środa, 20 września 2017

Pożegnanie z supermaratonami 2017

Sezon Supermaratonów Rowerowych dobiegł końca. W ostatni weekend uczestniczyłyśmy w podsumowaniu zmagań w Rewalu. Nim jednak zgarnęłyśmy trofea odbył się jeszcze ostatni w sezonie maraton- Supermaraton Rewal Bike System . Już wcześniej podjęłam decyzję, że w nim nie będę uczestniczyć, swoją obecność zaznaczając obsługą fotograficzną imprezy Na trasę wyjechała więc tylko Chuda, której relację można przeczytać na blogu rowerowym. Za to my wspólnie z Gui spędziłyśmy sobotę robiąc setki zdjęć rowerzystom na starcie i mecie imprezy.

Pogoda była wymarzona. Słońce i lekki jak na nadmorskie warunki wiatr sprzyjały dobrej zabawie.
Do Rewala dojechałyśmy rowerami, rozmawiając przy tym i ciesząc się swoim towarzystwem. PO radosnych powitaniach- Gui pojawiła się na supermaratonach po dłuższej przerwie, więc jej obecność była niespodzianką dla wielu znajomych- zajęłyśmy dogodne pozycje do fotografowania i kolejne dwie godziny spędziłyśmy na dokumentowaniu startów. W południe wybrałyśmy się nad Bałtyk. Gui w tym roku jeszcze nad nim nie była, więc cieszyła się jak dziecko.
W drodze znad morza kupiłyśmy sobie apaszki w rowerki i z tym trofeum wróciłyśmy do bazy maratonu, gdzie zaczęli już finiszować kolarze z krótszego dystansu.
Tym razem pracowałyśmy na zmianę, zmieniając się przy aparacie, by każda mogła pogadać ze znajomymi. A tych, jak to na maratonie, nie brakowało.
Potem nadjechał Kris i wspólnie z Gui wyjechali na spotkanie Chudej. Towarzysko wjechali na metę.
Gdy Kris i Chuda poszli się przebrać, ja doczekałam na ostatnich maratończyków i wróciliśmy do domu.
Niedziela zaczęła nam się wcześnie, bo obiecałyśmy Orgowi Markowi, że sfotografujemy także i niedzielne zmagania w drużynowej jeździe na czas w Gryficach. W imprezie startował Kris, więc znów mieliśmy rodzinny wyjazd. Z Gui fotografowałyśmy starty, a Chuda ustawiła się na mecie usytuowanej na obrzeżach miasta.
Po wystartowaniu ostatniej drużyny wspólnie z Gui odwiedziłyśmy ulubioną „Czekoladową Lokomotywę” , by delektować się gęstą , pyszną czekoladą.
Poczekałyśmy na Krisa, pojechaliśmy odebrać Chudą z mety i na chwilę wróciliśmy do domu.
O trzynastej zameldowaliśmy się na hali sportowej w Rewalu, by podsumować tegoroczne starty. Chuda zgarnęła całe mnóstwo trofeów, zwyciężając swoja kategorię, open kobiet na rowerach innych oraz zajmując trzecie miejsce w w tzw. małym pucharze na dystansie giga. Niestety, mimo zapewnień organizatorów na początku sezonu znów nie nagrodzono klasyfikacji górskiej, na którą obie się nastawiłyśmy.
Dla mnie był to sezon raczej spokojny, miałam inne priorytety, więc drugie miejsce w kategorii i tak było sporym osiągnięciem.
Rodzinnie możemy uznać sezon za udany, choć niektóre decyzje Orgów pokrzyżowały nam plany. Organizacja cyklu miała w tym roku sporo niedociągnięć.
Pamiętajmy jednak, że to tylko zabawa i my bawiłyśmy się świetnie!

Po południu odbyło się wielkie pakowanie i rozjechaliśmy się w różnych kierunkach: z Gui wsiadłyśmy do samochodu Piotra i u niego spędziłyśmy wieczór, by w poniedziałkowy poranek ruszyć dalej ( Gui, Piotr i Agatka do Wrocławia, a ja jeszcze dalej do Domku pod Orzechem), Chuda z Krisem pojechali do Krotoszyna, skąd Chuda jechała dalej do Wrocławia.   
Jeśli ktoś nie dotarł do galerii (co jest mało prawdopodobne(, to zamieszczam linki:

6 komentarzy:

Andrzej pisze...

Trochę dziwne to nowe oblicze. Maraton z aparatem. Widać tak trzeba. Jak tam sprawy za lasem?

Krzysztof Gdula pisze...

W moim odczuciu Twój rowerowy sezon minął szybko. Chyba za szybko. Może dlatego, że mniej jeździłaś.
Dobrze, że miałaś udany dzień z rodziną i znajomymi.
Czekoladowa lokomotywa? Fajna nazwa, taka… uśmiechająca się.
To Twój warkocz wystaje zza apaszki? Już tyle Ci urosły??

Anna Kruczkowska pisze...

Andrzeju, czasem tak musi być. Za lasem mgły jesienne się płożą... A post się pisze.
Krzysiu, tak mniej jeździłam. Czuję trochę niedosytu,ale wolność to także możliwość wyboru. Ja wybrałam w tym roku inną drogę. My bardzo lubimy Czekoladową Lokomotywę. Podejrzewamy, że nazwa nawiązuje do muzeum kolei wąskotorowej, które jest w Gryficach.
To mój warkocz na zdjęciu. Włosy urosły, będzie można znów oddać na peruki.

Tatiana Sztukin pisze...

Gdzie jest ,,Czekoladowa lokomotywa" pytam?

Anna Kruczkowska pisze...

Tatiano, Czekoladowa Lokomotywa mieści się na gryfickim rynku: https://goo.gl/maps/ajwgzudHko32

Krzysztof Gdula pisze...

Dziewczyna z warkoczem. Nie ma nic piękniejszego.