piątek, 11 listopada 2022

Szalony śląski weekend


Powiedzieć, że miałam udany weekend, to nic nie powiedzieć. Jak wiadomo , teraz wyjazd na kilka dni zdarza mi się rzadko, tym bardziej każdą okazję do wyjazdu wykorzystuję, jak się da. Ale... nawet nie przypuszczałam, że planowana od kilku miesięcy wizyta u bliskich w Radlinie będzie obfitowała w tyle atrakcji.

Rodzina, ach rodzina...


Pretekstem do wyjazdu była osiemnastka mojej siostrzenicy. Szczerze mówiąc, aż trudno uwierzyć, że ta mała Andzia jest już dorosłą kobietą! Podróż zaplanowałam w sposób nieco karkołomny, bo tylko z jedną przesiadką we Wrocławiu, ale znając punktualność polskich pociągów miałam kilkę szanse, by zdazyć na przesiadkę. A jednak! Dzięki awarii jednego z wagonów pociąg do Rybnika stał sobie spokojnie na peronie, gdy ja wysiadłam ze swojego też spóźnionego składu! I tak zaledwie w nieco ponad 5 godzin przebyłam trasę na Górny Śląsk. Na dworcu czekała już na mnie kuzynka, choć ja próbowałam przekonać bliskich, ze umiem korzystać z komunikacji miejskiej i sobie przyjadę autobusem. Zapomnij! Rodzina, to rodzina! Nawet nie chcieli słyszeć o takim rozwiązaniu. Wczesne popołudnie spędziłam na nostalgicznym spacerze po rodzinnym Radlinie. 


Zajrzałam przez płot na podwórko, na którym się wychowałam, odwiedziłam siostrę w jej kwiaciarni, przeszłam się ulubionymi uliczkami. Wieczorem u kuzynki posiedziałyśmy przy winie i rozmowach o książkach. Wtedy też potwierdziłyśmy, że pomysł mojej siostrzenicy, co do niedzielnego wyjazdu wart jest przedyskutowania.

W sobotę odwiedziłam naszych zmarłych, a po południu spotkałam się z najbliższymi na uroczystej urodzinowej kolacji. To był cudownie spędzony czas.

Targi Książki w Katowicach


Nasza świeżo upieczona dorosła Andzia wpadła na pomysł, by niedzielę spędzić w Katowicach, gdzie odbywały się właśnie dwie ciekawe imprezy: Targi Książki oraz Targi Rzeczy Ładnych. I tak wsiadłyśmy rano w pociąg i do stolicy województwa dojechałyśmy. 


Mogłam zobaczyć, jak zmieniły się Katowice przez te lata, gdy ich nie widziałam. Spacerkiem dotarłyśmy do Międzynarodowego Centrum Kongresowego, gdzie miały miejsce obie imprezy. Targi Książki w Katowicach może nie są tak znane i oblegane jak te w Krakowie, ale kilku znanych i lubianych pisarzy można było spotkać. Największe zainteresowanie wzbudzało spotkanie z Adamem Wajrakiem i Nelą podróżniczką . 


Można też było spotkać profesora Bralczyka . Oblegane były stoiska z literaturą dla dzieci. Sporą grupą pisarzy, który przyjechali na targi byli samowydawcy. Mnie udało się wypatrzeć Beatę Majewską vel Augustę Docher, która pamiętam jeszcze z czasów jej debiutu. Założyłam jednak zakup tylko jednej książki, bo nie zamierzałam dźwigać ciężkiego plecaka. I przyznaję, ze było to trudne, a moje dziewczyny żałowały, że nie zabrały ze sobą walizek, jak zrobiły to obeznane z targami bookstagramerki. A jaką książkę kupiłam? Otóż uzupełniłam serię z Uniwersum Dwuświata o trzeci ostatni tom: "Sploty przeznaczenia" . Mam więc już całą trylogię, a w trzecim tomie jest autograf autora, Pawła Kopijera. 

Zaopatrzone w książki przeszłyśmy się jeszcze alejkami targów rękodzielniczych, gdzie kupiłam... 5 różnych ciemnych piw rzemieślniczych z Browaru Opolskiego. Było potem trochę śmiechu w pociągu, że na targach książki kupiłam cała sagę rodu piwowarów. Piwa były prezentem dla brata, u którego spędziłam niedzielny wieczór i noc.


A w poniedziałek brat zawiózł mnie do Jastrzębia Zdroju, gdzie umówiłam się ze znajomą instagramerką. I znów okazało się, że Internet zbliża ludzi, bo spędziłyśmy na rozmowie sporo czasu i pożegnałyśmy się jak dobre znajome.

Do domu wróciłam w poniedziałkowy wieczór.

19 komentarzy:

  1. Fajnie tak czasem gdzieś wyjechać :) Zazdroszczę bycia na targach, ja nie dałam rady w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja pierwszy raz byłam na targach książki! Dotychczas jedynie turystyczne odwiedzałam.

      Usuń
  2. W Katowicach byłyśmy już lata temu. Miasto od tamtego czasu na pewno też już się zmieniło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajnie, że udało Wam się też dotrzeć do Katowic.

    OdpowiedzUsuń
  4. Udany weekend, życzę takich więcej!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nam może w kolejnym roku uda dotrzeć się do Katowic.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wypad! Przyznam, że dawno nigdzie nie byłam, ale bardzo chętnie bym nadrobiła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam wypady szybkie i te planowane. Zmieniają sposób patrzenia na świat. Wspaniale, że Twój wyjazd był tak urozmaicony.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super weekend. Na pewno warto czasem ponieść się spontanicznym pomysłom.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję udanego wyjazdu. To miłe odwiedzić dawno nie widziane miejsca i spotkać bliskich. Oby więcej było takich okazji w jesiennej szarudze codzienności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, choć pozostał niedosyt, bo jednak krótko byłam i nie odwiedziłam wszystkich, których bym chciała.

      Usuń
  10. Saga rodu piwowarów w... płynie. :-) Dobry zakup!
    Widziałaś podwórze ze swojego dzieciństwa? Kilka lat temu też przeżyłem taki powrót – do ulicy w Lublinie z mojego dzieciństwa i wczesnej młodości. Nostalgiczne są takie powroty. Widać czas już miniony.
    Krzysztof G.

    OdpowiedzUsuń