środa, 17 października 2018

Jak nie przytyć zimą, czyli czy kupić trenażer?

Już od świtu zapowiadała się świetna pogoda. Idealna na rower. Pojechałam więc w góry. Musiałam w góry, bo Ślubny w ramach sprzątania przed zimą wyniósł na strych moją szosówkę, górala też próbował czym samowolnie chciał ogłosić koniec sezonu rowerowego pod orzechem!

- O nie tak prędko, zaoponowałam dosyć głośno i zieleninka wróciła na swoje miejsce. Dzięki temu spokojnie objechałam cały Kamienicki Grzbiet. Zdaję sobie jednak sprawę, że to jedna z ostatnich takich wycieczek. Od czwartku temperatura ma spadać i przewidywane są opady. A potem zaczną się szare listopadowe dni. Więcej czasu spędzać będę w domu, czytając i szyjąc.
Zimowe kilogramy
Zeszłej zimy przytyłam trzy kilogramy i ze względu na przeprowadzkę oraz zmianę trybu życia nie udało mi się ich zrzucić. Ma to swoje plusy i minusy. Z jednej strony przestałam wyglądać jak wieszak na ubrania, twarz mi się zaokrągliła, a zmarszczki wygładziły. Z drugiej strony, niektóre ubrania zaczęły robić się przyciasne. Ostatni raz taką wagę notowałam w... 9 miesiącu trzeciej ciąży!
Z powodu wieku coraz trudniej będzie mi utrzymać pożądaną wagę, zatem czas pomyśleć o zimowych aktywnościach. Poprzednio założyłam, że będę biegać i jeździć na nartach, ćwiczyłam z hantlami i sprężyną. To jednak okazało się za mało.
Aktywność zimą
Poprzednia zima była prawie bezśnieżna, więc biegówki wyjęłam zaledwie kilka razy. Sporo chodziłam, jednak przez wiele dni padał deszcz lub wiały silne wiatry uniemożliwiające aktywność na świeżym powietrzu. Kilka razy wspólnie z Chudą poszłam na siłownię w Leśnym Kurorcie, jednak ćwiczenia na siłowni mają sens tylko w towarzystwie, a hotelowa siłownia niestety świeci pustkami.
Co mi zatem pozostaje?
Rower treningowy
Zdjęcie: https://www.hop-sport.pl/rowery-treningowe/
Długo zastanawiałam się nad urządzeniami, które mogą ułatwić mi utrzymanie formy zimą i uniemożliwią dalsze tycie. I choć przez lata twierdziłam, że nie rozumiem treningu na rowerze stacjonarnym, to w obecnej sytuacji wydaje mi się on najlepszym rozwiązaniem.
W ofercie sklepów sportowych jest sporo takich produktów. Najtańsze można znaleźć już od 200 złotych i ku mojemu zaskoczeniu mają wiele przydatnych funkcji. Droższe, te z wysokiej półki "przypominają statki kosmiczne" jak to stwierdziła Chuda i chyba w tym stwierdzeniu jest sporo racji. Niektóre rowery treningowe mają nie tylko wiele różnych funkcji to i wyglądają całkiem odlotowo. Jak na przykład ten:
https://www.hop-sport.pl/rowery-treningowe/
Waham się nad wyborem odpowiedniego urządzenia dla mnie. Nie potrzebuję modelu super wypasionego i skomputeryzowanego, ale nie chciałabym również kupić czegoś, co będzie stało i się kurzyło, jak stało się to z rowerkiem jednej z moich znajomych.
Przyjdzie mi zatem prosić moich czytelników o pomoc. Macie doświadczenia z takim sprzętem? Polecacie coś?
Tylko błagam, nie mówcie, że mam swojego treka w trenażer włożyć, bo na to w Domku pod Orzechem po prostu nie ma miejsca!
Zajrzyjcie na stronę: https://www.hop-sport.pl/rowery-treningowe/ i poradźcie, który model wybrać sobie w ramach 50 urodzin!

47 komentarzy:

  1. Moja babcia miała kiedys taki stacjonarny, fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że taki co najmniej magnetyczny. Ja polecam jednak trenażer plus Zwift :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zimą jak i latem powinniśmy prowadzić zdrowy tryb.Nie znam się na tych maszynach. Nigdy nie miałam do czynienia. Mnie służą spacery i długie wędrówki. Bez względu na porę roku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżdżenie na rowerze stacjonarnym zimą + dobra dynamiczna muzyka bardzo fajna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. mam orbitreka kettler i inne urządzenia ale jednak najlepiej ćwiczy mi się na siłowni, ja mam odwrotnie niż wszyscy , łatwiej chudnie mi się zimą niż latem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w tym roku uda mi się bardziej zdopingować do wizyt na siłowni.

      Usuń
  6. Proponuję skosztować morsowania - nie jest to sposób na "hartowanie" ale świetny wyrzut endorfin porównywalny z efektywnym treningiem. Sprawdzałem - warto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z morsowaniem sa dwa problemy- pierwszym jest susza- znalazłam sobie mały zbiornik wodny w pbliżu, ale wody w nim po kolana (nie mniej ubiegłej zimy udało mi się kilka razy w nim zamoczyć) drugim jest mróz- mój zbiornik zamarzł do dna) Śniegu zaś było niewiele, tyle żeby boso pobiecać przez chwilę.

      Usuń
  7. Chciałabym mieć orbitreka jednak nie mam go gdzie postawić więc na razie zakup tego urządzenia jest odwlekany w czasie.

