czwartek, 12 września 2019

Borówki, jagody i dalekie widoki z Kamienicy

Patrząc w dal...
Kamienica zaprzątała moją głowę już od początku lata. Najpierw liczyłam, że przyjedzie moja siostra i wdrożymy w życie nasz sekretny plan, potem zbierałam owoce i zioła. Wreszcie, gdy nadszedł czas borówek, wiedziałam , że trzeba odwiedzić tę piękną górę. 

Droga na Kamienicę

Pogoda zapowiadała się przyjemnie jesienna, z lekko zamglonym horyzontem, ale stosunkowo wysoką temperaturą i bez wiatru. Spakowałam swoje małe wiaderka do zbioru owoców leśnych i wsiadłam na rower. Tym razem nie zabrałam ze sobą Gringo, nie chcąc narażać go na bieganie po asfalcie.
Panorama Pogórza Izerskiego z Kamienicy
 Szybko pokonałam trasę z Domku pod Orzechem do Czterech Dróg ( o ile można szybko wjechać pod górę o nachyleniu kilkunastu procent). Na rozdrożu pod Kowalówką pracował ciężki sprzęt leśny. To tu pierwszy raz pomyślałam, że dobrze zrobiłam zostawiając mojego kundelka w domu. Rowerem podjechałam do podnóża Kamienicy. Od tego momentu trzeba go było pchać. Z tego tez powodu został w połowie drogi oparty o drzewo, a ja wspięłam się na szczyt.
Stanęłam twarzą w stronę polany szczytowej pokrytej jagodziskami i...


NIE JESTEM SAMA NA KAMIENICY!!!! 


Na szczytowej polanie
Pierwszy raz zdarzyło mi się, że w tej części Gór Izerskich, w tej dzikiej głuszy, gdzie nie ma szlaków turystycznych i tylko wtajemniczeni znają sekretną ścieżkę zobaczyłam człowieka. Przez moment patrzyliśmy na siebie równie zaskoczeni, a potem każde zajęło się tym, co na Kamienicy robi się najlepiej: kontemplowaniem widoku. 

Dalekie obserwacje

Ilekroć siedzę na głazach pod wysokim niebem i patrzę w dal, próbuje ogarnąć miejsca, które majaczą na horyzoncie. Z tymi bliższymi nie mam problemów, znam je doskonale z licznych wycieczek rowerowych, ale hen na tle błękitu? Jak daleko jest to ledwo majaczących konturów, zlewających się z chmurami? 
Goerlitz, Zgorzelec, Boxberg
Zdaję sobie sprawę, że przy korzystnych warunkach atmosferycznych można dojrzeć obiekty odległe o prawie 100 km. Z dzieciństwa pamiętam, jak tato polował na widok Tatr z różnych miejsc w Beskidach.
Nie zabrałam ze sobą mapy, bo w sumie i po co, skoro tę drogę znam na pamięć, nie mogłam więc na gorąco swoich przypuszczeń i domniemań sprawdzić. Zrobiłam kilka zdjęć na różnym zoomie, mając nadzieję, że przynajmniej część będzie na tyle wyraźna, by dopasować miejsca do mapy.
Gryfów i Zamek Gryf
Grodziec?
W domu udało mi się wyostrzyć w programie kilka fotek na tyle, by wrzucić je na forum Gór Izerskich z pytaniem, czy dobrze rozpoznałam miejsca. Nie zawiodłam się na forumowiczach. Po chwili już wiedziałam, że w lewej części panoramy majaczy Goerlitz i Zgorzelec, a hen na horyzoncie widać... elektrownię Boxberg, odległa od Kamienicy o 85 km. To ta sama, której obłoki pary widać wieczorami z Kufla ( a mnie przez długi czas wydawało się, że to kominy Turowa, które są jednak bardziej na zachód i widać je czasami w obniżeniu za Sępią Górą)

Środek widoku zajmują wioski Pogórza oraz Zamek Gryf i Gryfów, przy czym z tej perspektywy wzgórze zamkowe wcale nie wyróznia sie i gdyby nie widoczne na szczycie ruiny zamku, można by go zupełnie nie zauważyć. 
Wschodnia część panoramy opanowana jest przez Krainę Wygasłych Wulkanów. Widać Góry Kaczawskie wraz Pogórzem, Ostrzycę i Grodziec. 

