sobota, 1 lutego 2020

Blaski i cienie klimakterium


Nasze cotygodniowe warsztaty w Starej Kuźni to nie tylko lepienie z gliny i szkliwienie, ale także, a może przede wszystkim wielogodzinne rozmowy o babskich sprawach. Bo też zadbałyśmy o to, by te nasze środowe spotkania odbywały się w ścisłym kobiecym gronie, gdzie można pogadać o tym, co nie jest przeznaczone dla męskich lub dziecięcych uszu. I prawdę mówiąc, to sobie najbardziej w naszych spotkaniach cenię. A że jesteśmy paniami w średnim wieku to i temat  klimakterium wypływa. Stąd też pomyślałam, że choć sporo się o tym naturalnym stanie pisze i mówi, to pozostaje on straszakiem na młode kobiety, które się menopauzy po prostu boją. Czy jest się czego bać? Zapraszam na moje rozważania,o tym, czy należy bać się menopauzy.




Początki klimakterium 

Każda z nas jest inna, więc i objawy klimakterium mogą być różnie. Zaczyna się zazwyczaj po 45 roku życia i potrafi trwać latami. Pierwszymi symptomami mogą być uderzenia gorąca i zaburzenia miesiączkowania. Gdy miesiączka się opóźnia, często kobiety wpadają w panikę, łącząc ten fakt raczej z niechcianą ciążą niż pierwszymi objawami klimakterium. W moim przypadku pierwsze oznaki pojawiły się zaraz po czterdziestce i przyznam, że gdy po którymś niczym nieuzasadnionym skoku ciśnienia szkolna pielęgniarka stwierdziła, że to początek przekwitania, to byłam mocno zdziwiona. Najbardziej obawiałam się... tycia. Na szczęście prowadziłam bardzo aktywny tryb życia i raczej chudłam niż przybierałam na wadze.

Blaski klimakterium

Następnym symptomem przekwitania, jaki zauważyłam u siebie były fale ciepła. Nie były to jednak uderzenia gorąca i zimne poty, na które skarżyły się starsze koleżanki. Mnie po prostu wreszcie było ciepło! Z jaką radością chodziłam w krótkim rękawie jesienią, gdy normalnie o tej porze szczękałabym już zębami z zimna! Koniec marznących rąk i nóg! Myślę, że to właśnie dzięki uczuciu ciepła towarzyszącemu przekwitaniu mogłam zacząć morsować. Z największą radością przyjęłam jednak samą menopauzę, czyli ustanie miesiączki. I tu znów obeszło się bez sensacji. Nigdy nie miesiączkowałam regularnie. Niewielki wysiłek, wyjazd, zmiana pogody, a ja już miałam kilkudniowe odchylenia. Toteż na początku nawet nie przejęłam się tym, że okres się spóźnia. Najpierw przerwy wynosiły dwa miesiące, potem trzy. Wreszcie około pięćdziesiątki przestałam krwawić. Skończyły się bóle menstruacyjne, tampony, przeciekanie i wszystkie niedogodności towarzyszące „tym dniom”. Z perspektywy tych dziesięciu lat wiem, że natura obeszła się ze mną łaskawie, oszczędzając mi wielu sensacji. Nie doświadczyłam na szczęście bezsenności i dużych problemów z sercem. Nie jest jednak tak, że cały czas wszystko było super.

Cienie menopauzy

Największymi problemami z jakimi borykałam się w czasie przekwitania były spadki nastroju. Choć tu nie mogę do końca stwierdzić, czy za moją depresję odpowiadała zbliżająca się menopauza, czy raczej wypalenie zawodowe i inne zawirowania życiowe. Prawdopodobnie po prostu wszystko nałożyło się na siebie, powodując stany depresyjne. Podobnie złożona sytuacja jest w przypadku innych objawów, które obserwuję po pięćdziesiątce. Kilka dni temu pisałam, że zaczęłam walczyć z wagą. Tu jednak też oprócz wieku trzeba pamiętać, że całkowicie zmieniłam tryb życia. A eliminując stres i brak czasu na zdrowe odżywianie sprawiłam, że organizm musiał się do nowej sytuacji przyzwyczaić.

Akceptacja zmian w swoim organizmie

Myślę, że bardzo ważnym jest, by po pierwsze zrozumieć, że klimakterium jest zjawiskiem naturalnym i nie mamy na nie wpływu. Możemy zmniejszyć niektóre objawy dbając o odpowiednią dietę i posiłkując się naturalnymi suplementami takimi jak herbatki z różowej koniczyny. Drugim ważnym czynnikiem jest wsparcie rodziny. Ślubny wykazał się sporą cierpliwością, znosząc moje stany depresyjne i w odpowiednim momencie zareagował, wysyłając mnie do psychiatry.
Trzecia sprawa to aktywność życiowa, poświęcanie się pasjom, ruch na świeżym powietrzu i otaczanie pozytywnymi ludźmi. Dzięki odpowiedniemu nastawieniu życie popięćdziesiątce może być naprawdę fajnym twórczym czasem, gdy zamiast ograniczeń pojawiają się nowe możliwości.


