sobota, 20 stycznia 2018

Co z tym niebem jest nie tak? K.B. Miszczuk "ja, anielica"

Podoba Wam się, nowa zakładka? Mam ich kilka,
a codziennie coś nowego wyszywam :)
Zasiadając po południu do lektury dalszych przygód Wiktorii Biankowskiej, bohaterki diabelsko-anielskiego cyklu Katarzyny Bereniki Miszczuk, liczyłam na dużą dawkę humoru, ciekawą akcję i świetną rozrywkę, bo tym zachwyciła mnie przecież pierwsza część, której recenzję można przeczytać tu: Ja, diablica.

Niestety, tym razem się trochę zawiodłam. Niby pogmatwana fabuła, mnóstwo zwrotów akcji i niezwykła sceneria, do tego poprawny język pisarki, a jednak ta część jest zdecydowanie słabsza od poprzedniczki. O ile opisy piekła były plastyczne i emocjonalne, o tyle niebiański krajobraz tchnie nudą i jest trochę niespójny. Podobnie z akcją, jakby zainspirowaną książkami Dana Browna abo filmami o Indianie Jonesie, ale dużo mniej fascynującą.
No dobrze, skoro już pomarudziłam, to przejdźmy do konkretów, czyli zarysu fabuły powieśći "Ja, anielica". Wiktoria, po tym, jak Beleth przywrócił ją do życia, ale pozbawił pamięci o przygodach w piekle, prowadzi spokojne życie u boku ukochanego Piotrusia. No sielanka po prostu. Do czasu, bo nikt chyba nie sądził, że przystojny diabeł odpuści i pozwoli Wiktorii od siebie odpocząć. Bohaterka cały czas jest śledzona, a do akcji włącza się też nowa postać: anioł Moroni, mający swoje plany wobec Wiktorii i jej chłopaka. Szczęście obojga bohaterów zostaje zachwiane zdradą Piotrka oraz zjedzeniem zielonego jabłuszka podarowanego przez nieznajomego, którym oczywiście okazuje się Beleth. Bohaterowie przypominają sobie piekielne przygody, a co za tym idzie, włączają się w piekielno-niebiańską intrygę. Na swej drodze spotykają zarówno starych znajomych, m.in. Kleopatrę i Azazela, jak i zupełnie nowych bohaterów: diablicę Philis, putta, rodziców Wiktorii... Zwiedzają niebo z jego tajemnicami: Jeziorem Czasu, Niebiańskim Centrum Dowodzenia, Administracją. Szukają potężnych artefaktów, które mogą zmienić losy świata, stawiają na nogi wszystkie moce piekielne i niebiańskie...
Ciekawi, co się wydarzyło i jak zakończy się awantura? Koniecznie zajrzyjcie do książki, by wyrobić sobie własne zdanie na jej temat (sprawdź, gdzie ją kupisz najtaniej). Ja na pewno sięgnę po ostatnią część cyklu, licząc, że podobnie jak w przypadku „Kwiatu paproci” trzecia część dorównuje pierwszej. Ale potem pozwolę sobie odpocząć od tej autorki, szukając innych wrażeń czytelniczych.
P.S. To trzecia książka w ramach wyzwania wydawnictwa "Granice"- 52 ksiażki w 2018 :)


4 komentarze:

Andrzej pisze...

zakładka bardzo kobieca.

Agnieszka Mycoffeetime pisze...

Czasem tak jest, że pierwsza część dosłownie porywa, a druga już niekoniecznie...tak jakby autorowi brakowało "oddechu"...
pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

Paweł Zatoński pisze...

Zupełnie nie na temat, ale zapomnę - pisałaś kiedyś, Anno, o Tytoniowej Ścieżce w kontekście kręcenia Wiedźmina - jako "tutejsza" widziałaś ekipę filmową nad Gierczynem, czy skąd o tym wiesz?

Anna Kruczkowska pisze...

Pawle, właśnie na niej znów byłam. A o scenach z Wiedźmina wiem od mojej kuzynki kinomaniaczki.