Na torfowisku wysokim

Borówka brusznica
Na Kamienicy mogłaby siedzieć godzinami, jednak tym razem nie miałam tyle czasu, bo przecież zaplanowałam zbieranie czerwonych borówek. Zeszłam więc do mojego jednośladu i wróciłam do Czterech Dróg. To tam, w stromę Kowalówki rozciąga się torfowisko wysokie z licznymi krzaczkami borówki brusznicy oraz borówki jagody. W odróżnieniu od ubiegłego roku, gdy torfowisko było całkiem suche, tym razem gdzieniegdzie było wilgotno, a rosnąca tu wełnianka wyglądała całkiem zdrowo. Zebrałam dwa litry borówek, wsiadłam na rower i zjechałam karkołomnym, wyboistym zjazdem na górny asfalt. Wybrałam ten wariant, gdyż jest szybszy niż trasa przez Płokę, którą zazwyczaj wracam z Kamienicy, a ponadto przyznam w sekrecie, że miałam ochotę na chwilę tego szaleńczego pędu i wysokiej adrenaliny, jaką daje ów zjazd. 
A na sam koniec znalazłam jeszcze kilka ślicznych prawdziwków. 
To była owocna wycieczka! 
A z borówek powstał dżem borówkowy do mięsa :)
Inne moje wejścia na Kaminicę:



23 komentarze:

  1. Przyjemna ta wyprawa, czasem myślę że miło mieszkać w takiej małej miejscowości 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach jak ja bym chciała tak jak Ty wsiąść na rower i jechać przed siebie! Bardzo za tym tęsknie. Tu gdzie mieszkam trzeba bardzo długo jechać z rowerem w bagażniku, żeby na rower usiąść. To prawdziwe szczęście mieszkać w takim cudownym zakątku. Chyba nigdy nie widziałam czerwonych borówek, bo to chyba nie żurawina, prawda? Jeszcze grzyby znalazłaś, piękna wycieczka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żurawina wygląda podobnie, ale potrzebuje więcej wody. Często borówka brusznica i żurawina rosną obok siebie. Borówka jest bardziej kwaskowa.

      Usuń
  3. W takich miejscach nabieram powietrza i dystansu do wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Spotkałaś jagodziarza/grzybiarza, czy innego turystę? Człowieka tam spotkać to faktycznie rzadkość, ale z tego, co zauważyłem, to prędzej do południa niż powiedzmy w okolicach 16-17.00. Wrzesień potrafi zaskoczyć dobrą widocznością - jeszcze trochę ciepło, ale powietrze już schłodzone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po południu to faktycznie już nikogo nie uświadczysz, bo i drwale jadą do domów. To był chyba turysta, ale miejscowy, ktoś kto nie był tu pierwszy raz.

      Usuń
  5. Ale pieknie! Jest miejsce na wszystko i relaks i kontakt z natura ❤️😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham góry! Z chęcią bym się wybrała na taką wędrówkę, ale jak, skoro mieszkam nad morzem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam kilka ciekawych nadmorskich tras, które potrafią dać w kość, np. wolińskie klify.

      Usuń
  7. Jesień idzie. Widać w twych oczach. Widoki, niemal bezkresne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, czy tego chcemy, czy nie, jesień nadchodzi i nie ma się buntować.

      Usuń
  8. Wspomniałem pogodę jaką mieliśmy, Janek i ja, na Kamienicy. Ładna nie była, ale co tam! I tak było ładnie.
    Nie powiem, czy to Grodziec, nie jestem pewny.
    Te kominy są w odległości 85 kilometrów? Niesamowite.
    Anno, kiedyś w zimie, w moich górach, poza szlakiem i drogą, zobaczyłem ludzki ślad na śniegu. Stałem nad nim i patrzyłem jak na dziw jakiś. Pustka i cisza w górach są piękne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę ci widoków, cuuudowne...
    A takie borówki to pamiętam z czasów dzieciństwa, kiedy babcia je zbierała
    i robiła z gruszkami, cudowne czasy i pyszne konfitury..
    A borówek juz wieki nie widziałam...

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne okoliczności przyrody.

    OdpowiedzUsuń
  11. Podoba mi się styl, w którym został napisany ten artykuł. Na blogu jestem pierwszy raz, więc chętnie sie rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudna wyprawa, piękne widoczki, a i brusznica nie zawiodła, pięknie wyglądają te jagódki w zielenince i innych krzaczkach ;) Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. taki widok działa jak najlepszy lek uspokajający na naszą głowę... <3 Przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak byłam mała to czasem z rodzicami jeździliśmy na borówki. :) Dziś zbieramy malinki z naszych krzaczków.
    Widoki przecudne, uwielbiam za to góry i wzniesienia aby móc oglądać całą panoramę.

    OdpowiedzUsuń