywała gałęzie drzew i łodygi suchego sielska, słońce odbijało się od śniegowej tafli, która skrzyła się niczym osypana diamentami. Poszłam w górę swojej łąki, a potem miedzami przeszłam w stronę Księżego lasu. Zastanawiałam się chwilę, którędy iść potem, wybór padł na ścieżkę ku mojej sadzawce, chciałam bowiem sprawdzić, na ile strumień jest zmrożony.

Tegoroczna zima choć śnieżna, jest bardzo łagodna i płytkie strugi, które w ubiegłych latach pokryte były grubą lodową taflą, w tym roku stanowią trudną do przebycia przeszkodę, rozlewając się po śródleśnych łąkach.

Także moja sadzawka nie zamarzła, ale dojście do niej jest utrudnione przez zaspy i … wodę cieknąca pod zaspami.


Skacząc z jednej kępy trawy osypanej śniegiem na drugą, jakoś doszłam do strumienia bez kąpieli w lodowatej wodzie (co innego morsowanie, a co innego woda w butach) a potem wędrowałam łąką śródleśną, by dojść do rozległych przestrzeni ponad Radoszkowem.

Zalane słońcem łąki


Nigdzie się nie musiałam spieszyć, mogłam iść zachwycając się jaskrawym blaskiem słońca, igiełkami szadzi na gałązkach, śladami dzikiej zwierzyny. Szłam po białej śniegowej tafli, na której swoją historię zapisały lisy, jelenie, sarny, zające i dziki.

Winter Sale do -60% na bieliznę termo

Gdy doszłam do miejsca, które aż zapraszało do odpoczynku, rozłożyłam koc, wyjęłam termos z herbatą i usiadłam w słońcu.


Myśli popłynęły swobodnie, po raz nie wiem który wyrażały wdzięczność za to, co mam. Za tę niesamowitą wolność i beztroskę, za poczucie spełnienia i możliwość bycia tu i teraz.


Gdy mieszkałam w mieście, żyłam w ciągłym stresie i pośpiechu. Nawet lubiłam fakt, że ciągle się coś dzieje i gdzieś pędzę, tylko potem odczuwałam chroniczne wprost zmęczenie. Zmęczenie, które w końcu zmusiło mnie do zmiany stylu życia, do zwolnienia i ucieczkę z miasta na moje wielkie pustkowie. 


Dzięki temu żyję wolniej, uważniej, zwracam uwage na drobnostki i cieszę się drobiazgami, które w końcu zauważam. Mam czas, by zatrzymać się przy oszronionej roślince, schylić się ku śladom dzikich zwierząt, wsłuchiwać się w ciche dwięczenie lodu na gałązkach.  


Na stercie kamieni spędziłam cudowny czas, po którym spokojnie zeszłam do strumienia , a potem znów łąkami, idąc w poprzek stoku Stożka doszłam do górniczej ścieżki. Do domu wracałam obchodząc Stożek.


To były dwie godziny spokoju, zachwytów i beztroski.

środa, 27 stycznia 2021

Zimowe wieczory z lekką prozą obyczajową


Ostatnio przy łóżku zebrał się spory stosik trzech typów książek, które czytam przemiennie: są to ambitna proza z „Czułym narratorem” Olgi Tokarczuk na czele, zbiory cytatów i anegdot oraz lekka proza obyczajowa do czytania przed zaśnięciem. I o tej lekkiej prozie dziś będzie. Zapraszam.

poniedziałek, 25 stycznia 2021

Izerskie brodzenie w śniegu

 


Pustka i dziewiczy śnieg bez świeżych śladów kogokolwiek. Nawet jelenie i sarny szły tędy kilka godzin temu. Idę przez swoje pustkowie zapadając się po uda i już wiem, że coś za coś... albo pusto cicho albo przetarte ścieżki. Nagle w tej ciszy rozlega się...

piątek, 22 stycznia 2021

O odwilży, wilgoci, starym domu i zimie w górach

 


Kap, kap, kap... potem zgrzyt, szuru buru i … łup! Każdy właściciel spadzistego dachu z blachy zna te dźwięki. To śnieg spadający z dachu w czasie odwilży. My w tym roku mieliśmy dodatkową i dosyć wątpliwą atrakcję w postaci masakrycznego huku: to oderwała się obciążona lodem rynna.

Zimą musimy liczyć się z różnymi niespodziankami.

poniedziałek, 18 stycznia 2021

Jak się żyje zimą w górach?

