wtorek, 21 listopada 2017

MTB Tour of Bagatela, czyli leśny debiut Chudej

Ze względu na specyfikę mojej pracy - grafik ustalany na miesiąc do przodu - wolny czas z Krzysiem planować musimy z dużym wyprzedzeniem. Ze względu na imprezę rowerową organizowaną przez OTR Interkol - klub, do którego należy Krzyś - poprosiłam o wolny weekend 18-19 listopada, by towarzyszyć swojemu chłopakowi. Początkowo miałam zamiar raczej wystąpić tylko w roli fotografa i obserwatora, jak to miało miejsce przy poprzednich wyścigach, ale po namyśle uznałam, że może warto byłoby w końcu wystartować w terenie...


W sobotę po przygodach z samochodem udało mi się dotrzeć do Krotoszyna. Tego dnia nie mieliśmy zbyt ambitnych planów - zakupy w Kaliszu, krótki spacer po mieście, wizytę w Katedrze św. Mikołaja Biskupa, która wprawiła mnie w absolutny zachwyt - z zewnątrz niepozorna, we wnętrzu skrywa wspaniałe zabytki - witraże ołtarze- główny i boczny, ambonę... Później jeszcze basen i do spania, bo czekała nas dość wczesna pobudka - żadnego spania do południa. 

Trasa wyścigu nie była długa, a według zapewnień Krzysia, niezbyt trudna. Niedzielnym rankiem zjawiliśmy się więc w lesie przy pałacu Bagatela pod Ostrowem Wielkopolskim. Z pewną dozą zaskoczenia zostałam przez organizatorów wpisana na listę startową, przygotowaliśmy się do startu i wyruszyliśmy z pozostałymi zawodnikami na pierwszą, zapoznawczą rundę. Trasa zawodów liczyła cztery okrążenia po 4 km. Specjalnie trudno nie było - wprawdzie zaliczyłam glebę (albo piach), ale tylko na pierwszym kółku, gdy jechaliśmy całą grupą zapoznać się z trasą (którą większość jednak dobrze znała). Na piaszczystym zjeździe nie miałam możliwości zjechania na bok na liście i nie udało mi się zapanować nad rowerem, który tańczył w sypkim piasku. Cztery okrążenia wyścigu udało mi się jednak przejechać "na czysto".  
Uczestnicy MTB Tour of Bagatela

Trasa istotnie nie była specjalnie trudna, nie licząc wspomnianego wyżej zjazdu. W pozostałej części wiodła leśnymi drogami i ścieżkami, kilkukrotnie następowały parometrowe wzniesienia, które jednak nie stwarzały trudności. Mimo nienajlepszej ostatnio pogody błota było niewiele - obyło się bez dodatkowych piegów na twarzy. Sama pogoda tego dnia także dopisała - nie padało.Było wprawdzie chłodno i wietrznie, ale chłód przestawał doskwierać już po pierwszych kilometrach, a wiatr był w lesie właściwie nieodczuwalny. 
Udało mi się ukończyć wyścig na 36 miejscu na 47 startujących, co uważam za sukces - nie dojechałam ostatnia! Ba! na trasie udało mi się nawet kogoś wyprzedzić! Jak się okazało byłam jedyną kobietą biorącą udział w tej imprezie, zostałam więc nagrodzona pucharem za pierwsze miejsce w kategorii kobiet. ;)
Na podium w towarzystwie prezesa OTR Interkol Grzegorza Bogdajewicza
oraz przedstawiciela senatora Łukasza Mikołajczyka,
który objął imprezę swoim patronatem. 

To był zdecydowanie udany debiut, ale raczej nie przesiądę się na stałe na MTB - mam świadomość braków w technice jazdy po lesie - Bagatela obeszła się ze mną łaskawie, bo nie jest trudna, ale na bardziej technicznej trasie mogłoby być mniej kolorowo. 

2 komentarze:

Agnieszka Mycoffeetime pisze...

Gratuluję zatem!
pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

Krzysztof Gdula pisze...

Byłaś szybsza od kilkunastu mężczyzn. Gratuluję :-)