czwartek, 14 grudnia 2017

A gdyby tak Mieszko nie przyjął chrześcijaństwa...- "Szeptucha"

 - A "Szeptuchę" czytałaś?  zapytała przyjaciółka, gdy we wtorkowe popołudnie pojawiłam się u niej z aromatyczną zupą dyniową.
Moje przeciągłe "Nie?" było jednocześnie odpowiedzią i pytaniem. Czekałam, aż przyjaciółka powie kilka słów o książce.

- Spodoba ci się,  weź tę i kolejne tomy. Pozostałam przy jednej pozycji, bo myśl, że miałabym taszczyć trzy grube tomiszcza w walizce, nie była kusząca.
Ech, jakże żałowałam swojej decyzji gdzieś między Lesznem a Rawiczem! Powieść praktcznie połknęłam. Wystarczyło mi ok. 5 godzin, by poznać losy niezwykłych bohaterów powieści, zdążyć ich polubić i zżyć się z nimi na tyle, że chce przeczytać kolejne części.
Co sprawia, że ksiązkę czyta się jednym tchem?
Po pierwsze- sam pomysł na fabułę: oto bohaterzy żyją w POlsce XXI w. z wszystkimi zdobyczami cywilizacji, ale... religią obowiązującą nadal jest kult bóstw słowiańskich! Mieszko I nie przyjął chrztu, a Polska nadal jest monarchią rządzoną przez jego potomków.
Po drugie  sposób wykorzystania zarówno dawnych wierzeń i legend, jak i współczesnych zabobonów.
Po trzecie- język, lekki, zabarwiony humorem.
To teraz trochę szczegółów (ale tylko trochę). Główna bohaterka mieszka w Warszawie i właśnie skończyła studia medyczne. Nim jednak rozpocznie wymarzoną pracę w przychodni lub szpitalu, musi odbyć roczna praktyke u... szeptuchy. Tak, tak, u wiejskiej znachorki, która może mieć kontakt z bogami i zjawami, rzucać uroki, a jej dom pełen jest najrózniejszych mikstur. Bo zgodnie z prawem absolwentka studiów medycznych może po ich zakończeniu praktykować jako lekarz lub jako szeptucha, co jest zajęciem bardziej poważanym i intratnym. Problem w tym, że Gosia ( zdrobnienie od Gosława) jest ateistką i w żadne gusła nie wierzy. Do tego boi się lasu, kleszczy i wszelkiego robactwa. Rok w podkieleckiej wiosce jest wedug niej rokiem straconym. Czy tak będzie rzeczywiście? No tego się już ode mnie nie dowiecie. Koniecznie sięgnijcie po książkę.

10 komentarzy:

  1. Ciekawa propozycja!
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że możliwość wypożyczenia dalszych części powieści, to jedna ze zdobyczy cywilizacyjnych, bi gdybyśmy losy bohaterów poznawać szeptem, to wiele mogłoby nam umknąć. Pozycja chociaż z typu rozrywkowych "przeczytaj i zapomnij", to jednak przez sam zamysł pisarki, odpowiednia na jesienne ponure lub zimowe mroźne wieczory. Pozdrawiam i życzę, by dalsze tomy utrzymały Twój poziom rozbawienia i zadowolenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko,bardzo ciekawa! Kawa właśnie zaparzona, bezniej nie zaczynam dnia.
    Iwono, zgadza się, typowe czytadło, ale przez ciekawy koncept, zapadnie w pamięć. Lubię bibliteki, bo ileż można kupować książki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dostałam dwa tomy w ubiegłe święta. Mąż myślał, że mnie trochę zajmą i nie będzie mi się w ciąży nudzić, a ja je przeczytałam w trzy dni :D Dla mnie to najbardziej łatwa do czytania i absorbująca seria wszech czasów. Choć niestety, trzecia część dla mnie bardzo naciągana :/ flaki z olejem, akcja dopiero pod koniec książki, wydaje mi się, że autorka skorzystała z chwytliwości "Szeptuchy" i napisała taką "zapchajdziurę". Co nie zmienia faktu, że już nie mogę się doczekać kolejnego tomu! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Suuuuper książka! :D Dawno nie czytałam recenzji, która by mnie tak zafascynowała. Chyba już wiem, co sobie zażyczę na prezent świąteczny, bo zafascynował mnie pomysł na fabułę tej książki. Myślę, że jej autorka musi mieć genialne poczucie humoru... :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Żaneta, no właśnie, czyta się bardzo szybko, niestety, z seriami tak bywa, że tomy są nierówne i niektóre potrafią człowieka wymęczyć. Mam nadzieję, zę ratuje je poczucie humoru autorki.
    Sol, bardzo fajne czytadło, śmiałam się nieraz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę w końcu zabrać się za tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy pomysł na powieść.
    A czy w tym książkowym świecie są, za przeproszeniem, partie polityczne z takimi polytykami jak w naszej rzeczywistości?
    Aniu, wiek temu po raz ostatni miałem tak, że gdy zacząłem czytać, świt kazał mi odłożyć książkę. Urocze są takie fascynacje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się ciekawie :) nie słyszałam o tej książce. Moja babcia była szeptuchą ;) :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Konkolu, Twoja babcia musiała być niezwykle ciekawa postacią! A ksiązka wciaga :)

    OdpowiedzUsuń