 


-Jak panie tu żyją w takich warunkach? - takie pytanie postawił tęgawy kierowca wypasionego jeepa mnie i sąsiadce, gdy w pewien wieczór wybrałyśmy się na spacer po górce. To pytanie uświadomiło mi, że to, co dla nas jest normą, dla wielu zda się warunkami ekstremalnymi. Zatem opowiem wam o tym, jak zimą żyje się w górach.

środa, 1 kwietnia 2020

Tam, gdzie nie ma nikogo


Wschód słońca na Kuflu
Odkąd mieszkam w górach śnieg w kwietniu mnie nie dziwi. Ale przyznać trzeba, że jego świeży opad o grubości 20 cm leżący sobie kolejny dzień to nowość. O poranku wymyśliłam, że tak cudowny zimowo-wiosenny dzień idealnie nadaje się na spokojne wędrowanie po naszej pustej i cichej izerskiej krainie. Za cel wycieczki wybrałam najbliższy ze szczytów z dalekimi widokami od Karkonoszy przez Kaczawskie aż po Pogórze Kaczawskie, Izerskie i hen na Łużyce.
Gdzie są takie widoki? Oczywiście na Wysokiej w pasmie Kamienickiego Grzbietu.

niedziela, 9 lutego 2020

Tam, gdzie zimą leży śnieg


Wydawać by się mogło, że jest zima i musi być zimno. Okazuje się, że niekoniecznie. Tegoroczna zima jest tak kapryśna, że nawet u nas w górach śnieg pojawił się późno i zgodnie z prognozami, długo nie poleży. Na szczęście póki co, napadało go w Górach Izerskich sporo, więc korzystamy z dobrodziejstw zimy, ile się da. Narty, sanki, kąpiele w zimnej potokowej wodzie, sauna z możliwością wytarzania się w miękkim śnieżnym puchu, to atrakcje, których można doświadczać spędzając czas w Górach Izerskich.

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Spacer na Wysoką w śniegu


Pod nogami skrzypi śnieg. Tu, zaledwie 200 m powyżej Domku pod Orzechem leży kilkucentymetrowa warstwa świeżego puchu. Rozkoszuję się jego nowością i bielą. Ten pierwszy prawdziwy śnieg zawsze wywołuje radość, zwłaszcza teraz, gdy jego obecność zimą wcale nie jest tak oczywista, jak jeszcze 20 lat temu. Idę raźnie pod górę, obserwując chmury, w których ukrywa się Sępia Góra i płaski szczyt Dłużca. Pogoda trochę mnie rozczarowała, bo zapowiadano bezwietrzny i słoneczny dzień. To jednak nie przeszkodzi mi w wędrówce po zboczach Kamienickiego Grzbietu.

sobota, 16 lutego 2019

Poszukując zwiastunów wiosny


Patrząc na wielocentymetrowe zaspy na mojej górce, trudno wyobrazić sobie, że wiosna jest tuż tuż. A jednak... 15 stopni w słońcu i zdjęcia krokusów na Jasnych Błoniach w Szczecinie podziałały i na moją wyobraźnię. 

niedziela, 10 lutego 2019

Zimowe wschody słońca


Patrząc na Pogórze
Okna sypialni Domku pod Orzechem wychodzą na wschód. Z resztą dom ustawiony jest na linii północ-południe, więc frontem stoi do wschodu. Dzięki temu, gdy o świcie otwieram oczy, od razu wiem, czy mam się w pośpiechu ubierać, bo czeka mnie spektakularny wschód słońca, czy może powolutku będę wchodzić w dzień, popijając kawę ustawioną na parapecie okna.

poniedziałek, 4 lutego 2019

walentynkowe przemyślenia na biegówkach

Po zeszłotygodniowych atrakcjach na Kamienickim Grzbiecie, tym razem postawiłam na narty. Nocą zaczął sypać śnieg i do południa spadło go już ponad 15 cm. Wszędzie leżał świeżutki puch, który zasypał wszystkie poprzednie ślady. Na widoki nie było co liczyć, więc wybrałam trasę przez las.

czwartek, 31 stycznia 2019

Zima jak z dziecięcych wspomnień


Kilka minut po wschodzie słońca
Czasem, gdy ktoś mnie pyta, czy nie boję się izerskich zim, opowiadam, jak w dzieciństwie przyjeżdżaliśmy do Gierczyna, chaty widać nie było, zamiast drogi dojazdowej do ośrodka kolonijnego był tunel, a gdy wsiadło się na sanki pod Kuflem, to lądowało się przy owczarni. Piękne to były czasy...