Noc z perseidami minęła szybko. Wydawało się, że ledwo przyłożyłyśmy głowy do karimaty po nocnym liczeniu spadających gwiazd, a tu już był poranek. Dałyśmy sobie sporo czasu na rozbudzenie i picie kawy, bo przecież zaplanowałyśmy drugie śniadanie w Starym Drawsku.