środa, 29 czerwca 2022

Szukając ochłody w czerwcowe upały

 


Czerwiec zaskoczył upałami. Zamiast długich eskapad po górach ograniczyłam się do wędrówek nad potok i gdy w końcu zdecydowałam się wybrać na rowerową wycieczkę, szybko ją nad potokiem skończyłam. Ale po kolei...

Kolarstwo ziołowe, czyli gdzie kwitną chabry?


Lato wybuchło z taką ekspresją, ze trudno się pozbierać w upale. Długo zbierałam się, by pojechać na pola nazbierać chabrowych płatków. Wizja skwaru na odkrytych przestrzeniach po prostu mnie paraliżowała. W końcu się jednak przemogłam, wyjęłam Zieleninkę i zaopatrzona w duża ilość wody zjechałam w doliny. 


Zaplanowałam dojechać do Mlądza, gdzie w ubiegłym roku odkryłam pobocze polnej drogi pełne bławatków oraz zagubioną różę pomarszczoną (jedyną w okolicy). Drogę pokonałam szybko, bo prowadziła ciągle w dól i pęd powietrza pozwalał zapomnieć o upale. Potem jednak było już tylko gorzej. Zebrałam płatki róży, a potem rzuciłam rowerem na skraju drogi i w pełnym słońcu zabrałam się za mozolne zrywanie drobnych płatków bławatka. Dobrze, że kwiatów było dużo, więc stosunkowo szybko uporałam się ze zbiorem. Teraz pozostało mi tylko zaplanować resztę wycieczki. Wiedziałam, że ma być woda.


Nad szumiącym potokiem


Jeszcze w domu zastanawiałam się, czy nie pojechać do Nowego Mesta nad jezioro, ale im było goręcej, tym pomysł wydawał mi się głupszy... Potem widziała się chlapiąca pod Leśnym wodospadem na Kwisie... ale znów widziałam bijący żarem asfalt i wzmożony ruch samochodów spowodowany objazdem do Szklarskiej Poręby... I tak... pozostała mi szemrząca sobie Mrożynka, zwłaszcza, że cały czas jechała wzdłuż jej brzegów...

Pojechałam więc do Przecznicy, a wizja chłodu dodawała mi sił. Wkulałam się na Dwa Mosty, spojrzałam w dól ku rzeczce.... Poszukałam miejsca zacisznego, ukrytego w półcieniu, z wygodnym miejscem do kąpieli. Trochę to trwało, ale gdy już znalazłam swoją mikropolankę, wiedziałam, ze spędzę tu kilka cudownych godzin.

Wykąpałam się, położyłam na kocu. Przysnęłam zmęczona upałem. Potem zjadłam ciastka, napiłam się wody. I choć bardzo mi się nie chciało, ruszyłam do domu. Wybrałam trasę najkrótszą, przez stary Radoszków i choć chwilami droga była pozarastana i trudno było się rowerem przedrzeć przez chaszcze, jakoś dałam radę tylko raz zsiadając i prowadząc rower.


Ach w te u palne czerwcowe dni chłodna woda w izerskich potokach jest dla mnie zbawieniem.

Zajrzyj też do innych postów o izerskich potokach:  Izerskie strugi




19 komentarzy:

  1. Sama bym do takiego potoku w te upały weszła, ale jak na złość brak jakiegokolwiek w pobliżu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka woda przy obecnych upałach to niemal wybawienie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, woda w górskim potoku sprawia ulgę w te upalne dni. Chociaż i w nich coraz mniej wody. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Kontakt z wodą w upalne dni jest nieoceniony.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pożytecznie i przyjemnie. A z bławatków herbatka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, herbatka. W tym roku bez kwiaronety. Bo choć smak ma obłędny, to na 2l napoju potrzeba przynajmniej 250 ml płatków.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Kwiatoneta to lekko alkoholizowana lemoniada na płatkach kwiatów.

      Usuń
  7. W ten upał niestety unikam jazdy na rowerze. Tobie udało się znaleźć cudowne widoki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też staram się miej wtedy jeździć po otwartym terenie, dlatego zdecydowałam się spędzić większość dnia w cieniu lasu.

      Usuń
  8. Na moim osiedlu jest bardzo fajny zacieniony park z huśtawkami. Przyznam szczerze, że nawet przy upałach, jak tak dłużej się posiedzi... trzeba coś ubrać na plecki, bo chłodzi. ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy 35 stopniach w cieniu nawet park nie daje rady. Musi być woda.

      Usuń
  9. No tak, musiałaś się wytaplać, bo by nie było 🤣

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię upały, słońce. Ochłodę można znaleźć zawsze. Najlepsza jest naturalna , jak Twoja, na łonie przyrody.

    OdpowiedzUsuń