wtorek, 10 kwietnia 2018

Jak to z łazienką było...

W oddali po prawej stronie widać dom pod nr 92
zdjęcie ze strony: mirsk.pl
Domek pod Orzechem wybudowany został jakieś 150 lat temu. Na wsiach nikt wtedy o takich fanaberiach jak łazienka nie słyszał. Kąpiele uskuteczniano w balii bądź ocynkowanej wannie. Za potrzebą chodzono zaś do stodoły lub za stodołę. Pewnie na początku XX w. dobudowano z tyłu domu maleńką drewnianą budkę z dołem kloacznym.
Było to o tyle ciekawe rozwiązanie, że na terenach polskich sławojki (zwane tak od propagatora higieny na wsiach premiera Sławoja Składkowskiego) budowane były jako budki wolnostojące z charakterystycznym serduszkiem na drzwiach,u nas wychodek był dobudówką, dzięki czemu, aby z niego skorzystać nie trzeba było z domu wychodzić. Gdy na początku lat siedemdziesiątych dom trafił w ręce mojej rodziny, tato postanowił przybytek dobudować w innym miejscu. I tak przez pewien czas dom „udekorowany” był dwoma latrynami: jedną drewnianą, zapadającą się i drugą murowaną, bardziej „cywilizowaną”. Z tej drugiej korzystaliśmy przez długie lata.



W 1990 r. wychodek został przemianowany przez twórczych siódmoklasistów na świątynię dumania i pod tą nazwą zdobył lokalną sławę wśród mrzeżyńskiej , a potem trzebiatowskiej młodzieży,którą co roku przez kolejne lata do Gierczyna zapraszałam.
Myliśmy się przez te lata w wodzie z pobliskiego źródła. Młodzież najczęściej korzystała ze strumienia w celach higienicznych, rzadziej z kilku misek. Dla nas i naszych dzieci największą frajdą była kąpiel w ocynkowanej wannie wystawionej na łące powyżej domu. Chyba każde dziecko ma pamiątkowe zdjęcie w tejże wannie. W miarę upływu czasu, przystosowaliśmy do celów higienicznych jedno z pomieszczeń gospodarczych.
 Początkowo była tam umywalka z prowizorycznym odpływem, krzesło,miski,wiaderka na wodę oraz piecyk typu koza. Pomieszczenie było spore,więc gdy podjęliśmy decyzję o zamieszkaniu w Izerach,to tu powstała cywilizowana łazienka. Ślubny i jego bracia wykonali kawał solidnej roboty i choć czasem marudzę, że moja wizja pokoju kąpielowego była nieco inna, to przyznać muszę, że pomieszczenie jest funkcjonalne, choć nadal jeszcze nie wykończone. Moimulubionym elementemjest wnęka po oknie, w której umieściliśy stare, poniemieckie lustro (wolałabym mieć oknko w łazience, ale Śłubny uparł się, że będzie wiało i zabudował otwór okienny) W sumie koncepcji co do owej dziury po oknie było sporo, ale ta z lustrem zda się całkiem niezła. Czasem stawiam tam bukiet rośłin sezonowych w wazonie.

Dopiero zimą Ślubny położył kafelki na podłodze i kupiliśmy umywalkę z szafką ( o perypetiach zakupowych można przeczytać w moim e-booku).Pozostałe szafki oraz wieszakmająrózne barwy, a wyposażenie jest z tzw.odzysku. Marzę, by  nadać tej łazience przytulnego charakteru.
Póki co przeglądam strony internetowe w poszukiwaniu dywaników, ręczników i innych akcesoriów. Ładne i niedrogie ręczniki znalazłam na stronie: http://www.madley.pl/ . Zawsze podobały mi się jednobarwne i teraz z przyjemnością skompletuję zielone i brązowe,miękkie i grube z bawełny. Na stronie można też znaleźć dywaniki łazienkowe i kosze na bieliznę. Jeden z nich wyjątkowo przypadł mi do gustu przyciągając swoją prostotą. Wygląda lekko i poręcznie, a do tego idelanie pasuje do mojej koncepcji wnętrza,które ma być urządzone w miarę możłiwości bez plastiku.
http://www.madley.pl/lazienka/kosze-na-bielizne 
 Całą łazienkę chcę mieć w barwach ziemi, najchętniej zrezygnowałabym z tworzyw sztucznych na rzecz natury. Pozostanie mi jeszcze odnowić obie szafki z odzysku, wieszak oraz mój ulubiony kosz. Ale tym zajmę się po powrocie z Trzebiatowa i na pewno pochwalę się efektami.
P.S. Szukacie fajnych dodatków do domu? Na stronie http://www.madley.pl/ znajdziecie sporo różnych przedmiotów do wyposażenia poszczególnych pomieszczeń.



