środa, 16 sierpnia 2017

Korzystając ze słońca

Usiadłam pod orzechem nad filiżanką kawy. Tak mógłby się zaczynać każdy post, bo przecież jedynie ulewa, wichura lub -20 stopni może mnie powstrzymać od wypicia kawy przed domkiem.
Słońce właśnie rozpoczęło swoją wędrówkę ponad szczytem Stożka. Dni są już zdecydowanie krótsze, choć nadal mamy lato Już nie muszę zrywać się przed piątą, by przywitać świt. Teraz wystarczy otworzyć oczy przed szóstą, a to przecież moja normalna pora na wstawanie. Po zeszłotygodniowych burzach (które znamy tylko z opowieści) nie pozostał ślad. Dni są ciepłe, wręcz upalne. To chyba najładniejsze dni tego lata.

Do Domku pod Orzechem przyjechaliśmy w poniedziałek, kilka godzin po nas , już po zachodzie słońca, rowerem z Wrocławia przyjechała Chuda. Chciała spędzić z nami kilka godzin i wykorzystać wolny dzień. Właśnie z jej powodu rozpoczęliśmy pobyt ogniskiem i grillowanymi przysmakami. A nocą obserwowaliśmy spadające Perseidy. Na ciemnym izerskim niebie widać je doskonale.
Wtorek rozpoczął się leniwie mieszkańcy domku budzili się powoli oprócz Ślubnego , mnie i Chudej jest jeszcze Wojtek- bratanek Ślubnego dwunastoletni, zupełnie niekłopotliwy gość, który większość czasu spędza biegając z sąsiadami po łąkach.
Nim się spostrzegliśmy było południe, a potem wybrałyśmy się z Chudą do Jeleniej Góry – Chuda wracała do Wrocławia i postanowiłam jej towarzyszyć rowerem do Jeleniej. Przyjemnie było kręcić z córką po Pogórzu, miałyśmy czas tylko dla siebie, więc spędziłyśmy go na rozmowie o wszystkim. Nim się spostrzegłyśmy, byłyśmy u celu. Chuda wsiadła do pociągu, a ja ruszyłam w drogę powrotną. Do Starej Kamienicy jechałam trasą „samochodową”, piękna pogoda i nieodparta potrzeba przestrzeni sprawiły, że w Starej Kamienicy zjechałam w boczną drogę przez Nową Kamienicę. Najpierw jednak sprawdziłam, jak posuwają się prace przy ruinach zamku w Starej Kamienicy – postanowiono odkrzaczyć teren, wyciągnąć w górę część murów i z tego ponurego smutnego miejsca zrobić wreszcie atrakcję turystyczną. Nareszcie, bo smętna wieża zamku aż prosi się o wyeksponowanie. Na wieży kościelnej też trwa remont.
Wyjechałam stromą drogą z miejscowości. Dalej trasa prowadzi niezwykle malowniczym płaskowyżem, z którego rozciąga się cudowny widok na wszystkie strony świata. Widać stąd pobliskie wzgórza, ale także sine szczyty Gór Kaczwskich, Karkonoszy i ciemne, dobrze widoczne Izery.
Nowa Kamienica położona jest w dolinie, trzeba do niej zjechać, by po chwili znów piąć się na kolejne płaskie wzgórze, którym dociera się do Grudzy. To przy tej drodze wczesnym latem zbierałam maliny i bławatki. Przed samą Grudzą po lewej stronie widać rozrytą ciężkim sprzętem górę, a raczej to co po niej zostało to kopalnia kruszywa. Rozciąga się od Grudzy, przez Kłopotnicę aż do Rębiszowa.
W Kłoptnicy zatrzymałam się przy ulubionych kapliczkach, zajrzałam co słychać u pewnego domu i chłodnym lasem zjechałam do Rębiszowa. Nosiło mnie, więc skoro już dojechałam do wsi, skręciłam przywitać się z Inkwizycja. No przecież inaczej się nie da!
W Domku pod Orzechem byłam przed dziewiętnastą. To był cudownie spędzony dzień!
A dziś zaczynam „akcję jeżyny”.

Życzcie mi powodzenia!

8 komentarzy:

Marchevka _ pisze...

Zatem powodzenia! :)

Inkwizycja pisze...

Oczywiście, że inaczej się nie da! Powodzenia z jeżynami (nie wiem, czy nie będziesz miała konkurencji w osobie pana Zbyszka, który będzie zbierał... dla mnie :D ). Buziaki!

Krys Tek pisze...

Powodzenia :)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Och, Aniu, na Pogórzach zupełnie inaczej płynie czas, i świat się przewartościowuje:-)
Upiecz sobie "watruszki z jeżynami", jadłam takie na Ukrainie, jakież pyszne!
Pozdrawiam serdecznie.

Aleksandra pisze...

Ach jak pięknie byłoby tak jechać rowerem. Piękne są te nasze strony. Karkonosze Izery Kaczawy. Zresztą pieszo też jest fajnie. Pozdrawiam

Krzysztof Gdula pisze...

Usiadłam pod orzechem… – przeczytałem i pomyślałem: więc Anna jest już w górach. :-) Zazdroszczę widoków, zwłaszcza, że przejrzystość powietrza była super, jeśli mam sądzić po zdjęciach.
Ja muszę czekać jeszcze dwa miesiące na pierwszy wyjazd w góry, ale gdy już zacznę górski sezon, nie przeoczę żadnej okazji do wyjazdu.

Anna Kruczkowska pisze...

Akcja jeżyny rozpoczęta z sukcesem, choć zdominowała ją inna akcja- beton stygnie! Ale o tym innym razem.
Inkwi, jeżyn jest tyle, że każdemu wystarczy.
Mario, no właśnie! Zupełnie inaczej płynie czas!
Aleksandro, mieszkamy w cudownym miejscu,VW otoczeniu pięknych gór! Ważne, że potrafimy ich piękno zobaczyć i docenić.
Krzysiu, już nie mogę doczekać się Twoich nowych postów! A wiesz, że masz nową fankę Twego pisarstwa w osobie mojej siostry? Z resztą, obiecała, że sama Ci to napisze!

Krzysztof Gdula pisze...

Jestem próżnym mężczyzną: uwielbiam mieć fanki :-)
Anno, dziękuję za Twoją niecierpliwość. Nie miałem kiedy pisać. W dwa ostatnie wieczory napisałem kilka listów i tekst o morzu. Dzisiejszy wieczór będzie krótki, już dzisiaj zaczynamy demontaż urządzeń, jutro będę jechać ciężarówką, w następne dni montować instalacje elektryczne i Bóg wie co jeszcze. Myślę, że nie wcześniej niż za tydzień zamieszczę następny tekst.