poniedziałek, 22 lutego 2021

Na izerskim wulkanie - Wygorzel

 

Śląska Fudżijama

Ostatnio media obiegły zdjęcia wybuchającej Etny, chyba najbardziej znanego europejskiego wulkanu. Widok góry wypluwającej szare dymy i rozgrzany do czerwoności kamień robi niesamowite wrażenie. Przy okazji takich erupcji zawsze myślę, że żyjemy w pięknym miejscu, gdzie nie ma czynnych wulkanów. To jednak nie oznacza, że w Polsce wulkanów brak. Wręcz przeciwnie! Jest ich mnóstwo, a ja mam w planach niektóre w tym roku odwiedzić.

Kraina Wygasłych Wulkanów

Czy w Polsce są wulkany? Oczywiście! Najbardziej znane znajdują się na Pogórzu Kaczawskim i tworzą Krainę Wygasłych Wulkanów, którą chcę odwiedzić razem z Małą M. i Gui. Bo , choć Gui jako dziecko odwiedziła dwa najbardziej znane kaczawskie wulkany, to niewiele z tamtych wycieczek pamięta. Któregoś roku zabrałam dzieci na widoczną z naszego Kufla Ostrzycę Proboszczowicką, czyli polską Fudżijamę. To była ekscytująca wycieczka, którą po prostu musimy powtórzyć. Drugim ciekawym miejscem, które też już odwiedzaliśmy są Organy Wielisławskie. Czeka na nas jednak całe mnóstwo atrakcji Geoparku Krainy Wygasłych Wulkanów.

Izerskie wulkany

Mała M. pod wulkanem 

Obok tych jakże ciekawych kaczawskich wulkanów, nasze izerskie wydają się ubogimi krewnymi, co jednak nie oznacza, że nie warto ich zobaczyć. Najciekawsze to m.in. Stożek Perkuna i Słupiec. 
Widok na Gryf oraz kapliczkę Leopolda i Anny 

 W ostatnich latach kilka dawnych stożków wulkanicznych Pogórza Izerskiego już odwiedzić, były to wzgórze z kapliczką Leopolda i Anny w Proszówce oraz Słupiec. Moje relacje i wrażenia oraz zdjęcia znajdziecie w postach:

Słupiec - wycieczka rowerowa

Mała M. u stóp Słupca

Poszukiwanie wiosny na Pogórzu Izerskim- Proszówka

Kopalnie bazaltu na Przedgórzu Rębiszowskim

Kilka miesięcy temu o kamieniołomach w okolicach Proszowej, Rębiszowa i Kłopotnicy zrobiło się głośno z powodu przywozu niemieckich śmieci. Teoretycznie rekultywacja terenów po kopalnianych przebiega prawidłowo, a składowane tam odpady są zgodne z polskimi normami, jednak mieszkańcy pobliskich wiosek są zaniepokojeni.

Nie o tym chciałam dziś pisać, a o jednym



wzgórzu, które odwiedziłam w czasie pierwszej w tym roku wycieczce rowerowej.

Wygorzel na Przedgórzu Rębiszowskim

Piękna słoneczna pogoda wygoniła mnie z domu. Wiedziałam, że po zimie nie mam co wierzyć w jakąś formę, więc nie zaplanowałam trasy rowerowej eskapady. Pojechałam po prostu „gdzieś”.


Zjechałam do wsi, skręciłam w prawo i jechałam przed siebie. Minęłam Przecznicę i pojechałam w kierunku Kłopotnicy.  Zatrzymałam się na chwilę przy ulubionej kapliczce, minęłam dom znajomych, a potem zamiast jednak jak zwykle skręcić w lewo do Grudzy, skręciłam w obiecująco wyglądającą drogę w prawo. Nim się obejrzałam dojechałam do... Kwieciszowic. Pokręciłam się po wiosce i skierowałam się w stronę Proszowej. Miałam w planie i po tej wsi się pokręcić, ale po prawej stronie, między drzewami mignęło mi wyrobisko nieczynnej kopalni bazaltu i piękna wstążka asfaltu. Trochę pobłądziłam, szukając wjazdu na tę boczną drogę do Kłopotnicy, wjeżdżając prawie komuś na podwórko. Ale już za drugim razem znalazłam odpowiednią drogę.
Las hobbitów 