16 komentarzy:

  1. Skromnie ale pewnie o niebo lepiej niż było. Powoli nadasz charakter temu miejscu. Będzie ciepłe i miłe. Okna szkoda, kiedy jest w łazience podnosi standard mieszkania. Ogrzewanie podłogowe znacznie podnosi komfort podobnie jak bidet a jest sporo miejsca w pomieszczeniu.
    Pracownia Cis dekor z Wrocławia ma ciekawe aranżacje a przy projektach domów są plany budynków w tym łazienek. Nie żeby zamawiać ale pooglądać przynajmniej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Andrzeju, kazy kto pamięta spartańskie wrunki sprzed 20-30 lat krzyczy z zachwytu! Łazienka jest ciepła, z bieżącą wodą a po wykończeniu będzie taka, jakąsobie wymarzyłam (tylko tego okna żal, ale w łazience na piętrze może uda się wynegocjować okno dachowe?)

    OdpowiedzUsuń
  3. Walcz też o ciepła podłogę -warto. Okno - to samo zdrowie i oczywiście wentylacja. Polecam metodę ciepłego montażu okna. Trochę droższa ale nie ma porównania jeśli chodzi o straty ciepła. (takie skrzywienie zawodowe)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, dywaniki polecam wyszydelkowac samej ze sznurka. Są bardzo efektowne, a przy tym będziesz miała ogromną satysfakcję z wykonania. Tak samo można szydelkowac koszyki różnej wielkości na wszelkiego rodzaju rzeczy, łącznie z koszem na reczniki. Pozdrawiam Cię serdecznie Margaret Art Studio ��

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamietam jak byłam mała pojechałam raz do rodziny do Łodzi. Wtedy mieszkałam na wsi. Okazało się ze rodzina w Łodzi nie miała łazienki. Było to dla mnie szokiem, bo my na naszej wsi od lat takowa posiadaliśmy. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz w Łodzi są łazienki - nawet student to potwierdzi :D tego zdjęcia pałacyku jeszcze nie widziałem, ale klimat i magia! A co do łazienki - drobnymi kroczkami wszystko się uda po Waszej myśli ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja sama chodziłam do szkoły, gdzie były latryny właśnie w oddzielnym budynku!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam Łódź z rynsztokami wzdłuż ulic. W drewnianych budynkach a większość taka była praktycznie nie było łazienek i ubikacji. Często w kuchni było zakrywane wiaderko żeby nie biegać w nocy. Jako dziecko bardzo mnie to dziwiło bo w domu miałem łazienkę z ciepłą woda ogrzewaną gazem. Łazienki na wsi były rzadkością bez względu na zamożność rolników. Takie czasy. Dobrze że już są za nami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Andrzeju, z ogrzewaniem podłogowym może być problem- podniesienie podłogi o jeszcze kilka centymetrów spowoduje, że nawet ja będę sięgać głową sufitu ;)
    Margaret,jeśłi chodzi o handmadde, tozamierzam sobie śliczny patchwork uszyć do sypialni, a wyposażenie łazienki właśnie się kompletuje,może coś uszydełkuję na piętro?
    Rodzino ze Szczecina, mnie też kiedyś tak aprzygoda spotkała, ale nie w Łodzi, a chyba w Babimoście, gdzie w przedwojennej kamienicy wychodek był na półpiętrze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pawle, zdjęcie jest ekstra, odkryłam je kilka mieisęcy temu i jestem zachwycona, marzy mi się, by je odtworzyć współcześnie.Może dogadam się z sąsiadami ;) No i najważniejsze, że widać kawałek Domku pod Orzechem!(to jedyne przedwojenne zdjęcie domku,jakie znam)
    Moniowiec, pani z Sanepidu opowiadała, że do dziś istnieją szkoły z latrynami! Gdyby nie powaga instytucji,jaką reprezentowała,chyba nie uwierzyłabym.
    Andrzeju, masz rację, dobrze, że te czasy już za nami,choć niektóre łazienki wygospodarowywane w XIX-wiecznych kamienicach bywają zaskakujące w kształcie,rozmiarze i wyglądzie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Spałem kiedyś w hotelu w Warszawie. Był w kamienicy przy Krakowskim przedmieściu. Łazienka miała ze 20 m2 a okna 3 m wysokości. Faktycznie była zaskakująca.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj ja nawet mało bywam w Warszawie, ale nie powiem bo zdjęcie pałacu ma swój magiczny klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pochwalę się czytelnikom – widziałem, widziałem. Łazienka robi wrażenie kontrastem: stary dom z kamiennymi murami i drewnianym stropem, a tam błyszcząca nowoczesność.
    Ktoś kiedyś powiedział, że cywilizacja zaczyna się od bieżącej wody, i sporo w tych słowach racji, ale mycie się w misce i ja pamiętam z dzieciństwa. Wtedy nie znałem wygód łazienkowych, więc nie odczuwałem uciążliwości. Zresztą, jak pisałaś, dla dzieci wystarczy blaszana wanna z wodą, i już mają dobrą zabawę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzieci uwielbiały kąpiele w wielkiej wannie! Ależto była atrakcja! Tylko, że ktoś musiał nanieść ze źródła te 50-60 litrów wody.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam tylko nadzieję że to nie byłaś Ty.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie. Ja tylko dzieci pilnowałam 😃

    OdpowiedzUsuń