Lubię fantastykę w różnych odcieniach i konfiguracjach. Sięgam zarówno po fantasy, jak i fantastykę naukową oraz wszystko, co znajduje się pomiędzy. Tym razem zdecydowałam się przeczytać powieść z pogranicza fantastyki naukowej i grozy, którą można zakwalifikować do obu tych gatunków. Katarzyna Okelo w „Witamy w Funlandii” przedstawia czytelnikom unikalny, niepokojący świat.
Funlandia – miejsce ze snu czy koszmaru?
Wyobraź sobie planetę, która została stworzona jako jedno
wielkie centrum rozrywki. W Funlandii znajdziesz wszystko, czego potrzeba do
zabawy i wypoczynku przez wiele dni. Każde miasto poświęcone jest innemu typowi
rozrywki: pałace luster, tradycyjny lunapark z diabelskimi młynami i kolejkami
górskimi, a także interaktywne gry komputerowe, w których drużyny walczą o
przetrwanie. Miasta łączy kolej transfunlandzka przemierzająca rozległe tereny
zielone, zapewniając wygodne przemieszczanie się pomiędzy strefami rozrywki.
Dla gości przygotowano luksusowe hotele, restauracje i całą infrastrukturę,
umożliwiającą komfortowy wypoczynek po pełnym emocji dniu.
Początkowo Funlandia jawi się jako bajkowe miejsce, lecz po
tajemniczym Przebłysku świat ten zamienia się w koszmar. Mieszkańcy muszą
walczyć o przetrwanie, tworząc nową społeczność, w której powstają kasty, rząd
i służby porządkowe. Wydaje się, że wszystko wraca do względnej normalności, aż
znika bariera oddzielająca dwie strefy: tę dalszą od Przebłysku, gdzie skutki
kataklizmu są łagodniejsze, oraz bliższą, dziką i nieznaną. To wydarzenie staje
się początkiem nowych, nieprzewidywalnych zagrożeń.
Granica między rozrywką a grozą
Funlandia to świat, w którym granica pomiędzy rozrywką a
grozą jest niezwykle cienka. Każde miasto oferuje inną formę zabawy, nierzadko
prowadzącą do niebezpiecznych sytuacji. Pałace luster zniekształcają
rzeczywistość, lunapark dostarcza ekstremalnych przeżyć, a gry komputerowe
stają się areną walki o przetrwanie. Kolej transfunlandzka umożliwia podróże
między strefami, a infrastruktura zapewnia gościom wygodę po dniu pełnym
wrażeń. Jednak po Przebłysku mieszkańcy muszą zmierzyć się z nową rzeczywistością,
w której walka o przetrwanie staje się codziennością.
Autorka umiejętnie buduje napięcie, kreując mroczną
atmosferę pełną niepokoju i niespodziewanych zwrotów akcji. Bohaterowie, z
pozoru zwyczajni uczestnicy zabawy, stopniowo odkrywają swoje prawdziwe oblicza
i motywacje, a lektura staje się wciągającą podróżą przez świat, gdzie rozrywka
nieustannie przenika się z grozą.
Moja opinia o „Witamy w Funlandii”
Koncepcja postapokaliptycznej wizji wielkiego lunaparku
wyjątkowo przypadła mi do gustu. Autorka w interesujący sposób rozwiązała
problemy mieszkaniowe i aprowizacyjne mieszkańców Funlandii, tworząc
wiarygodnych, pełnokrwistych bohaterów zmagających się nie tylko z
codziennością, ale także z własnymi deformacjami, mutacjami i demonami.
Początkowo mnogość miejsc i postaci była dla mnie wyzwaniem, jednak z czasem
wciągnęłam się w rytm powieści, z zapartym tchem kibicując zmaganiom bohaterów.
Zachwyciła mnie wielopłaszczyznowość fabuły. Oprócz
rzeczywistości towarzyszymy snom bohaterów, których oniryczne wizje są
niezwykle plastyczne i realistyczne w kontekście świata przedstawionego.
Dodatkowo, grupa mieszkańców trafia do miasta gry, gdzie zmuszona jest walczyć
o życie z hordą zombiaków.
W tej powieści znajdziemy prawdziwy fantastyczny miks:
ludzi, mutanty, zwierzęce bestie z dzikich królestw, boty, awatary oraz zombie.
Mimo to, największym zagrożeniem pozostaje drugi człowiek. Sięgając po tę
książkę, nie spodziewałam się tak satysfakcjonującej i wciągającej lektury.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz