piątek, 8 listopada 2019

Domowe słodycze- pastyła owocowa

O mojej słabości do słodyczy wiedzą wszyscy i pewnie niejedna anegdota już postała na temat zjadanych przede ze mnie czekoladek i żelków. Choć zdaję sobie sprawę, że to niezdrowo, to na tym polu przegrywam z własnym łakomstwem. Co jakiś czas staram się oszukać zamiennikami typu suszone i świeże owoce albo pieczone w domu ciastka o mniejszej zawartości cukru. Pewnie zauważyliście, że piekę  czasem naprawdę dziwne łakocie. Tym razem jednak odkryłam chyba domową słodycz, która zadowoli moją potrzebę podgryzania. Mowa o pastyle.


Czym jest pastyła?

Pastyła, to zgodnie z wikipedią rosyjski smakołyk przygotowywany z owoców, miodu i orzechów. Wiele lat temu (jakieś 40) mój tato wybrał się na wycieczkę "Pociągiem Przyjaźni". Z tego wypadu oprócz ogromnej ilości wrażeń (a mój tato był niesamowitym gawędziarzem) , przywiózł sporo regionalnych smakołyków. To wtedy poznałam smak kaki. Jednak największym zaskoczeniem była "słodka kiełbasa". Więcej o niej możecie przeczytać w artykule na Sputnik Polska. Najprostszą pastyłą można by nazwać lepką żelową pozostałość po smażeniu powideł. W dzieciństwie uwielbiałam wyjadać ów owocowy żelek ze ścianek garnka.

Jak przygotować pastyłę

Pastyła w moim wykonaniu zrobiona jest z owoców a nie z soku, ograniczyłam też ilość cukru. Najlepiej przygotować smakołyk z owoców z dużą ilością pektyny, czyli jabłek, wiśni, śliwek. Do przygotowania swoich słodyczy wykorzystałam ostatnie w tym roku jabłka, mrożone wiśnie i maliny, owoce dzikiej róży, a także powidła śliwkowe.
Owoce przygotowujemy tak jak na dżem lub powidła. Stawiamy na piecu i na wolnym ogniu smażymy, pod koniec dodając cukier według upodobania (ja staram się jak najmniej) . Istotą przygotowania pastyły jest długie smażenie owoców, tak by bardzo mocno odparowały, ale nie przypaliły się. Gdy owoce stanowią już jednolitą, bardzo gęstą papkę zdejmujemy je z ognia. Masę rozsmarowujemy cienką warstwą na dużym płytkim talerzu.
Talerz odstawiamy w ciepłe, suche miejsce do całkowitego odparowania i wysuszenia. Do suszenia pastyły idealnie nadaje się tzw. dochówka w naszym gierczyńskim piecu. Z braku tejże można pastyłę rozsmarować na folii spożywczej i suszyć w piekarniku lub suszarce do grzybów.
Pastyła jest gotowa, gdy przestaje się kleić.  Najtrudniejszym momentem jest odczepienie żelowego plastra od talerza. Wystarczy jednak odrobinę go podgrzać, by żelek odkleił się. Plaster kroimy na mniejsze kawałki ( u mnie są to paski o szerokości 2 cm zwinięte w ruloniki), wkładamy do puszki lub słoika, szczelnie zamykamy i już. Jeśli ktoś lubi więcej słodkości, może otoczyć pastyłę w drobnym cukrze.
Wersję podstawową z samych owoców można wzbogacić smakowymi dodatkami. Świetnie smakuje jabłkowo-malinowa z imbirem.
Przyznacie, ze jest to ciekawa alternatywa do sklepowych słodyczy. Całkowicie naturalna o owocowym smaku i konsystencji  twardych żelków.


Interesują Was domowe słodycze? Zapraszam po inne przepisy:
Naturalne żelki
Ciasteczka z kurkumą
Batoniki wielozbożowe


.

