piątek, 7 sierpnia 2015

Co wyrosło w moim ogrodzie?- zupa ogrodniczki.

Zaglądam na swoją działeczkę.Roślinki jak były, tak są.Niektóre,bo niektórych nie widać zza zasłony z chwastów. Taka cebulka schowała się między koprem i innym zielem.W ogórkach ogórecznik, w marchewce szpinak nowozelandzki. Dziki ten mój ogródek.Trzeba wiedzieć, gdzie czego szukać.




Ale jak się już znajdzie... to można zupę ugotować. Zupę ogrodniczki. Tę nazwę usłyszałam kiedyś od koleżanki i bardzo mi przypadła do gustu. 
Trzeba więc zebrać to,co jednak w ogródku urosło i robimy zupę.
Przepis na zupę ogrodniczki:
2 litry rosołu (mój był z kury-takiej prawdziwej,co biegała jeszcze niedawno po zagrodzie)
umyte i wyczyszczone warzywa:
ziemniaki,buraczki wraz z liśćmi,kalarepa z liśćmi,marchewka,fasolka,groszek,pomidory
gałązki lubczyku,selera i pora
sól
Proporcje są tu mało istotne,gdyż do garnka wrzucamy to,co mamy. Ważniejsza jest kolejność wrzucania warzyw,gdyż mają różny czas gotowania. Zaczynamy więc od kalarepy i buraczków,po 10 minutach dodajemy fasolkę i groszek(mój był już "starszawy" (młody można gotować tyle co marchewkę i ziemniaki) następne 10 minut i marchewka,po niej ziemniaki i pomidory. Na koniec posiekana zielenina. Gotujemy do miękkości warzyw,czyli jakieś pół godziny.Dosalamy do smaku i tyle.Można podawać na talerze. 
Zauważyliście, że nie ma pietruszki? NIE UROSŁA, z resztą nie tylko mnie. Rozmawiając z doświadczonymi działkowcami , odnoszę wrażenie, że marchew i pietruszka po prostu w tym roku się zbuntowała. Z ogórkami też trzeba było mieć szczęście. Za to pomidory rodzą aż miło.
Na fasolkę też nie narzekam-objadamy się nią na całego.
A jeśli chodzi o pomidory,to jemy je w każdej postaci.Była już pomidorowa zupa i jajko na pomidorach,pomidory na kanapkach i w sałatce. Ostatnio był pomidorowy koktajl ze szpinakiem.


7 komentarzy:

  1. Nie, nie czytam, wcale nie czytam, bo od kolacji minęło już sześć godzin, muszę dbać o wagę i za bardzo lubię warzywne dania:)
    Anno, skoro masz tyle pomidorów, to może zrobić ketchup? Nie mam przepisu, nie umiem robić, ale moja mama robiła wspaniałe ketchupy ze swoich pomidorów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzucając przepis,miałam wyrzuty sumienia, bo pomyślałam, że zapewne będziesz znów po nocy czytał,Krzysztofie ;) Z pomidorów robię przecier na zimę- do keczupu nie mam cierpliwości ( na gazie się przypala, potrzebny byłby prawdziwy piec z blachą)

      Usuń
    2. Anno, bardzo mnie ujęłaś swoimi wyrzutami sumienia. Dziękuję za nie stukrotnie -:)

      Usuń
  2. Pysznie i zdrowo... Fajnie jest wiedzieć co się je... Własne warzywka, to nie lada gratka... Pozdrawiam i zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego uparcie ten ogródek uprawiam.

      Usuń
  3. Ja się cieszę, że pomidorów jest tak dużo. Jeszcze chwila a z paprykowych będę robić pyszny przecier. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ją też się cieszę. Pierwsze słoiczka już są w piwnicy.

      Usuń