poniedziałek, 27 listopada 2017

W rytmie słońca

Listopadowe poranki i wieczory należą do moich ulubionych.Trwają nieskończenie ługo i pozwalają na zwolnienie tempa. Choć z tym zwolnieniem to różnie bywa. Prognozy na ostatnie dni nie były zbyt zachęcające, więc zaplanowałam sobie dość absorbujace zajęcie, o którym niedługo napiszę. I zamiast spacerować w lekkim mrozie (bo zamiast deszczu ze sniegiem mieliśmy całkiem ładne słońce) oddawałam się pracy w domu.
Dzielnie towarzyszyły mi zwierzaki, które z racji wyjazdu Ślubnego na kilka dni, były moimi najważniejszymi kompanami. Frida dbała, bym nie wylegiwała się za długo i już kilka minut po szóstej budziła mnie mruczeniem i lekkim podgryzaniem... nosa. Potem razem z Kokim towarzyszyli mi przy porannej kawie, dbając, bym nie zjadła za dużo słodyczy ( podobnie bywało wieczorami)  Przed dziewiątą moim czasem władały Pawetta, Jenefer i Piesio. Cała trójka domagała się wyjścia na świeże powietrze.
W ciagu dnia zajmowałam się tym, co sobie zaplanowałam, przez okno podglądając kozy na łące. Frida dzielnie chciała mi pomagać, ale ... nie koniecznie jej to wychodziło. Między 15.00 a 15.30 zabierałam kozy z pastwiska, bo na naszej górce jest już wtedy po zachodzie słońce i robi się zimno, wzmaga się także wiatr (tak jak dziś) . Dziewczyny biegną już bez smyczy prosto do koziarni, wiedząc, że czekają tam na nie smakołyki. Teraz czas na Piesia, który odpięty od linki idzie na spacer i wraca po... godzinie. Wpuszczam go do jego zagródki w koziarni, gdzie stoi już miseczka z jedzeniem. Teraz już tylko rowerkiem pod gókę po mleko i ... mam wieczór.
 Tak, tak! Jest 17.00 a ja mam wieczór. Czas czytania książek, picia gorącej aromatycznej herbaty lub czekolady i czytania! No oczywiście te czynności także dzielę z Kokim i Fridą, które tylko czekają, bym sięgnęła po czekoladę!



11 komentarzy:

  1. Hmmm... tak, tak, prowadzenie zoo to zdecydowanie Twoje powołanie. Brakuje jeszcze krokodyla, papugi, mrówkojada i... tyranozaura ;) :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Krys Tek,nie mów tego głośno! Dzieci wpadły na pomysł, że kupią mi alpakę, ale mogą zmienić zdanie i dostanę mrówkojada ;) (na krokodyla nie ma sznas- rzeka za mała ;) )

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest przed piątą, a moje futrzane towarzystwo ani myśli podnosić głowę z legowisk:-) zdecydowanie najlepiej wychodzi im wylegiwanie się; kiedy przywieźliśmy po raz pierwszy naszą schroniskową bidę na Pogórze i puściliśmy wolno, bardzo bałam się, że ucieknie; mąż mnie sprowadził na ziemię: no gdzie pójdzie? tu ma ciepły kąt i miskę, i dobre traktowanie, przestań panikować; i tak rzeczywiście było; Piesio poczuł dom i też wraca, bo gdzie mu będzie lepiej; Ania, krokodylowi można basen wykopać w ziemi:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Krokodyla daj mi Luby. Nie zagaduj bo jeszcze dostaniesz - święta idą. Mam przy monitorze małego łosia - da się jak ktoś się postara. A swoją droga sympatyczne to twoje nowe życie. Może nie dla mnie ale miło pomyśleć że tak można.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie zaczynasz i kończysz dzień. Mnie najbardziej spodobało się - pilnowanie ilości zjedzonych słodyczy, pewnie i mnie przydałby się ktoś taki. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i całą czteronożną ferajnę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja Ci zazdroszczę... sielsko - anielsko! Mój dzień również rozpoczyna się o 6:00... ale tak sielsko nie jest;)
    A na książki mam czas dopiero po 21:00....
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z takimi towarzyszami czas biegnie inaczej...na pewno nie nudno...

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajęta jesteś w Swojej samotni. Może to i dobrze tylko się nie zapracuj.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mario, masz rację, Piesio wie, gdzie ma czysto, ciepło i dają jeść :) Moej zwierzaki po porannym budzeniu też wracają na legowiska, tylko ja już rozbudzona kawę piję :)
    Andrzeju, pewnie, że sympatyczne, najważniejsze, że robię to co lubię :)
    Aleksandro, to w moim domu lubię: rano kawa z widokiem na wschód, wieczorem herbata z widokiem na zachód (zachodnie okno właśnie sobie przygotowałam do takiego picia herbaty), a zwierzaki są strasznymi łasuchami :)
    Agnieszko, wiele lat o tej sielskości marzyłam.
    Baju, no nudno nie jest na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu, ten plan na dzisiaj ze zdjęcia jest Twój, czy Fridy? :-)
    Kotom czasami zazdroszczę ich podejścia do życia. Zawsze mają czas na drzemkę i leniuchowanie.
    O 17 kończę pracę, i jeśli dobrze się sprężę, o godzinie 18 siadam w fotelu, mam wieczór. Tylko ten wolny czas coś za bardzo pędzi…
    A jak zwierzaki pilnują, żebyś nie zjadła za dużo słodyczy? Jedzą za Ciebie?
    Jak czytam, Krys ma oryginalny pomysł, a Maria zdradziecko go popiera. Ja nie radzę z jednego powodu: karma dla krokodyli nie jest tania.

    OdpowiedzUsuń
  11. Krzysiu, to był mój plan, tylko nie wypalił. Mam fajną książkę, strasznie grubą i mi jednak trochę tego czasu wolnego brakuje, bo nie da się tej ksiegi na raz przeczytać :( Popatrz na zdjęcia poranka z Kokim- zjada moje wafelki! Frida potrafi ukraść białą czekoladę i wciągnąć kilka kostek! Z krokodyla zrezygnuję, bo zjadłby moje kozy. To prawie jak w Małym Księciu, który potrzebował klatki dla baranka, żeby ten nie zjadł jeg Róży.

    OdpowiedzUsuń