poniedziałek, 19 stycznia 2015

Brace yourself, sesja is coming.



Zbliża się sesja, więc każde zajęcie jest lepsze od nauki. Wreszcie mam porządną motywację do napisania tego posta, którego duszę w sobie już od października. Jego tematem są studia. Nie byle jakie studia, bo na Politechnice Wrocławskiej, z perspektywy studentki pierwszego roku na wydziale Budownictwa Lądowego i Wodnego. Brzmi dumnie i jakby nie patrzeć, jestem dumna z tego tytułu. Nieźle się napociłam, żeby napisać dość dobrze maturę, a czekając na wyniki rekrutacji wyrywałam włosy z głowy i obgryzałam paznokcie. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to dopiero początek…


Poniedziałek: 6:30 pobudka, 7:30 początek zajęć. 40 min rowerkiem i jestem na uczelni. Poniedziałek jest dniem rysunkowym z przerwą na wykład z fizyki. Po za nim mam rysunek techniczny – ćwiczenia i projekt oraz ćwiczenia z geometrii wykreślnej, pieszczotliwie nazywanej przez studentów „kreskami”. Nie dajcie się jednak zwieść temu zdrobnieniu. O ile na początku semestru „kreski” polegają na rysowaniu ślicznych sześcianików i innych uroczych bryłek foremnych, o tyle później robi się dość paskudnie, gdy przychodzi nam wykreślić dach domu z wrednymi sąsiadami, czy nasypy i wykopy pod kładką nad rowami. Co by do rowów nie wpaść.
Wtorek: Studenci pierwszego roku budownictwa mogą odetchnąć. Wtorki są wolne. Chwila na oddech, bo długimi krokami (długość kroku policzymy ze wzoru: 
,
 gdzie x, y i z to kolejne współrzędne początku (A) i końca (B) kroku) zbliża się….
Matematyczna środa: od 7:45 (planowo od 8:15, ale pewnej profesor godziny w planie nie obowiązują; profesor nasz pan!) kolejno: algebra z geometrią analityczną – wykład, analiza matematyczna – ćwiczenia i zaraz potem wykład. Macierze, różniczki, całeczki i pochodne calutki dzień!  potem człowiek nawet na zwykłe zdanie patrzy inaczej dx
Czwartek: Zaczynamy od środowiska naturalnego człowieka. Warto przynieść popcorn, bo może nam się trafić wykład z seansem filmu z NASA albo BBC. Warunki lepsze niż w niejednym kinie. Potem przechodzimy do laboratorium, żeby na chemii materiałów budowlanych miareczkować wodę w celu zbadania, czy nadaję się na wodę zarobową do betonu. Potem jest TI. To tam się nauczyłam pisać w Wordzie takie ładne wzorki jak wyżej i pisać program obliczający maksymalne ugięcie kładki.
Piątek: legenda głosi, że o 7:30 jest wykład z chemii. Byłam na nim dwa razy. Potem wykład z kresek, kreseczek, kresuniek. Ćwiczenia z algebry, gdzie tłumaczymy notatki z wykładów na polski. I do weekendu dobrnęliśmy tak:




Przez cały semestr robiłam dużo zdjęć z myślą o tym poście:
Kreski

Rysunek techniczny - ćwiczenia


Rysunek techniczny - projekt
Środowisko naturalne człowieka

Fragment ściant studenta PWr . Tu: pochodne i trygonometria.
"Stosunek prędkości kątowej wskazówki godzinowej do prędkości kątowej wskazówki minutowej..."
Ta radość, gdy pojawia się nadzieja na zaliczenie fizyki....
Laboratorium budowlane

Laboratorium chemiczne

Dla rowerowych czytelników: mamy na kampusie rowerownie otwieraną na magnetyczną legitymację :D
Żegnam się, wracam do projektowania domu, liczenia całek, macierzy i stopni niemieckich, wykreślania rzutów cechowanych (jednocześnie). Do wszystkich studentów mówię- popularne w Internetach- Brace yourself i pozdrawiam serdecznie z pola bitwy,
Studentka pierwszego roku na wydziale Budownictwa Lądowego i Wodnego - Guitarowa.
Pole bitwy

PS: Pamiętajcie o konkursie. Zaliczenie jest Twoją definicją szczęścia? Napisz nam o tym!





14 komentarzy:

  1. Nasz sąsiad też walczy z "kreskami" tylko na Politechnice Śląskiej i projektem dachu. Trzymam kciuki:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, Gui... studiujesz na tym samym wydziale, co ja... ekhm... 30 lat temu ;)) Tylko wtedy w nazwie wydziału nie było "wodnego".
    Laboratorium budowlane też inaczej wyglądało, a mieściło się w piwnicy.
    O rowerowni nikt nawet nie marzył...
    Kreski pamiętam do dziś, prawie stały się moim Waterloo ;-) No i koszmar analizy matematycznej z prof. Jaskiem... egzaminy u niego to był pogrom.
    Macie geodezję? Ciekawe, z kim... ;)
    Powodzenia zatem i gładkiego zaliczenia pierwszej sesji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Geodezji jeszcze nie mamy.
      Dzięki!

      Usuń
    2. Geodezję mieliśmy na pierwszym roku, była super! A ciekawam, czy macie praktyki geodezyjne po 1. roku? też były super ;)
      Zdaje się, że nieco inaczej wyglądają teraz te studia. Naprawdę jest dzień rysunkowy i matematyczny i wolny wtorek?
      Ech, wspominam sobie... Cudne czasy ;)

      Usuń
    3. No środę i poniedziałek sobie tak ponazywałam, bo pasuje ;) A wtorki są wolne. Ale wiele uczelni ma tak, że jeden dzień jest wolny, albo jest wtedy tylko wf.
      Co do geodezji to szczerze mówiąc, nie orientuję się jakoś szczególnie w rozkładzie studiów. Chwilowo skupiam się na tym, żeby zaliczyć pierwszy semestr ;)

      Usuń
    4. Na pewno zaliczysz ;-)) Powodzenia jeszcze raz!

      Usuń
  3. Jak ja bym chciała się cofnąć do czasu studiów! Piękny okres!

    OdpowiedzUsuń
  4. Na moją też nie. Właśnie wyszłam z kolokwium. Policzyć macierz? Nie ma problemu. Liczby zespolone? Ujdzie. Policzyć równanie macierzowe w zbiorze liczb zespolonych? No way!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje. To nie lada wyczyn z punktu mojego widzenia, czyli osoby o bardzo humanistycznych preferencjach.

    OdpowiedzUsuń
  6. ta ja chyba bardzo stara jestem; miałam całki i różniczki w ostatniej klasie liceum o profilu ogólnym. gratulacje :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że czytałam ten wpis tuż po premierze, ale nie byłam w stanie wydusić słowa. W sumie to nadal nie mogę, ale chcę Tobie, Gui, napisać: szacun, dziewczyno! Może obliczenia tak nie przerażają (chociaż robią wrażenie), tak z rysunku technicznego zawsze noga byłam i pewnie tak już zostanie. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :D Powoli wojna dobiega końca, prawdopodobnie naskrobię coś na ten temat

      Usuń