    OdpowiedzUsuń
  8. mam rowerek treningowy w domu ale rzadko z niego korzystam :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mam niestety miejsca na takie sprzęty :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja wzięłabym ten mechaniczny, taniutki i zajmuje mało miejsca :) Chyba, że wymagasz od rowerka czegoś więcej, no to wtedy magnetyczny z programem treningowym, a co :) 50 urodziny ma się raz :) Możesz zaszaleć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja polecam steper-malutki, można go wszędzie zmieścić, a potrafi dać wycisk:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam rowerek stacjonarny i to jest bardzo dobre rozwiązanie - w wolnej chwili o każdej porze dnia i nocy mogę wskoczyć na jakieś 10km;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja mam w domuorbitrek i ostatnio wszystkie spory z nim zakopałam i wróciła do aktywności

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam rower stacjonarny, jakiś tani kupiłem, bo nie ma sensu ładować kasy w coś co... nie, nie powiem, że stoi bezużyteczne, lecz szczerze zmuszenie się do tego by na niego siąść to dla mnie spore wyzwanie. Co prawda kolor ścian pokoju to zieleń... lecz nie o takie kręcenie pośród zieleni mi chodzi 😉 Niemniej jednak prosisz o radę, więc moja jest taka, iż jeśli masz w domku trochę miejsca to spokojnie możesz kupić jakiś tańszy rowerek stacjonarny, niekoniecznie wyglądający jak jakiś Star Trek 🙂 Znając Ciebie to w miarę pogodne jesienno, zimowo, wiosenne dni i tak wybierzesz aktywność na świeżym powietrzu (spacerek), więc stacjonarny będzie na te paskudnie dni i nie musi więc kosztować tyle co używane Porsche 😉 Pozdrawiam cieplutko 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, wiesz tu w Izerach jednak częśto wieje i to tak bardzo konkretnie. Inaczej niż nad morzem.

      Usuń
  15. O tak rower stacjonarny to swietny wynalazek, ja jednak wole spedzac czas na swiezym powietrzu wiec mimo roznej pogody mam plan spacerowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też zamierzam ćwiczyć w domu. Trzymam za Ciebie i za siebie kciuki. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie przepadam za rowerami stacjonarnym i ale w domu owszem ćwiczę:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Aniu, pomysł z nieruchomym rowerem mam za dobry, szczególnie gdy zapewni się jakieś zajęcie na czas kręcenia, ponieważ odnoszę wrażenie, że potrzebny jest dłuższy wysiłek, a niekoniecznie silny. Kiedyś kręciłem na takim rowerze. Ważna jest wygoda siodełka, a hamulec raczej magnetyczny. W moim był mechaniczny, rolka dociskając do koła hałasowała i czasami się psuła, a z tych tysięcznych bajerów i informacji wystarczy czas kręcenia, który pokaże Ci stoper lub zegarek, więc nic nie jest potrzebne. Noo, może szybkościomierz, albo obrotomierz, a to dla sprawdzenia, czy lenistwo własne nie zaniża szybkości kręcenia.
    Faktycznie, rower z drugiego zdjęcia jako żywo przypomina statek kosmiczny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Mam potrzebę dodania czegoś to mojej aktywności zimowej.

      Usuń
  19. To zawsze jakieś rozwiązanie. Stoper, rowerek czy cos w tym stylu

    OdpowiedzUsuń
  20. Pomyśl, może warto zainwestować w urządzenie typu orbitrek. Jeśli będziesz ćwiczyć efekty będą lepsze niż na rowerze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Stepper, bieżnia, orbiterek.. A najlepiej siłownia. Sam rower coraz mniej będzie pozwalał na utrzymanie wagi. Życzę dobrego wyboru, bo w tym niestety nie pomogę.

    OdpowiedzUsuń
  22. Oo przyda mi się takie domowe cacko

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wiem, czy u mnie by się sprawdził taki sprzęt, jestem mało systematyczna i chyba tylko kurze bym z niego ścierała ;) wolę spacery z psami po lesie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tyle fajnych modeli rowerków jest na tej stronie, że naprawdę ciężko by mi było się zdecydować ;) Miałam kiedyś taki rowerek stacjonarny i często z niego korzystałam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Rowerki stacjonarne to genialna opcja! Ja myślę o bieżni stacjonarnej.
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie znam się na tych urządzeniach. Moim zdaniem dobre są wędrówki i odpowiednie odżywianie. I bardzo dużo optymizmu bez względu na pogodę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, Aleksandro, mnie nie wystarczyło spacerowanie i dieta- róznica w aktywnosci fizycznej między dwoma sezonami była zbyt wielka!)

      Usuń
  27. Kiedyś jeździłam na takim rowerku. Gdyby tylko były mniejsze znów bym sobie sprawila.

    OdpowiedzUsuń
  28. ja mam serie ćwiczeń i jeżdżę na stacjonarnym rowerku!

    OdpowiedzUsuń
  29. Taki rower to fajna sprawa, trzeba mieć tylko jeszcze miejsce, gdzie go postawić, a z tym już gorzej :(

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam w domu taki rower i chcę ponownie trenować.

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam w domu orbitrek jednak brakuje mi chęci do ćwiczeń na nim

    OdpowiedzUsuń
  32. Ciężko mi cokolwiek poradzić, w zasadzie nie znam się na takim sprzęcie, a moje doświadczenie jest marne :P

    OdpowiedzUsuń
  33. U mnie najlepiej sprawdzają się spacery, niestety nie mam żadnych urządzeń do ćwiczeń.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja kupiłam sobie bieżnię i... złamałam palec od stopy :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Akurat nie mam doświadczenia w tym temacie. Zimą wskakuję na matę i ćwiczę ;-)

    OdpowiedzUsuń