37 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie, że o tym wszystkim piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Klimaterium to też gorzki temat...Kobiety różnie podchodzą do przekwitania. Ważne jest, żeby nie brać tego jak końca świata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Dlatego trzeba o nim mówić.

      Usuń
    2. Na tym życie się nie kończy. Wtedy dopiero się zaczyna!

      Usuń
  3. Temat jeszcze przede mną, ale już teraz warto poczytać na ten temat, żeby być przygotowanym, co może człowieka czekać. : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciesze się, że nie pomijasz takich życiowych, typowo babskich tematów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odważnie o tym piszesz, ale myślę, że tak trzeba. Magda M

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziadek Andrzej1 lutego 2020 20:11

    A faceci i menopauza? Przecież nie znikają w tym czasie. Przez wszystko w życiu przechodzi się razem. "Szczęśliwe chwile to motyle" trzeba uczyć się je łapać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Ślubny był dla mnie ogromnym wsparciem.

      Usuń
  7. Myślę, że ten post przydałby się też męskim uszom (a raczej oczom). Mężczyźni ni zawsze rozumieją nasze zmiany hormonalne i czasem też potrzebują wyjaśnienia, zupełnie tak jak my. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajnie że macie taką grupę w gronie której możecie o tym pogadać, ja co prawda mam jeszcze trochę czasu ale wydaje mi się że w moim otoczeniu to temat tabu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż nie chce się wierzyć, że temat tak ważny pomijany jest milczeniem.

      Usuń
  9. Chyba faktycznie miałaś szczęście,
    że tak to lekko przeszłaś, ja się nasłuchałam takich różnych strasznych historii na ten temat....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też! Dlatego postanowiłam pokazać, że nie zawsze należy oczekwiwać najgorszego.

      Usuń
  10. Kiedyś siedziałyśmy z mamą i siostrą i rozmawiałyśmy o menopauzie, mama skarżyła się na poty, uderzenia gorąca; ja, młodziutka jeszcze wtedy mówię do mamy: - Ja na pewno tego nie będę miała, nie dam się. -
    Na to mama odrzekła:- Noooo! to się będzie ciebie pytało! przyjdzie i już! -
    No i przyszło:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że rozmawiałyście. Mnie wychowywała babcia. Kobiecość była tabu.

      Usuń
  11. Nic nie powiem, bom facet.
    Może tylko pogratuluję otwartości, na którą nie wszystkie kobiety zdobyłyby się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się, czy pisać, ale uznałam, że warto.

      Usuń
    2. Zapoznałem się z reakcjami czytelniczek. Niewątpliwie było Ci warto.

      Usuń
  12. My kobiety musimy patrzeć na to świadomie, a rodzina i bliscy powinni nam w tym pomóc wspierając nas i będąc wyrozumiałymi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Najważniejsze aby być świadomą co może się dziać 👍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Łatwiej jest zacząć działać, gdy się wie, że to już.

      Usuń
  14. super, że o tym piszesz. to ważna sprawa i jak napisałaś - naturalna :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O rany...tego braku menstruacji to chyba zazdraszczam najbardziej. Bo u mnie kilka dni przed i dwa w trakcie to masakra emocjonalna. Ech, strach pomyśleć co będzie w trakcie klimakterium. Dobrze, że piszesz na taki temat- bo w powszechnym mniemaniu ten temat jest passe lub w ogóle go nie ma. A przecież przekwitanie to normalna część kobiecej natury!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, też zauważyłam, że brakuje takiej zwykłej babskiej wiedzy na ten temat. A dziewczyny w wieku przed klimakterium są spragnione życiowego podejścia do tematu.

      Usuń
  16. ... bardzo dziękuję Ci za ten wpis ... myślę, że wiele młodych kobiet faktycznie boi się menopauzy, więc takie wpisy mogą im pomóc się przygotować psychicznie ... moja koleżanka mówiła mi, że dopiero po przejściu do tego nowego etapu kobiecości zrozumiała, dlaczego w niektórych kulturach urzędy publiczne itp. sprawują mężczyźni, bo dopiero wtedy uświadomiła sobie, jak silnie cykl miesiączkowy wpływał na jej zaburzenia nastroju, nerwowość i emocjonalność ... oczywiście nie u każdej kobiety musi tak być, ale być może część z nas faktycznie nie uświadamia sobie własnej nerwowości związanej z cyklem miesięcznym ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Nawet jeśli wydaje nam się, że nie mamy PMS, to nastrój się zmienia. Cieszę się, że temat się podoba.

      Usuń
  17. Czyli higiena psychiczna jest bardzo ważna. Ciekawe że to co dla innych jest problemem u Ciebie było zaletą.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przyznam, że ciężko przechodzę ten okres, są dni kiedy naprawdę mam już dość, ale staram się prowadzić aktywny tryb życia, tak aby czuć, że żyję, nie ma innej rady, naturalny etap w życiu kobiety.

    OdpowiedzUsuń