Miałam nadzieję, że od strony tej drogi znajdę jakąś ścieżkę prowadzącą na szczyt górki Wygorzel (531 m.npm), najwyższego wzgórza na Przedgórzu Rębiszowskim (choć ponoć wg niektórych Wygorzel należy jeszcze do Gór Izerskich , a nie do Pogórza). Ścieżki nie było. Wjechałam więc w las, rower zostawiłam u podnóża i bez ścieżki wspięłam się te kilkadziesiąt metrów po niesamowitym północno-wschodnim zboczu. Wyobraźcie sobie spore obłe głazy, które wyglądają niczym porozrzucane przez jakieś olbrzymy w czasie walki. Niesamowitego pejzażu dopełniają bezlistne o tej porze drzewa oraz mchy. Przez chwilę czułam się niczym tolkienowscy hobbici (wzrost by się zgadzał). Stanęłam na szczycie i... góra się skończyła. Dosłownie! Pode mną ziała wielka dziura wypełniona lodem! Niesamowity widok.

Na szczycie Izerskiego wulkanu 

Latem wypełniona wodą niecka cieszy się sporą popularnością miejscowych, jednak teraz wszędzie było cicho i pusto. Przed chwilę zastanawiałam się, czy objechać górę dookoła i dotrzeć do kamieniołomu, ale pomyślałam, ze zostawię to sobie na inną wycieczkę, bo teraz słońce zaczynało się już przechylać w stronę, a ja miałam na sobie lekki strój rowerowy. W południe temperatura podskoczyła do prawie 20 stopni, jednak w popołudniowym cieniu szybko robiło się chłodno, wszak nadal mamy luty.

Nieczynny kamieniołom w Rębiszowie 

Rowerem przejechałam jakieś 25 km, nie był to zatem żaden wyczyn, jednak po kilkumiesięcznej przerwie taki dystans był w sam raz.


19 komentarzy:

  1. oj trasa 25 kilometrów na rowerze to całkiem niezła kondycja. Ciekawa anzwa miejscowości : "Kłopotnica"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, dla mnie, do niedawna pokonującej po 300 km na raz, te 25 to tyle co nic. A Kłopotnica jako nazwa też mnie bawi.

      Usuń
    2. Nie wiem Aniu, jak Ty to robiłaś, trzysta kilometrów rowerem na raz to mega wyczyn, mnie nuży taka długa jazda samochodem, a przecież wygodnie siedzę. Podziwiam. :)

      Usuń
  2. Góry Izerskie są dla mnie nadal tajemnicą, może uda mi się tam dotrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam kiedyś w górach izerskich, nie pamiętam kiedy, ale byłam. Można by je odwiedzić ponownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto odświeżyć wspomnienia i przyjechać do nas.

      Usuń
  4. Obcowanie z naturą jest bardzo cenne, a piękna pogoda dodatkowo temu sprzyja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kompletnie nie miałam pojęcia, że u nas też można spotkać takie piękne miejsca. Wow! Ciekawe, czy są u mnie na Śląsku...muszę poczytać.
    Pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze święte Śląskie miejsce - Góra św. Anny jest wulkanem.

      Usuń
  6. Lubię Góry Izerskie, ale bardzo dawno nie byłam.
    Ciekawe informacje, dzięki.
    W mojej rodzinnej wsi był ogromny kamieniołom, gdzie pozyskiwano powulkaniczne skały, kruszono i wykorzystywano pod nasypy kolejowe.
    Dzięki za wycieczkę.
    Irena - Hooltaye w podróży

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, tak: 25 kilometrów to akurat dobry dystans dla Krzyśka w szczytowej formie :-)
    Kamieniołom robi wrażenie. Podobne urwanie się drogi i góry przeżyłem na Wilkołaku, górze przerżniętej na pół i wywiezionej.
    Importować śmieci dla pieniędzy?? Okropne. Wespazjan jednak nie miał racji: pieniądze czasami śmierdzą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Etna zawsze działała na moją wyobraźnię, wiele lat marzyłam, aby ją odwiedzić, udało się w końcu, niezwykłe wrażenia, kiedy spacerowałam po jej kraterach. Aktywna i dzika.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ tam pięknie! Cudowne widoki - nic, tylko się nimi zachwycać! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. czy są ciekawe miejsca w Twojej okolicy, których jeszcze nie odwiedziłaś ;-) czy może teraz nie jesteś już niczym zaskoczona tylko napawasz się pięknem ;-) ?

    OdpowiedzUsuń
  11. A to ciekawostki! Muszę o tych wulkanach opowiedzieć dziś rodzinie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Polska skrywa na prawdę wiele tajemnic. Przyroda oferuje wiele atrakcji.

    OdpowiedzUsuń