36 komentarzy:

  1. Aniu, ja też niestety wyróżniam się nadmiernym apetytem na słodycze. Nic nie daje tłumaczenie samej sobie że to mało zdrowe, czasem muszę i tyle. Także przepis na pastyłę zapisuję i zaraz zrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak raźniej być słodkożrrvą w większym towarzystwie! Twórz własne smaki i smacznego!

      Usuń
  2. O kurde kopiuje do mojego prywatnego przepiśnika. Świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. och, dla dzieci które żebrzą o coś słodkiego to idealne rozwiązanie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Z domowych słodyczy zdarza mi się robić ciasteczka owsiane lub ciasta na bazie warzyw :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda dziwaczne ale pierwszy raz spotykam się z takim rarytasem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy przepis. Ostatnio więcej czasu spędzam w kuchni i kombinuje kulinarnie, a Twój przepis wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Koniecznie muszę wypróbować, bo i ja nie potrafię oprzeć się słodyczom. To moja wielka słabość, dlatego chętnie skorzystam z tego przepisu i go wypróbuję. 😁

    OdpowiedzUsuń
  8. Za słodyczami nie przepadam,
    ale ten twój przepis jest świetny do przegryzania przy okazji filmu lub przy kompie.
    Pamiętam ten żel po smażonych konfiturach i chyba wiem jak to zrobić wg twojego przepisu :-)
    Pysznie brzmi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki powrót do wspomnień 😁. Wiedziałam, że Tobie się spodoba.

      Usuń
    2. Lubię takie przepisy, oj lubię :-)))

      Usuń
  9. Ten smakołyk jest bardzo Twój, Anno. U kogoż spodziewać się można takich nietypowych przepisów dla łasuchów, jeśli nie u Ciebie?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Za tydzień będziesz mógł wypróbować 😃

      Usuń
    2. Dziękuję, z ciekawością wypróbuję :-)

      Usuń
  10. Nie miałam pojęcia o istnieniu takiego smakołyku, a połączenie tych składników brzmi dla mnie naprawdę kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię wszelkie domowe słodkie wyroby, aczkolwiek ograniczam że względu na cukier

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu sama decydujesz o zawartości cukru. W przypadku jabłek możesz całkiem zniego zrezygnować lub zastăpić stewią bądź innym zamiennikiem.

      Usuń
  12. Pamiętam, jak rodzice przywozili mi takie cuda z zagranicznych podróży - uwielbiałam ten smak!

    OdpowiedzUsuń
  13. Na pewno kiedyś spróbuję przygotować, może na święta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł, jeśli korzysta się z kupnych słodyczy.

      Usuń
  14. pewnie lepsze niż żelki z odpustu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie lepsze, choć wiesz że do słodyczy odpustowych mam ogromny sentyment. Takich odpustów jak na Górnym Śląsku nie ma nigdzie indziej!

      Usuń
    2. U nas to tylko obwarzanki i teraz jeszcze wszędzie pojawiają się kołacze, ale tradycyjnych słodkości brak.

      Usuń
  15. Ciekawy wynalazek, pierwszy raz czytam o takim pomyśle na coś słodkiego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo kuszące i ciekawe te smakołyki. U nas w Irlandii są takie do kupienia z czystym składem oczywiście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że ciekawe, suszone i sprasowane owoce i orzechy też są w Pl dostępne w postaci batoników.

      Usuń
  17. We Wrocławiu są pączki na 11 listopada. Wczoraj w nocy ludzie stali po nie w długiej kolejce. Na śląsku czekają raczej na gęsinę. Każdy region ma do zaoferowania coś wyjątkowego.

    OdpowiedzUsuń
  18. Już wiem, o czym piszesz:-) podczas smażenia powideł śliwkowych na bokach rondla osadza się właśnie taka gęsta warstwa, którą oskrobuję i wrzucam z powrotem do gara; spróbuję zrobić, bo przepis ciekawy, no i naturalne składniki; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Takie cuda widzieliśmy w tym roku na Ukrainie, nie próbowałam ich robić

    OdpowiedzUsuń