piątek, 15 grudnia 2017

"Noc Kupały" K.B. Miszczuk, czyli komu Gosia odda kwiat paproci

Po przeczytaniu „Szeptuchy” Katarzyny Bereniki Miszczuk (recenzja: klik), gdy autorka zostawiła mnie z pytaniami bez odpowiedzi, a akcja urwała się w najważniejszym momencie, wiedziałam, że koniecznie chce przeczytać kolejny tom cyklu „Kwiat paproci”. Trochę musiałam poczekać, żeby książka do mnie dotarła z biblioteki, potem czekałam na dogodny moment, by zagłębić się w lekturze na kilka godzin i jadąc pociągiem skończyłam czytanie. „Noc Kupały” toczy się w ciągu kilku tygodni poprzedzających przesilenie letnie, w czasie którego Gosia, bohaterka znana z „Szeptuchy” powinna zdecydować, komu odda zerwany przez siebie kwiat. W kolejce stoją ważne osobistości: Weles i Świętowit oraz ukochany nieśmiertelny książę Polan Mieszko. Jak należało się spodziewać, czym bliżej święta, tym atmosfera się zagęszcza. Do gry o życie Gosi wkraczają kolejne nadprzyrodzone istoty: strzyga, mająca porachunki z Mieszkiem i jego kobietami, bogini Mokosz i bóg Swarożyc. Można się zatem spodziewać spektakularnych przemian, gonitw po lesie i po polach, nagłych zwrotów akcji. Oprócz perypetii Gosławy poznajemy też trochę tajemnic szeptuchy Jagi i żercy Mszczuja, a także pewnej południcy, rozwiąże się też zagadka przepowiedni w domu Jagi.

 Podobnie jak poprzedni tom, powieść czyta się szybko i przyjemnie, choć fabuła staje się nieco przewidywalna, a tym samym już nie tak pasjonująca jak poprzedniczka. Nie mniej należało po nią sięgnąć, jeśli pierwsza część zachwyciła. Teraz czekam na trzecią część trylogii, aczkolwiek nie ma we mnie już takiego dreszczu emocji jak wcześniej, bo tym razem autorka nie zostawiła nas w środku wydarzeń, raczej zamknęła pewien rozdział, pozostawiając lekko uchylone drzwi do kolejnego tomu.

3 komentarze:

Krzysztof Gdula pisze...

Kiedy masz czas na czytanie tylu książek? Przecież nie podróżujesz często. Aniu, a w takim zwykłym swoim tempie, ile stron przeczytasz na godzinę?

Anna Kruczkowska pisze...

Czytam nie tylko wtedy, gdy podróżuję, ale także wieczorami. Ile czytam na godzinę? Trudne pytanie. wszystko zależy od książki. Polskiej prozy kobiecej w wersji lekkiej, łatwej i przyjemnej to się nawet nie czyta, tylko omiata stronę wzrokiem. Wychodzi jakieś 100 stron na godzinę, czasem nawet więcej (literki są duże, tekst prosty- on, ona i romans albo on, ona i ten/ta trzeci/trzecia. W przypadku recenzowanej serii dochodzi jeszcze rzeczywistość alternatywna) Inaczej jest w przypadku prozy wyższych lotów, gdzie smakujesz każde zdanie. wtedy czyta się i czyta. Tak mam z Olgą Tokarczuk, Kapuścińskim czy tekstami popularno-naukowymi. Te czyta się inaczej, dozuje się przyjemność, wraca do ulubionych akapitów. Ba ( trochę wstyd się przyznać) używa się kolorowego zakreślacza, by wyróżnić ulubione sentencje- moje książki Olgi tak wyglądają.

Paula pisze...

Pierwszy tom bardzo mi się spodobał! Drugiego natomiast jeszcze nie miałam okazji poznać :/ Ale chciałabym to zmienić :)

Zabookowany świat Pauli